Z zajęć dr Bożeny Sieradzkiej-Baziur (2002/4/1 – 2003/03/31)

 

Eseje, impresje, wypracowania studentów

 

Tematyka zadań:

 

A. Zadania studentów I roku polonistyki (oddane pod koniec pierwszego roku nauczania).

 

B. Zadania studentów II roku polonistyki (oddane pod koniec drugiego roku nauczania).

 

C. Luźne refleksje na temat Dekalogu nr I i Dekalogu nr II Krzysztofa Kieślowskiego oraz jednego z odcinków serialu Na dobre i na złe (wypowiedzi studentów z III roku polonistyki Tokijskiego Uniwersytetu Języków Obcych).

 

D. Eseje na temat polskich utworów poetyckich na temat Japonii (wypowiedzi studentów studiów doktoranckich pierwszego poziomu).

 

E. Eseje studentek studiów doktoranckich pierwszego poziomu na temat polskich utworów literackich i polskich filmów.

 

F. Teksty wystąpień studentów podczas konkursu krasomówczego zorganizowanego przez Ambasadę Polską w Tokio w dniu 13 grudnia 2003 roku.

 

 

*********

 

 

A. Zadania studentów I roku polonistyki (oddane pod koniec pierwszego roku nauczania).

 

Takeshi Arai

Moja rodzina

Mam tatę, mamę, babcię, dwie siostry, dwa koty, psa i dwa ptaki. Mój tata jest urzędnikiem w firmie. On jest bardzo pracowity. Moja mama jest nauczycielką pielęgniarek. Ona jest wesoła. Moja babcia jest emerytką. Ona jest trochę hałaśliwa, ale życzliwa. Moje dwie siostry mają na imię Megumi i Kozue. Megumi jest studentką uczelni muzycznej. Kozue jest uczennicą gimnazjum.

 

Języki obce

Tata mówi po angielsku bardzo dobrze. Mama, babcia, dwie siostry mówią tylko po japońsku. Ja mówię po japońsku, trochę po angielsku i bardzo słabo po polsku. Chcę mówić biegle po polsku i uczyć się o Polsce i Polakach.

 

Urodziny

Urodziłem się dwudziestego pierwszego października tysiąc dziewięćset osiem­dzie­sią­te­go trzeciego roku. Teraz mam 20 lat. Jestem szczęśliwy i nieszczęśliwy. Szczęśliwy, bo mogę wybierać. Ale nieszczęśliwy, bo powinienem być odpowiedzialny.

 

Zainteresowania, hobby

Lubię uczyć się, malować obrazy, spacerować i czytać książki. Często czytam powieści, książki fantastyczne i bajki. Nie mogę żyć bez książek. Interesuję się polityką i gospodarką. Muszę czytać codziennie gazetę. Nie lubię wojny i wojska. Chcę, żeby nie było wojny i wojska.

 

Autoprezentacja

Nazywam się Takeshi Arai. Jestem studentem Tokijskiego Uniwersytetu Języków Obcych. Mam psa, dwa koty i dwa ptaki. Pies ma na imię Momo. Momo lubi z mojej rodziny najbardziej mojego tatę. Ona jest nieśmiała, bo boi się mniejszego psa. Dwa koty mają na imię Mary i Rara. Mary zwykle śpi. Rara często biega. One są kłótliwe. Dwa ptaki mają na imię Pipi i Piri. Pipi jest biało-czarny. Piri jest biały. One są też kłótliwe.

 

Budynek uniwersytetu

Ten budynek jest jeszcze państwowy, nowy i duży. On ma wiele pokojów. W każdym pokoju jest klimatyzacja. Ma siedem pięter. Chciałbym, żeby ten budynek miał dużo zegarów i okazałą bramę. I ten budynek ma windy. Ale rzadko korzystam z windy, bo jestem młody.

 

Mój pokój

Mój pokój jest na poddaszu. W moim pokoju jest stół, futon, zegar, okno, są książki i ubrania. Z okna można słuchać odgłosów przyrody w lecie i jesieni. Czasem mogę zobaczyć z okna księżyc. Nad ranem to jest tajemnicze. Oprócz tego w moim pokoju mam dużo książek. Na książkach są książki, strasznie lubię je. Ja nie kłamię, to fakt.

 

Moje mieszkane

Mieszkam z rodzicami w Chibie, w Sakurze. Mój dom jest średni. W moim domu jest parter, piętro, poddasze, kuchnia, łazienka, ubikacja i pięć pokoi. Na stole w kuchni mój kot często śpi w lecie. W łazience mój pies często śpi też w lecie. Koło domu jest mały ogród. W ogrodzie są piękne kwiaty i małe drzewa. W ogrodzie czasem siedzą wróble na drzewach.

 

Życie codziennie

Zwykle wstaję o czwartej. Sprzątam pokój, czytam gazetę i uczę się do piątej dwadzieścia. Jem śniadanie o piątej dwadzieścia. Sprzątam klatkę na ptaki o piątej pięćdziesiąt pięć. Jadę do uniwersytetu pociągami od szóstej trzydzieści sześć do ósmej trzydzieści. Mam zajęcia na uniwersytecie od dziewiątej do czternastej czterdzieści. Zwykle przychodzę do domu o siedemnastej. Często jemy kolację z rodzicami o dzie­więt­nastej trzydzieści. Uczę się języka polskiego od dwudziestej do dwudziestej pierwszej. Idę spać o dwudziestej pierwszej.

 

 

Opowiadanie na dowolny temat

 

‘Ona jest kotem’

Mam szarego kota. Ma na imię Mary. Ona jest stara, ma jedenaście lat. Ona śpi na futonie w zimie, na stole w kuchni w lecie i chce jej się stale spać. Wstaje czasem o dziewiątej, ale nie wiem, kiedy ona idzie spać. Ona bardzo lubi jeść rybę. Kiedy jemy ryby, koło nas jest Mary.

 

Wygląd zewnętrzny

Nazywam się Takeshi Arai. Jestem Japończykiem i studentem. Mam czarne i krótkie włosy. Lubię krótkie włosy. Mam czarne i małe oczy. Noszę okulary. Ale nie lubię okularów, bo one są drogie. Myślę, że okulary są niepotrzebne. Jestem ubrany grubo, bo mamy teraz grudzień. Jestem ubrany w koszulę, kurtkę, skarpetki, spodnie i adidasy.

 

Pogoda

Moje ulubione pory roku to jesień i zima. Lubię jesień, bo jest wtedy chłodno, można jeść smaczne jedzenie, z przyjemnością czytać książki i zobaczyć czerwono-żółte liście. Lubię zimę, bo wtedy mogę zobaczyć śnieg i jest fantastycznie. Ale nie lubię lata, bo jest wtedy bardzo ciepło i wilgotno. W lecie jestem bardzo zmęczony i nic nie chce mi się robić.

 

Rośliny i zwierzęta

Najbardzej uwielbiam ptaki, bo są wierne i miłe. Mam dwa ptaki. Nazywają się Pipi i Piri. Pipi ma jedenaście lat, Piri dziesięć. Myślę, że one są moimi braćmi. Moje najbardziej ulubione kwiaty to kwiaty śliwy. Kiedy miałem 15 lat, pojechałem do Kairakuen, który jest w Ibaraki. Zachwycałem się bardzo kwiatami śliwy. I teraz lubię je. Chciałbym kupić dom z ogromnym ogrodem i tam mieć wiele kwiatów śliwy i dużo ptaków.

 

 

Ayako Mishima

 

Moja rodzina

Mam ojca. On jest smutny, nerwowy i towarzyski. Mam matkę. Ona jest niska, wysportowana i śmiała. Mam brata. On jest wysportowany, nieuprzejmy i leniwy. Mam siostrę. Ona jest wesoła, zgodna, hałaśliwa, towarzyska i pracowita. Mam dziadka. On jest szczupły, stary i ambitny.

 

Języki obce

Moja matka mówi słabo po angielsku. Ona pisze dobrze po angielsku. Mój ojciec nie pisze po czesku. On nie czyta po angielsku. Mój brat nie czyta po niemiecku. On rozumie trochę po angielsku. Moja siostra mówi biegle po japońsku. Ona nie czyta po polsku. Mój dziadek mówi doskonale po japońsku. On nie pisze po chińsku.

 

Urodziny

Urodziłam się osiemnastego stycznia tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego piątego roku (18 I 1985r.). Ale tego roku w moje urodziny był egzamin. I dlatego moje urodziny były tydzień później. Tego roku skończyłam 18osiemnaścielat. Tego dnia kupiłyśmy ciasto maślane, bo moja mama je lubi. Lubię też ciasto i zjadłam go dużo. Ale mój tata, brat, dziadek i moja siostra jedli tylko trochę, bo ciasto maślane jest bardzo słodkie.

 

Zainteresowania, hobby

Jestem Japonką i studentką Tokijskiego Uniwersytetu Języków Obcych. Interesowałam się kulturami obcymi. Teraz interesuję się polską kulturą. Lubiłam i bardzo lubię komiks, komików, muzykę popularną, film science-fiction i telewizję. Rzadko jadę do teatru, żeby zobaczyć komików. Kiedyś nie lubiłam jarzyn, ale teraz je lubię. Nie lubię też węży i boję się ich.

 

Autoprezentacja

Nazywam się Ayako Mishima. Jestem Japonką i studentką. Mam osiemnaście lat. Urodziłam się osiemnastego stycznia. Jestem z Fukushima. Studiuję język polski. Lubię bułkę, ser i mleko. Mam tatę. On jest towarzyski. Mam mamę. Ona jest śmiała. Mam brata. On jest wysportowany. Mam siostrę. Ona jest wesoła. Mam dziadka. On jest szczęśliwy.

 

Budynek uniwersytetu

Budynek uniwersytetu jest nowy, wysoki i czysty. Ten budynek ma osiem pięter. Dach tego budynku jest szklany. Kolor tego budynku jest brązowy. W tym budynku jest też biblioteka. Koło tego budynku jest mały park. Ten budynek jest bardzo wygodny i przytulny. Ten budynek ma wiele sal. W tym budynku jest czytelnia polonistyczna. Studenci lubią ten budynek. W tym budynku jest często dużo ludzi.

 

Mój pokój

Mój pokój ma piętnaście metrów kwadratowych. W moim pokoju jest szafa, biurko, krzesło i telewizor. Obok biurka jest krzesło. Na dywanie leży futon. Na telewizorze stoją sztuczne kwiaty. W moim pokoju uczę się, oglądam telewizję, telefonuję, myślę i śpię. Lubię mój pokój, bo kiedy w nim jestem, zawsze uspokajam się.

 

Moje mieszkanie

Mieszkam w Japonii, w Tokio, w Kokubunji. Mam mieszkanie w bloku, w mieście. W tym mieszkaniu jest kuchnia, jeden pokój, łazienka i balkon. W moim pokoju jest szafa, biurko, krzesło i telewizor. W mojej kuchni jest lodówka, są garnki, talerze, sztućce i zlew. W mojej łazience jest umywalka, wanna, prysznic, lustro, wieszak na ręczniki i ręczniki. Mieszkam sama. Lubię moje mieszkanie, bo ono jest bardzo wygodne.

 

Życie codzienne

Zwykle wstaję o wpół do siódmej, myję się, myję wannę, jem śniadanie, a o ósmej jadę na uczelnię pociągiem. Od dziewiątej do osiemnastej mam zajęcia. Potem za kwadrans siódma wracam do domu, jem kolację, później oglądam telewizję, uczę się języka pol­skie­go, a czasami rozmawiam z rodziną telefonicznie i kąpię się. O wpół do dwudziestej czwar­tej słucham muzyki i idę spać.

 

Opowiadanie na dowolny temat

Moja sobota

 

W sobotę wstaję o ósmej wypoczęta i szczęśliwa, myję się, myję małą i białą wannę, jem dobre śniadanie. A potem oglądam wideo, które nagrałam poprzedniego wieczoru. Ten pro­gram to komedia, jest bardzo ciekawy i lubiany. Bardzo lubię ten program, bo młodzi ko­micy bardzo się starają. Oglądam ten program od pięciu lat. O dziesiątej idę do po­blis­kiego dużego supermarketu po zakupy. Tam kupuję potrzebny karton mleka, dwa opa­ko­wa­nia sera topionego, świeżą sałatę amerykańską, trzy ogórki, słodycze, tani chleb, trochę mięsa i ryby. Potem z całą gorliwością uczę się trudnego języka polskiego do wieczora. O osiemnastej oglądam interesujący program telewizyjny, jem smaczną kola­cję, roz­ma­wiam z rodziną telefonicznie, kąpię się, słucham ulubionej i wzruszającej muzyki, a potem idę spać.

 

Wygląd zewnętrzny

Nazywam się Ayako Mishima. Jestem Japonką i studentką. Jestem średniego wzrostu. Mam czarne oczy, czarne i długie włosy, średni nos, niskie czoło, czarne brwi, białe i zdro­we zęby. Nie mam piegów. Lubię nosić ciepły sweter, dżinsy, ciepłą kurtkę, ciepłe raj­stopy, skarpetki, rękawice i adidasy. Jestem często ubrana za grubo. Czasem noszę okulary.

 

Pogoda

Mieszkam w Tokio. W Tokio zwykle pogoda jest przyjemna, temperatura jest powyżej zera i nie pada śnieg. Moja rodzina mieszka w Fukushimie. Tam jest zimniej niż tutaj. W zimie bardzo często pada dużo śniegu i temperatura jest poniżej zera. Nie lubię, kiedy jest zimno, i dlatego chciałabym mieszkać gdzieś na południu, gdzie jest ciepło przez cały rok.

 

Rośliny i zwierzęta

Lubię wszystkie kwiaty. Zwłaszcza lubię kwiaty wiśni, bo są one japońskimi kwiatami i w Japonii one są symbolem rozstania i spotkania. Uwielbiam krowy, bo urodziłam się w roku krowy. Nie znoszę węży, bo są nieprzyjemne. Ale, niestety, moje rodzinne strony są na prowincji, i dlatego bardzo często widziałam węże, żyjące i umierające.

 

 

Saki Kondo

 

Moja rodzina

Mam tatę, mamę, siostrę i babkę. Mój tata jest niski, gruby i pracowity. Moja mama jest czysta, wesoła i towarzyska. Moja siostra jest miła, spokojna i szczęśliwa. Maja babka jest sympatyczna, wysportowana i ambitna. Oni mieszkają w Japonii, w Fukushima. Często dzwonię do mojej rodziny.

 

Języki obce

Mam tatę, mamę, siostrę i babkę. Mój tata mówi dobrze po angielsku i biegle po japońsku.

Moja mama nie mówi po czesku. Moja siostra pisze znakomicie po angielsku. Moja babka nie czyta po polsku. A ja mówię bardzo dobrze po japońsku i czytam trochę po polsku.

 

Urodziny

Urodziłam się 21.12.1984 [dwudziestego pierwszego grudnia tysiąc dziewięćset osiem­dzie­sią­tego czwartego roku] roku. Rok temu nie było mojego taty ze mną. Moja mama i siostra składały mi życzenia z okazji moich urodzin. Mama kupiła ciasto i jadłyśmy je. One złożyły mi życzenia. Tata zadzwonił do mnie i obchodził ze mną moje urodziny. Moje koleżanki kupiły moje ulubione jedzenie.

 

Zainteresowania, hobby

Rok temu interesowałam się japońskim prawem i sportem. I rok temu lubiłam też uczyć się matematyki i języka angielskiego. Teraz interesuję się muzyką, filmem i powieściami.

Teraz lubię czytać książki, spacerować, spać i pisać e-maile. Moje hobby to oglądanie filmów i zakupy.

 

Autoprezentacja

Nazywam się Saki Kondo. Mam tatę, mamę i siostrę. Mój tata jest pracowity. Moja mama jest wesoła. Moja siostra jest miła. Oni są w Fukushima. Często dzwonię do mojej rodziny. Lubię słuchać muzyki i czytać książki. I bardzo lubię uczyć się języka angielskiego i języka polskiego.

 

Budynek uniwersytetu

Nasz uniwersytet jest w Tokio w Fuchu. Budynek naszego uniwersytetu jest nowy i czysty. I dlatego jest bardzo wygodny. Nasz budynek ma osiem pięter. On ma 4 lata. Tam możemy uczyć się o Polsce. Budynek uczelni ma wiele sal. Nasze sale też są czyste i wygodne. Studiujemy język polski na tym uniwersytecie. Bardzo lubię budynek naszego uniwersytetu.

 

Mój pokój

W Nakano mam mieszkanie. To kawalerka. Mój pokój ma 12 metrów kwadratowych. W moim pokoju jest szafa, dywan, fotel, telewizor i wideo. Na ścianach są dwie mapy, dlatego że bardzo lubię oglądać mapy świata. Lubię mój pokój i lubię odpoczywać w moim pokoju.

 

Moje mieszkanie

W Nakano mam bardzo małe mieszkanie w bloku. Moje mieszkanie to pokój, kuchnia, łazienka i balkon. W łazience mam umywalkę, wannę, prysznic, lustro, wieszak na ręczniki i ręcznik. W kuchni mam szafkę, lodówkę, garnki, talerze i zlew. To mieszkanie jest małe i stare, ale lubię moje mieszkanie, bo ono jest spokojne.

 

Życie codzienne

Zwykle wstaję o szóstej, a potem kąpię się. Jem śniadanie o siódmej. I na uczelni uczę się języka polskiego, jem obiad o dwunastej i rozmawiam z kolegami i koleżankami. Potem zwykle wracam do domu bezpośrednio, ale niekiedy pracuję, aby trochę zarabiać. W domu zawsze oglądam telewizję i słucham muzyki. Potem o pierwszej idę spać.

 

Opowiadanie na dowolny temat

Moje marzenia. Jestem młoda i mam mnóstwo marzeń. To są moje marzenia: skończę studia, a potem pojadę za granicę. Następnie wyjdę za mąż i urodzę dwoje dzieci. Po wychowaniu moich dzieci będę pracowała. Na emeryturze będziemy podróżować z mężem po świecie. Chcę pojechać do Europy.

 

 

Wygląd zewnętrzny

Nazywam się Saki Kondo. Jestem studentką Tokijskiego Uniwersytetu Języków Obcych. Jestem niska, zdrowa i wysportowana. Mam czarne oczy, czarne włosy, różowe policzki i duże czoło. Mam grube ręce i grube palce. W domu zawsze noszę okulary, ale na uczelni prawie nigdy nie noszę okularów. Lubię nosić dżinsy, sweter, rajstopy, podkoszulek i adidasy. Nie lubię nosić bluzki, kostiumu, kamizelki i butów zimowych.

 

Pogoda

Teraz mieszkam w Tokio. Nienawidzę tokijskiej pogody, dlatego, że w lecie jest tu bardzo parno i para deszczowa jest długa. Lubię, kiedy pada śnieg i świeci słońce, i dlatego lubię zimę i wiosnę. Ale myślę, że w Tokio zimą rzadko pada śnieg. Dawno temu mieszkałam w Fukushima. Tam dość często pada śnieg. Bardzo tęsknię za śniegiem.

 

Rośliny i zwierzęta

Najbardziej lubię róże. Zwłaszcza lubię czerwone róże, bo one są symbolem miłości. Lubię też goździki, bo one wywołują pogodny nastrój. Nie lubię lilii, bo one źle pachną. Lubię świnie i słonie. Lubię słonie, bo one są bardzo spokojne. A nie znoszę węży i karaluchów, bo się ich boję. Ale zobaczyłam ostatnio karaluchy w moim domu.

 

 

Hiroshi Kurimoto

Moja rodzina

Mam bardzo wesołą i sympatyczną rodzinę. Mam tatę. On jest pracownikiem firmy. Jest bardzo towarzyski. Mam mamę. Ona jest pracownicą banku. Jest życzliwa. Mam siostrę. Ona jest studentką szkoły średniej. Jest zgodna. Mam babkę. Ona jest spokojna. Bardzo kocham moją rodzinę.

 

Języki obce

Mam tatę, mamę, siostrę, babkę. Wszyscy mówią biegle po japońsku, bo oni są Japończykami. Moja siostra umie mówić trochę po angielsku, dlatego, że ona uczy się języka angielskiego w szkole. Ja mówię dobrze po japońsku. I mówię trochę po angielsku, bardzo słabo po polsku. Chciałbym jeszcze uczyć się języka niemieckiego.

 

Urodziny

Moje urodziny są 29 grudnia. Tego dnia ubiegłego roku, byli razem ze mną moi rodzice, dziadkowie, moja siostra i oczywiście ja. Pojechaliśmy do francuskiej restauracji i jedliśmy francuskie jedzenie. Było bardzo smaczne. Na koniec tego jedzenia, dostałem perfumy. Kiedy powąchałem ten zapach, natychmiast polubiłem te perfumy. Miałem bardzo wesołe, szczęśliwe i sympatyczne urodziny.

 

Zainteresowania, hobby

Jestem Japończykiem i studentem Tokijkiego Uniwersytetu Języków Obcych. Interesowałem się książkami historycznymi i muzyką poważną, a teraz interesuję się kinem i muzyką popularną. I lubiłem historię świata, a teraz bardzo lubię filozofię. Nie lubiłem historii Japonii, i teraz jej nie lubię. Ale nigdy to nie znaczy, że nie lubię Japonii.

 

Autoprezentacja

Jestem Hiroshi Kurimoto. Mam dwadzieścia lat. Jestem z prefektury Gifu, która jest w Japonii. Jestem studentem Tokijskiego Uniwersytetu Języków Obcych. Studiuję tam język polski. Lubię słuchać muzyki, chodzić do kina i oglądać telewizję. Lubię jeść mięso, lody i ciasto. Lubię pić czarną herbatę i coca-colę. Mam tatę. On jest pracownikiem firmy. Mam mamę. Ona jest pracownicą banku. Mam siostrę. Ona jest studentką. Mam babkę. Mam bardzo wesołą rodzinę.

 

Budynek uniwersytetu

Nasz uniwersytet jest w Fuchū, w Tokio. Budynek naszego uniwersytetu jest bardzo nowy i czysty, i dlatego jest bardzo wygodny. Nasz budynek ma osiem pięter. Mamy czytelnię polonistyczną na szóstym piętrze. Tam możemy uczyć się o Polsce. Budynek uczelni ma wiele sal. Nasze sale też są czyste i wygodne. Studiujemy język polski w sposób interesujący na tym uniwersytecie.

 

Mój pokój

W moim pokoju jest łóżko, telewizor, wieża stereofoniczna, stół, krzesło, komputer, wiele książek, lampa, lampka i są dwa dywany. Mój pokój ma dziesięć metrów kwadratowych. Na suficie wisi lampa. Na podłodze leżą dywany. Jeden jest biały, a drugi jest niebieski. Bardzo cieszę się moim pokojem. Ale teraz chciałbym tam mieć jeszcze i wersalkę.

 

Moje mieszkanie

Moje mieszkanie jest w Fuchū, w Tokio. Mieszkam w tym mieszkaniu sam przez około dziesięć miesięcy. Moje mieszkanie to kawalerka. Lubię to mieszkanie, bo jest nowe, wygodne i spokojne. W moim mieszkaniu jest pokój, łazienka, kuchnia, toaleta i balkon. Moja kuchnia jest trochę mała. Lubię przygotowywać jedzenie i dlatego chciałbym remontować moją kuchnię.

 

Życie codziennie

Mam zajęcia od poniedziałku do piątku i dlatego zwykle wstaję o ósmej rano. Ale w sobotę i w niedzielę nie mam zajęć, więc zwykle wstaję o dziesiątej. Bardzo często nie jem śniadania, bo rano nie mam czasu. O ósmej trzydzieści jadę na uniwerstet rowerem. Od dziewiątej mam zajęcia. O dwunastej jem obiad z moimi przyjaciółmi. Potem mam kilka zajęć. O piątej wracam do domu. W poniedziałek i w czwartek mam pracę od ósmej wieczorem. W piątek i w sobotę mam pracę od szóstej trzydzieści. Jeżdżę do pracy rowerem. Praca kończy się o dziewiątej trzydzieści. Potem jadę do domu i jem kolację. O pierwszej idę spać.

 

 

Opowiadanie na dowolny temat

 

Moja praca

Mam pracę. Ta praca to uczenie języka angielskiego. Zasadniczo uczę cztery razy w tygodniu: w poniedziałek, czwartek, piątek i sobotę. Przez około osiem miesięcy kontynuję tę pracę. Ostatnio przyzwyczaiłem się do tej pracy.

 

Wygląd zewnętrzny

Nazywam się Hiroshi Kurimoto. Jestem Japończykiem i studentem. Nie jestem wysoki. Ale mam wysokie czoło... Mam czarne, krótkie włosy. Ale są trochę rzadkie. Chyba mam dobre płuca, bo nie palę. Moje oczy są czarne. Przecież jestem Japończykiem. Teraz mam jedną prośbę w związku z moim wyglądem. Chciałbym mieć wysoki wzrost! Ale chyba ta prośba nie może być spełniona.

 

Pogoda

Najbardziej lubię słoneczną i ciepłą pogodę. Teraz mieszkam w Tokio, ale myślę, że klimat w Tokio jest cieplejszy niż w moich stronach rodzinnych, w prefekturze Gifu. I dlatego lubię klimat w Tokio. W Gifu zimą niekiedy pada śnieg, a w lecie jest bardzo gorąco. Gifu ma skrajne temperatury, w zimie i w lecie. Zamiast tego, na wiosnę i na jesieni ma bardzo dobrą pogodę.

 

Rośliny i zwierzęta

Moja najulubieńsza roślina to wiśnia. Kwiaty wiśni są bardzo piękne. Myślę, że symbolizują japońską wiosnę. I lubię też festyn w porze kwitnienia wiśni, bo mogę jeść wtedy rozmaite jedzenia. A moje najulubieńsze zwierzę to chomik. On jest bardzo miły. Gdybym mógł hodować go w moim mieszkaniu, to hodowałbym go.

 

Chihiro Tanaka

Moja rodzina

Mam tatę, mamę i jednego brata. Mój tata jest urzędnikiem. On jest wysoki i trochę gruby. Moja mama jest nauczycielką. Ona jest bardzo wesoła. A ona jest gruba, bo nie lubi uprawiać sportu i lubi jeść lody, czekoladę i ciasto. Mój brat ma na imię Shingo. Ma 17 lat. On lubi pływać i jest wysportowany.

 

Języki obce

Mówię słabo po angielsku. I rozumiem bardzo słabo po polsku, bo studiuję krótko język polski na Tokijskim Uniwersytecie Języków Obcych. Mój tata czyta trochę po angielsku. Mój brat też czyta trochę po angielsku, bo on uczy się języka angielskiego. Moja mama nie rozumie po angielsku. Ale ona dobrze mówi po japońsku. Ona kiedyś studiowała język japoński i japońską literaturę.

 

Urodziny

Urodziłam się piątego września tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego trzeciego roku. Teraz mam dwadzieścia lat. W urodziny dostałam wiele e-maili od moich kolegów i koleżanek, i wspaniałe kolczyki od mojego przyjaciela. Mój tata kupił dobre ciasto. Moja mama przygotowała wspaniałe jedzenie! Tata, mama i mój brat składali mi życzenia z powodu moich urodzin.

 

 

Zainteresowania, hobby

Jestem japońską studentką. Studiuję język polski na Tokijskim Uniwersytecie Języków Obcych. Kiedyś interesowałam się koszykówką, grą na pianinie i kaligrafią. Teraz lubię oglądać sport. Interesuję się kotami, bo mam jednego kota. On jest bardzo miły. Lubię poza tym robić zakupy, słychać muzyki i przygotowywać jedzenie. Nie lubiłam czytać książek i gazet, ale teraz czasem czytam książki i gazety. Teraz nie lubię sprzątać i pływać.

 

Autoprezentacja

Nazywam się Chihiro Tanaka. Mam dwadzieścia lat. Urodziłam się piątego września tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego trzeciego roku. Studiuję język polski. Lubię robić zakupy, spać, słychać muzyki i przygotowywać jedzenie. Mam tatę, mamę, jednego brata i kota. Mój tata jest wysoki i sympatyczny. Moja mama to nauczycielka, jest bardzo wesoła. Mój brat lubi pływać i jest wysportowany. Mój kot jest brązowo-czarny. On jest bardzo miły.

 

Budynek uniwersytetu

Budynek uniwersytetu jest czysty i wygodny, bo ten budynek jest nowy. Kolor tego budynku jest brązowy. Ten budynek ma osiem pięter. I on ma cztery windy. Dach tego budynku jest ze szkła. Nasze sale są małe, ale są nowe i wygodne. Lubię te sale. Mamy czytelnię polonistyczną.

 

Mój pokój

Mój pokój ma około ośmiu metrów kwadratowych. W moim pokoju jest stół, łóżko, okno, krzesło, szafki i dywan. Na suficie wisi lampa. Na stole są książki, lampa i komputer. Obok okna jest łóżko. Na ścianie są fotografie. W moim pokoju, uczę się, telefonuję, korzystam z Internetu, słucham muzyki i czytam czasopisma. Nie lubię mojego pokoju, bo jest mały.

 

Moje mieszkanie

Mieszkam z rodzicami w bloku, w Inagi, w Tokio. Inagi jest obok Fuchu. W moim mieszkaniu jest kuchnia, łazienka, balkon, salon i są trzy pokoje. Ono ma osiemdziesiąt pięć metrów kwadratowych. Lubię moje mieszkanie, bo ono jest słoneczne, mam dobry widok z okna i koło mojego mieszkania mam dużo drzew i kwiatów.

 

Życie codzienne

Codziennie wstaję o siódmej trzydzieści rano. Prawie nigdy nie jem śniadania, bo nie mam czasu. O ósmej trzydzieści jadę na uczelnię. Od dziewiątej do dwunastej dziesięć mam zajęcia. Potem jem obiad z przyjaciółkami i z nimi rozmawiam. Zwykle po południu mam zajęcia, ale czasem jadę po zakupy, i spotykam się z kolegami i koleżankami. Wieczorem regularnie idę do pracy. Około dziewiątej jem kolację. O jedenastej kąpię się. O północy idę spać.

 

Opowiadanie na dowolny temat

Mam trzy rzeczy, które chcę robić. Po pierwsze, chcę pojechać w wiele miejsc samochodem. Mam ochotę na prawo jazdy, więc teraz pilnie uczęszczam na kurs nauki jazdy. Po drugie, chcę podróżować po całym świecie. Lubię oglądać historyczne budynki i jeść miejscowe jedzenie. Po trzecie chcę jeździć na snow boardzie. W zeszłym roku byłam na nartach, a w tym roku chcę spróbować nowego sportu.

 

Wygląd zewnętrzny

Nazywam się Chihiro Tanaka. Jestem wysoka. Mam 165 centymetrów wzrostu. Mam farbowane, brązowe i kręcone włosy. Moje oczy są brązowo-czarne i trochę duże. Nie mam okrągłej twarzy. Moje nogi są grube, chciałabym być szczupła. Kiedyś lubiłam nosić spódnicę, a teraz lubię nosić dżinsy i spodnie. W zimie lubię nosić szalik, rękawiczki i sweter.

 

Pogoda

Lubię ładną pogodę. Kiedy świeci słońce i jest słonecznie jestem wesoła i chcę spacerować. I odwrotnie, kiedy pada deszcz, moje samopoczucie jest złe i nie chcę nigdzie wychodzić. Nie lubię zimy, bo nie lubię, kiedy jest mi zimno. Uwielbiam wiosnę i lato, bo wakacje są długie i jest mi wtedy ciepło.

 

Rośliny i zwierzęta

Ze zwierząt, najbardziej lubię koty, bo mam jednego kota i on jest bardzo miły. Teraz moja cała rodzina uwielbia go, ale kiedyś mój tata często denerwował się zpowodu figli kota. Nie znoszę myszy dlatego, bo one zjadły mi ciasteczka, kiedy jechałam do domu mojej babci. Z roślin najbardziej lubię kwiaty wiśni. Aleja z wiśniami była przed budynkiem mojej szkoły średniej, więc co roku cieszyłam się, idąc nią w kwietniu.

 

 

Tomohide Yoshihara

Moja rodzina

Mieszkam w Tokio. Mam mamę, tatę, jednego brata i jedną siostrę. Moja mama ma na imię Norimi. Ona jest bardzo wysportowana, dlatego bo ona gra w tenisa. Mój tata jest biznesmenem. On ma na imię Makoto. On mówi dość dobrze po angielsku i jest bardzo pracowity. Mój brat ma na imię Tetsuro. On gra na piłkę nożną i jest studentem szkoły średniej. Moja siostra ma na imię Minami. Ona jest uczennicą gimnazjum.

 

Języki obce

Lubię uczenie się języków obcych, więc uczę się polskiego i angielskiego. Czytam dość dobrze po angielsku, ale mówię jednak słabo. Mój język polski jeszcze nie jest taki dobry. Mój tata mówi i czyta doskonale tylko po angielsku. Moje rodzeństwo nie tylko mówi po japońsku, lecz również po angielsku. W czasie studiów, chciałbym nauczyć się i angielskiego, i polskiego.

 

Urodziny

Wszyscy mają urodziny. Ja urodziłem się szóstego września tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego czwartego roku. Mam dziewiętnaście lat. Kiedyś w dzień moich urodzin moi ulubieni koledzy zaprosili mnie na imprezę. To było fantastyczne i ciekawe. Oni byli bardzo dobrzy, bo moje koleżanki przyniosły dużo prezentów dla mnie. Poza tym mój kolega przygotował ruskie pierogi i tort imieninowy. Jestem im wdzięczny za to.

 

Zainteresowania, hobby

Interesuję się polskimi przemianami, kulturą polską, językami obcymi, a szczególnie językiem polskim, językiem angielskim oraz językiem francuskim. Lubię muzykę popularną i czytanie książek, powieści i tak dalej. Moje hobby to studiowanie na temat kawy, dlatego, że pracuję w kawiarni. I jeszcze jedno, lubię zbierać płyty z angielską muzyką rockową.

 

Autoprezentacja

Nazywam się Tomohide Yoshihara. Jestem Japończykiem i studentem Tokijskiego Uniwersytetu Języków Obcych. Uczę się języka polskiego i kultury polskiej. Mam dziewiętnaście lat. Urodziłem się szóstego września tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego czwartego roku. Interesuję się przemianami polskimi po tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym dziewiątym roku, dlatego bo w tym roku upadł w Polsce komunizm. Uprawiam sporty. Gram w piłkę nożną. Gdybym miał dużo pieniędzy i dużo czasu, to robiłbym prawo jazdy.

 

Budynek uniwersytetu

Ten budynek jest dla mnie nowy, wygodny i czysty. On ma windę. Tu są mili profesorowie, więc lubię tam się uczyć. W sobotę i niedzielę nie musimy chodzić na uczelnię, dlatego bo nie ma zajęć. Budynek mojej uczelni ma osiem pięter. Studiujemy na pierwszym piętrze. I jeszcze jedno, tam jest duża stołówka. Ona jest nowa i jest wygodnym miejscem dla studentów. Studenci jedzą tam różne potrawy. Tutaj kucharze przygotowują dobre jedzenie.

 

Mój pokój

Lubię mój pokój, bo kiedy w nim jestem zawsze czuję się spokojnie. W moim pokoju jest biurko, komputer, dużo książek, łóżko, i tak dalej... Na stole stoi komputer. Biurko jest obok szafy. Kiedy w nim jestem, zawsze jestem śpiący, więc śpię, korzystam z komputera i pracuję w nim. Na przykład mogę pisać tam moją pracę. Zawsze sprzątam mój pokój, więc jest bardzo wygodny dla gości i oczywiście też dla mnie.

 

Moje mieszkanie

Mieszkam w Tokio i mieszkam z rodzicami. Mam mieszkanie w domu jednorodzinnym. W moim domu jest telewizor, lodówka, kuchnia, łazienka i tak dalej... Ono ma około pięćdziesięciu metrów kwadratowych i jest z niego bardzo blisko do supermarketu. (około stu metrów). W tym samym domu mieszka też mój brat i moja młodsza siostra. Lubię moje mieszkanie, bo jest bardzo wygodne dla gości.

 

Życie codzienne

Zwykle wstaję o siódmej. O siódmej dziesięć jem śniadanie. O dziewiątej jeżdżę na uczelnię. Od dwunastej do trzynastej jemy obiad z przyjaciółmi. Potem o osiemnastej wracam z uczelni. Coś sobie gotuję, coś jem, oglądam telewizję, czytam książki, zawsze tak samo. Poza tym prawie codziennie mam pracę wieczorem. O dwudziestej drugiej chodzę spać.

 

 

Opowiadanie na dowolny temat:

 

„Rzeczy, za które jestem wdzięczny”

Jestem wdzięczny rodzicom za wychowanie. Moja mama gotuje jedzenie prawie codziennie. Wtedy, gdy obmawiam kogoś, moi rodzice karcą mnie za to. Czasem oni pomagają, gdy kłopoczę się o różne rzeczy. Dają mi dużo rad. Na przykład, lubię ubrania, więc mam dużo ubrań. Raz dziennie idę do sklepu odzieżowego na zakupy, wtedy oni mówią ,,Nie kupuj tak dużo!” Pieniądz jest bardzo cenny. Jesteś już ubrany rzeczywiście elegancko! Jestem wdzięczny losowi za interesujących ludzi, ktorych do tej pory spotkałem. Mam dużo dobrych kolegów. Oni są bardzo ważni dla mnie.

 

Wygląd zewnętrzny

Jestem Japończykiem i studentem. Jestem wysoki. Moje włosy są ciemne, bujne i farbowane. Nie mam okrągłej twarzy, lecz pociągłą. Mam brązowe oczy, delikatne ręce, czarne brwi i tak dalej... Wydaje mi się, że moje oczy są raczej wesołe czy śmiejące się. Noszę zawsze okulary.

 

Rośliny i zwierzęta

Powiem coś o roślinach. Lubię nagietki i kwiaty wiśni, bo są zawsze w powieściach, które bardzo mi się podobają. Poza tym, są rzeczywiście ładne. Nagietki są małe i miłe. Kwiaty wiśni są symbolem wiosny w Japonii. Lubię wszystkie kwiaty. Powiem teraz coś o zwierzętach. Uwielbiam koty, bo są bardzo leniwe. Ja też jestem leniwy. Nie znoszę myszy, bo są na strychu. Myślę, że są bardzo brudne.

 

Pogoda

Japonia ma zróżnicowaną pogodę. Nie znoszę pory deszczowej, bo nie tylko nie lubię deszczu, lecz również wilgotnych dni. Lubię, kiedy świeci słońce i kiedy jest chłodno. W czerwcu, w lipcu, i w sierpniu pada często deszcz. Te trzy miesiące to pora deszczowa. W Japonii są tajfuny. „Tajfun’’ to pora, kiedy leje deszcz i silnie wieje wiatr. Czasami są wtedy pioruny.

         

 

Marina Shimomura

Moja rodzina

Dzień dobry. Nazywam się Marina Shimomura. Teraz chciałabym przedstawić moją rodzinę. Mam tatę i mamę. Mój tata bardzo lubi historię Japonii. Mam jedną siostrę. Ma na imię Ayaka. Jest niższa od mnie. Teraz mieszka ze mną. Mam jednego brata. Ma na imię Wataru. Jest studentem drugiego roku studiów w Tokio. Niekiedy spotkamy się.

 

Języki obce

Umiem słabo mówić po polsku ucząc się polskiego na uniwersytecie. Mój tata mówi biegle po japońsku, bo urodził się w Japonii. Moja mama mówi doskonale po angielsku, bo używa tego języka w pracy. Moja siostra mówi trochę po hiszpańsku, dlatego że ona kiedyś uczyła się go. Mój brat mówi słabo po chińsku, ale nie mówi po hebrajsku.

 

Urodziny

Urodziłam się ósmego marca tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego piątego roku. Teraz mam osiemnaście lat. Rok temu w dzień swoich urodzin czekałam na wiadomość, czy zdałam egzamin na studia czy nie. Na szczęście zdałam. Więc miałam doskonały humor przez cały dzień i to był najwspanialszy prezent dla mnie.

 

Zainteresowania, hobby

Kiedyś lubiłam czytać książki, ale teraz nie lubię. Kiedyś lubiłam pisać e-maile, ale teraz nie lubię. Uwielbiałam ser, więc jadłam go codziennie, ale teraz nie chcę jeść go tak często. Teraz wolę robić zakupy, między innymi kupować buty i spać. Jeśli pani nie ma planów na jutro, chodźmy razem do sklepu obuwniczego.

 

Autoprezentacja

Dzień dobry. Nazywam się Marina Shimomura. Jestem Japonką i studentką Tokijskiego Uniwersytetu Języków Obcych. Teraz uczę się języka polskiego na uniwersytecie. Urodziłam się ósmego marca tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego piątego roku. Mam osiemnaście lat. Mieszkam w Japonii w Tokio w Izumi ze starszą siostrą. Mam tatę, mamę, jedną siostrą i jednego brata.

 

Budynek uniwersytetu

Budynek Tokijskiego Uniwersytetu Języków Obcych jest w Fuchu. Codzienne jadę tam pociągiem a potem rowerem. Budynek naszego uniwersytetu jest bardzo nowy, czysty i wysoki. Ten budynek ma osiem pięter i windy. Z okna czasem widać samoloty. Rzadko widać fonntanę, ale jest widoczna wtedy, kiedy na uczelni są goście.

 

Mój pokój

Teraz mieszkamy z siostrą i mam jeden pokój. W moim pokoju jest stół, krzesło, lampka, telewizor i łóżko. Bardzo mi się podoba ta lampka. Moja siostra dość często idzie do mojego pokoju, kiedy chce oglądać telewizję, bo ona nie ma telewizora. Mój pokój ma duże okno, więc zwykle w moim pokoju jest słonecznie.

 

Moje mieszkanie

Teraz mieszkam w Japonii w Tokio, w Izumi. Mieszkamy ze starszą siostrą. Mam małe mieszkanie w bloku. Mieszkamy na drugim piętrze. Moje mieszkanie to dwa pokoje, kuchnia, łazienka i balkon. To mieszkanie jest niedogodne dlatego, że mam daleko do supermarketu. Ale bardzo mi się podoba moje mieszkanie w Tokio.

 

Życie codzienne

Codziennie wstaję o siódmej rano. Myję się, przebieram się a o pięć po ósmej jadę na uczelnię. O dziewiątej mam zajęcia. O dwunastej dziesięć jem obiad w stołówce z koleżankami. O jedenastej dziesięć znowu uczę się. Zwykle o szóstej wracam do domu. Coś gotuję, coś jem, oglądam telewizję i o pierwszej idę spać.

 

Opowiadanie na dowolny temat

Chcę wrócić do mojego domu w Nagano. Ten dom jest beżowy, wspaniały i jest większy od tego, który mam w Tokio. Chyba Nagano jest zimniejsze niż Tokio i jest tam w zimie dużo śniegu. Mogę jechać shinkansenem do Nagano dwie albo trzy godziny, ale niestety nie mam tak dużo czasu i pieniędzy.

 

Wygląd zewnętrzny

Nazywam się Marina Shimomura. Jestem Japonką i studentką. Mam sto sześćdziesiąt trzy centymetry wzrostu. Lubię być ubrana elegancko, ale często moja przyjaciółka zauważa, że jestem ubrana za lekko. Regularnie farbuję moje włosy. Moje czoło jest wysokie. Mam małe oczy, ale moje uszy są duże. Moje policzki często robią się czerwone.

 

Pogoda

Uwielbiam, kiedy pada śnieg, ale nie znoszę, kiedy jest zimno. Cieszę się, że w Tokio też czasem pada śnieg, ale nie jest tak zimno. Nie lubię, kiedy pada deszcz i wieje wiatr, dlatego że nie mogę jechać wtedy rowerem do uniwersytetu. To bardzo ważna rzecz dla mnie. Dzisiaj jest słonecznie, więc jestem szczęśliwa.

 

Rośliny i zwierzęta

Najbardziej lubię kwiaty wiśni. W kwietniu mogę oglądać, jak są piękne i pić wtedy piwo. Czasem jechaliśmy z rodzicami samochodem w góry, aby zobaczyć kwiaty wiśni. Ale jaka szkoda! Mam alergię na kwiaty. Uwielbiam słonie, bo one mają długie rzęsy. Koń też ma je, ale nie znoszę go, bo ma zły zapach.

 

Marie Arai

Moja rodzina

Mam ojca. On ma na imię Eiji. On jest trochę niski i pracowity. Mam matkę. Ona ma na imię Youko. Ona jest trochę gruba i wścibska. Mam jedną siostrę. Ona ma na imię Kaori. Ona jest wesoła i zgodna. Mamy koty.

 

Języki obce

Mój tata mówi po japońsku i po angielsku. On mówi biegle po japońsku i dobrze po angielsku. Moja mama mówi po japońsku i po angielsku. Ona mówi biegle po japońsku i słabo po angielsku. Moja siostra mówi po japońsku i po angielsku. Ona mówi biegle po japońsku i trochę po angielsku. Mój tata czyta po angielsku. On czyta bardzo dobrze po angielsku. Maja siostra pisze po angielsku. Ona pisze słabo po angielsku.

 

Urodziny

Moje urodziny są 19 sierpnia. Moje urodziny są w wakacje, i dlatego nie mogę dostać prezentów od przyjaciół. Ale ostatnio dostałam naszyjnik od siostry. Dostałam też kieszonkowe od rodziców. Razem z rodziną jadłam tort urodzinowy. On był bardzo dobry. My byliśmy trochę zmęczeni.

 

Hobby

Jestem Japonką i studentką Tokijskiego Uniwersytetu Języków Obcych. Interesowałam się bardzo kinem, muzyką popularną, komiksem i książkami. Lubiłam koty, ziemniaki, płatki kukurydziane, chleb, czekoladę, książki i zegarki. Ale nie lubiłam gazet, spódnic, ogórków, zielonej sałaty, cebuli i kawy. Teraz interesuję się muzyką popularną, bardzo kinem, książkami, gazetami, ubraniami, pracą fryzjera.

 

Autoprezentacja

Nazywam się Marie Arai, mam 19 lat. Urodziłam się dziewiętnastego sierpnia. Jestem studentką z Japonii. Studiuję język polski. Lubię czytać książki, grać w tenisa, słuchać muzyki i robić zakupy. Lubię koty, kwiaty, lody, bułkę. Mój ojciec to tłumacz literatury technicznej. Moja matka to gospodyni domowa. Mam jedną siostrę.

 

Budynek uniwersytetu

Budynek uniwersytetu jest czysty. On ma cztery lata. On jest państwowy. Ten budynek ma osiem pięter. Główny budynek naszego uniwersytetu jest nowy i wysoki. Dach tego budynku jest szklany. Nasze sale są nowe, wygodne. Mamy też czytelnię polonistyczną.

 

Mój pokój

Mój pokój ma 8 metrów kwadratowych. W moim pokoju uczę się, oglądam telewizję, myślę, słucham muzyki i czytam książkę. Na stole są książki, lampka i komputer. Łóżko jest obok okna. Pod łóżkiem są czasopisma o modzie. Telewizor i wideo są na podłodze. Nie lubię mojego pokoju, bo jest trochę zimny i mały.

 

Moje mieszkanie

Mieszkam w Japonii w Cibie. Mam mieszkanie w bloku, w mieście. To nie jest kawalerka. W tym mieszkaniu są 3 pokoje, kuchnia, łazienka i balkon. Mieszkam z tatą, mamą, siostrą. Lubię moje mieszkanie, bo jest w nim ciepło w zimie. Ono jest słoneczne. Nie musimy płacić czynszu, bo dom jest nasz.

 

Życie codzienne

Zwykle rano wstaję o siódmej, myję się, jem śniadanie i maluję się, a o ósmej jadę do uniwersytetu. Po zajęciach, jadę do pracy wieczorem. O dziesiątej wracam z pracy, jem kolację, czytam, piszę e-maile. O jedenastej myję się. Potem oglądam telewizję, czytam czasopisma i uczę się trochę. Po pierwszej idę spać.

 

Moja pewna sobota

Zwykle rano wstaję o szóstej, jem śniadanie i maluję się, a o siódmej jadę do kawiarni do pracy. O drugiej wracam z pracy, jem obiad, idę spać. Wieczorem gram na pianinie. Potem oglądam film w pokoju. O siódmej jem kolację razem z moją rodziną. Potem oglądam telewizję, czytam czasopisma i uczę się trochę. Po dwunastej idę spać.

 

Wygląd zewnętrzy.

Nazywam się Marie Arai. Jestem studentką. Jestem niska. Mam 153 centymetry wzrostu, jestem ubrana modnie i ładnie. Mam czarne, trochę brązowe, lekko kręcone i miękkie włosy. Mam brązowe oczy. Mam szerokie czoło. Moja twarz jest okrągła. Moje dłonie są trochę małe. Moje nogi są trochę grube.

 

Pogoda

Mieszkam w Japonii w Cibie. W Cibie zwykle jest wilgotno, temperatura jest powyżej zera. Rzadko pada śnieg. Lubię, kiedy jest słonecznie i pada śnieg. Nie lubię, kiedy jest pora deszczowa, pada deszcz i jest lato. Dzisiaj jest trochę pochmurno i zimno. Wiatr nie wieje. Dziś jest około 10 stopni Celsjusza. Wczoraj było prawie tak samo.

 

Rośliny i zwierzęta

Uwielbiam koty, bo są spokojne i miłe. Lubię delfiny, bo są wierne i miłe. Nie znoszę komarów, bo gryzą. Lubię róże, goździki, bo one są ładne. Jestem szczęśliwa, gdy oglądam je. Nie lubię chryzantem, bo to są kwiaty na pogrzeb. Ale lubię prawie wszystkie kwiaty.

 

 

Naoko Ishimaru

Moja rodzina

Mam tatę, mamę, siostry i babki. Mój tata jest lekarzem. On jest wysoki i szczupły. Moja

mama jest gospodynią domową. Ona jest miła i pracowita. Moja siostra Yoriko jest uczennicą. Ona jest niska i spokojna. Moja siostra Hiroko jest też uczennicą. Ona jest wysoka i wesoła. Moje babki są emerytkami. One są grube i gościnne.

 

Języki obce

Czytam dobrze po angielsku, mówię słabo po angielsku, trochę rozumiem po polsku. Mój tata czyta dobrze po angielsku, mówi słabo po angielsku. On nie rozumie po niemiecku. Moja mama czyta trochę po angielsku, mówi trochę po angielsku. Ona trochę rozumie po niemiecku.

 

Urodziny

Moje urodziny są dwudziestego czwartego listopada. W zeszłym roku skończyłam osiemnaście lat. Ale tego dnia byłam smutna, bo nikt z mojej rodziny nie dał mi ciasta. Ale dla mnie ciasto jest najważniejsze na urodziny. Więc byłam nieszczęśliwa.

 

Zainteresowania, hobby

Kiedyś interesowałam się tylko modą i ubraniami. Niestety nie interesowałam się nauką. Ale teraz interesuję się literaturą, historią, psychologią, polityką i Polską. Kiedyś lubiłam rozmawiać, czytać czasopisma i malować. Nie lubiłam biegać. Teraz lubię robić zakupy, chodzić do kina i grać na pianinie.

 

Autoprezentacja

Nazywam się Naoko Ishimaru. Urodziłam się dwudziestego czwartego listopada, tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego czwartego roku. Jestem z Fukuoki. Uczę się polskiego. Lubię grać na pianinie. Lubię jeść truskawki, jabłka i tort. Nie lubię jeść rzodkiewek. Mam dziewiętnaście lat. Mam tatę, mamę, siostry oraz psa i kota. Teraz mieszkam w Kokubunji.

 

Budynek uniwersytetu

Główny budynek naszego uniwersytetu jest duży, czysty, nowy i nowoczesny. Ten budynek ma siedem pięter. Ma cztery windy. Jedna jest oszklona. W salach są lampy, białe biurka, brązowe krzesła, tablica, duże okna i czarny fotel. Jestem szczęśliwa, że mój uniwersytet jest taki śliczny.

 

Mój pokój

Mój pokój ma szesnaście metrów kwadratowych. W moim pokoju jest łóżko, stół, lampka, telewizor, komputer i są trzy krzesła. Lampka i komputer są na stole. W moim pokoju uczę się, coś jem, oglądam telewizję, dzwonię do kogoś i czytam książki. Lubię mój pokój, bo jest słoneczny i przyjemny.

 

Moje mieszkanie

Mieszkam w Japonii, w Tokio, w Kokubunji. Mam mieszkanie w bloku. To kawalerka. W tym mieszkaniu jest kuchnia, pokój, łazienka i balkon. Mieszkam sama. Koło domu jest niewielki ogród. Nie lubię mojego mieszkania, bo jest daleko do uczelni i jest ciasne.

 

Życie codzienne

Najczęściej wstaję o siódmej. Zwykle jem śniadanie o wpół do ósmej. Niekiedy idę na uniwersytet o ósmej. Potem wracam do domu o szóstej. Zwykle jem kolację o siódmej. Po kolacji bardzo często oglądam telewizję. Zawsze uczę się języka polskiego o dziewiątej. Codzienne idę spać o pierwszej.

 

Mój kot

Mamy czarnego kota. On ma na imię Miku. Jest wytworny, kapryśny i bardzo miły. Pięć lat temu on przyszedł za moją siostrą i zamieszkał w naszym domu. Kiedyś mój ojciec chciał wypędzić go, bo już mamy psa Beru. Ale teraz on uwielbia Miku. Zawsze kładzie go na swoim brzuchu.

 

Wygląd zewnętrzny

Jestem Japonką i studentką. Mam sto pięćdziesiąt pięć centymetrów wzrostu. Mam czarne oczy i farbowane włosy. Wydaje mi się, że wyglądam młodziej, niż moi rówieśnicy. Lubię być ubrana czasem elegancko, a czasem sportowo. Mam małe stopy i ręce, ale mam też wysokie czoło, i bardzo długi język.

 

 

Pogoda

Lubię, kiedy pada śnieg i świeci słońce. Nie lubię, kiedy pada deszcz i wieje wiatr. Lubię, kiedy jest chłodno lub ciepło. Nie lubię, kiedy jest bardzo gorąco lub zimno. Lubię słoneczną pogodę a nie lubię pochmurnego dnia lub wilgotnego klimatu. Dlatego nienawidzę pory deszczowej.

 

Rośliny i zwierzęta

Moja mama bardzo lubi kwiaty. W moim ogrodzie rosną kremowe, pomarańczowe i różowe róże. Mój kot jest wielkim psotnikiem. On łapie małe wróble i karpie. Ale on bardziej lubi jeść tuńczyki. Nie lubię owadów dlatego, że są hałaśliwe. Mój pies też jest hałaśliwy, ale tylko dlatego, że jest jeszcze młody. Życzę mu wzrostu i spokoju.

 

 

Atsuko Ishii

Moja rodzina

Mam bardzo miłą rodzinę. Mam mamę. Ona jest wesoła i spokojna. Mam tatę. Jest miły i pracowity. Mam brata. On ma na imię Takayuki. On jest wysportowany, bo on lubi piłkę nożną. Mam babkę. Ona ma na imię Sakiko. Ona jest stara, ale zdrowa i bardzo życzliwa.

 

Języki obce

Mówię bardzo słabo po polsku. Czytam dobrze po angielsku. Mój tata mówi słabo po angielsku. On pisze bardzo słabo po francusku. Moja mama nie mówi po hiszpańsku. Ona czyta słabo po angielsku. Mój brat rozumie dobrze po angielsku. On nie pisze po chińsku. Moja babcia nie pisze po polsku. Ona czyta biegle po japońsku.

 

Urodziny

Urodziłam się szóstego grudnia tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego trzeciego roku. Teraz mam dwadzieścia lat. W ubiegłe urodziny, dostałam wiele e-maili od moich koleżanek. Trochę moich koleżanek i moja rodzina wręczyli mi prezenty. Byłam zadowolona. Moja mama kupiła wspaniałe ciasto, przygotowała świetne jedzenie. Cała moja rodzina i ja jedliśmy to ciasto i jedzenie. Byliśmy uśmiechnięci i szczęśliwi. To był wesoły dzień.

 

 

 

Zainteresowania, hobby

Jestem Japonką i studentką Tokijskiego Uniwersytetu Języków Obcych. Kiedyś interesowałam się instrumentami muzycznymi. Lubiłam muzykę poważną i muzykę rockową. Potem interesowałam się językiem angielskim i kulturą amerykańską. Teraz interesuję się językiem polskim i bogatą polską kulturą. Lubię tańczyć i oglądać filmy. Nie lubiłam sportu, ale teraz lubię go.

 

Autoprezentacja

 Nazywam się Atsuko Ishii. Urodziłam się szóstego grudnia 1983 roku, teraz mam dwadzieścia lat. Jestem Japonką i studentką. Mieszkam w Tokio. Studiuję język polski na Tokijskim Uniwersytecie Języków Obcych. Lubię tańczyć, oglądać filmy i robić zakupy. Lubię jeść tort, ciasto i lody. Czasem chodzę z koleżanką do cukierni na ciasto i lody. Kocham rodzinę. Mam mamę, tatę, brata i babkę. Oni są bardzo sympatyczni i życzliwi. Mieszkają w Okayama.

 

Budynek uniwersytetu

Budynek Tokijskiego Uniwersytetu Języków Obcych jest nowy, wysoki i piękny. Ten budynek ma osiem pięter. On ma schody i windy. Dach tego budynku jest szklany. Ściany ma beżowe. Mamy dużo sal. Nasze sale są czyste i wygodne. Mamy też czytelnię polonistyczą. Tam są gazety, mapa Polski, książki, słowniki, encyklopedie i telewizor. Studenci uczą się tam o kulturze polskiej.

 

Mój pokój

Mój pokój ma trzynaście metrów kwadratowych. W moim pokoju są dwa stoły, jest krzesło, łóżko, szafa, telewizor i lodówka. Na wysokim stole stoją komputer i lampka. Niski stół jest obok telewizora. Na ścianie wisi kalendarz. Obok szafki jest lustro. Lodówka jest obok drzwi. Lubię mój pokój, bo jest bardzo wygodny. W moim pokoju uczę się, oglądam telewizję, czytam czasopisma, jem i śpię. Kiedy w nim jestem, zawsze bardzo się uspokajam.

 

Moje mieszkanie

Mieszkam w Japonii, w Tokio, w Mitace. Mam małe mieszkanie w bloku. To kawalerka. W tym mieszkaniu jest pokój, kuchnia, łazienka, korytarz i balkon. Lubię moje mieszkanie, bo ono jest wygodne, słoneczne i czyste. Mieszkam na trzecim piętrze, więc mam dobry widok z okna. Mój blok jest blisko dworca, supermarketu i szkoły podstawowej.

 

Życie codzienne

Wstaję o siódmej. O siódmej trzydzieści jem śniadanie. Po śniadaniu czyszczę zęby i przygotowuję się do wyjścia. O ósmej trzydzieści jadę na uniwersytet pociągiem. Zwykle od dziewiątej do szesnastej dwadzieścia mam zajęcia. Po zajęciach tańczę w klubie tanecznym w poniedziałek, we środę, w piątek. O dziewiętnastej wracam z uniwersytetu i coś gotuję, coś jem, oglądam telewizję, czytam czasopisma, uczę się języka polskiego, kąpię się i o pierwszej idę spać.

 

 

Opowiadanie na dowolony temat

 

Moja rodzina mieszka w Japonii, w Okayamie. Prefektura Okayama leży na południowym zachodzie Japonii i sąsiaduje z Hiroshimą. Ma około miliona dziewięćset tysięcy ludności i siedemset tysięcy kilometrów kwadratowych powierzchni. W Okayamie jest piękna przyroda, morze, góry i trzy rzeki. Okayama nazywana jest również „prowincją pięknej pogody”, bo bardzo często tam jest słoneczna pogoda, klimat jest łagodny i rzadko kiedy są klęski żywiołowe. Okayama słynie z brzoskwiń i winogron, które są tam bardzo smaczne. Moja rodzina mieszka w centrum Okayamy. To bardzo małe miasto. Nie ma w nim wysokich budynków, metra, ale jest pociąg i tramwaj.

 

 

Wygląd zewnętrzny

Nazywam się Atsuko Ishii. Jestem Japonką i studentką. Mam sto pięćdziesiąt siedem centymetrów wzrostu. Mam małe i czarne oczy. Mam farbowane, brązowe i długie włosy. Mam mały nos i średnie usta. Nie mam piegów. Nie mam okularów, ale mam szkła kontaktowe. Lubię być ubrana modnie. Ubieram częściej spodnie niż spódnicę. Lubię nosić ozdoby.

 

 

Pogoda

Lubię, kiedy świeci słońce i jest słonecznie. Lubię ciepły klimat, więc lubię wiosnę i jesień w Japonii. Lato jest za ciepłe i zima jest za zimna dla mnie. Nie lubię, kiedy pada deszcz. Nienawidzę pory deszczowej. Kiedy pada deszcz, jestem zawsze ponura. W Tokio mamy więcej deszczu niż w mojej prefekuturze. Nie lubię, kiedy wieje wiatr, ale lubię tajfun, bo nie mam wtedy zajęć.

 

 

Rośliny i zwierzęta

Lubię kwiaty. Moja mama interesuje się ogrodnictwem, więc mamy dużo kwiatów w moim rodzinnym domu i obok domu w ogrodzie. Mamy tulipany, lilie, bratki, słoneczniki i kamelie. Są bardzo piękne. W domu moich dziadków są jabłonie, brzoskwinie, arbuzy, pomidory, ogórki oraz inne owoce i warzywa.

Zwierzęta są trochę trudne dla mnie, bo nie wiem, jak się z nimi bawić. Najbardziej lubię koty dlatego, że one są małe i spokojne. Bardzo nie lubię wron, bo one są mądre i rozsypują śmierci.

 

 

 

 

B. Zadania studentów II roku polonistyki (oddane pod koniec drugiego roku nauczania).

 

Film „Niebieski”

Krzysztof Kieślowski to polski reżyser i scenarzysta filmowy. Urodził się w 1941 roku. Ukończył studia w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej w Łodzi w roku 1969. K. Kieślowski wyreżyserował między innymi „Dekalog T−]” i „Trzy kolory”.

Julie to młoda bohaterka filmu, która straciła męża – sławnego kompozytora – i córkę. Julie opuszczając swój dom, zebrała jednak ze sobą z pokoju dziecka niebieską lampę z ozdobami. Ta rzecz była dla niej bardzo ważna. Olivier od dawna kochał Julie. Zajmował się dokończeniem utworu jej zmarłego tragicznie męża.

Film „Niebieski” jest o wolności i miłości. W filmie kolor niebieski oznacza prawdopodobnie wolność. Nie zgadzam się ze zdaniem pochodzącym z filmu: że miłość, przyjaźń to pułapki”

Twórcą muzyki w tym filmie jest Zbigniew Preizner. Oceniam tę muzykę pozytywnie. Ta muzyka jest smutna, uroczysta i robi duże wrażenie.

Filmy Krzysztofa Kieślowskiego uważa się za ocalające dlatego, że tworzył on dzieła, które na zawsze zachowają swoją wysoką wartość. W jego pracach brak miejsca na nihilizm, to stanowi o jego nietypowej osobistej drodze we współczesnym kinie.

Bardzo mi się podoba ten film, dlatego że mimo, iż jest smutny, to jednak robi duże wrażenie na mnie.

 

 

Hobby, zainteresowania, sposób spędzania wolnego czasu

Moje hobby to słuchanie muzyki, rozmawianie z przyjacielem i przyjaciółką, oglądanie telewizji, czytanie książek i czasopism. Lubię też bardzo pisanie listów i e‑maili do przyjaciół i przyjaciółek.

Jestem polonistką, więc interesuję się Polską. Uczę się jezyka polskiego, oglądam programy w telewizji i czytam książki i gazety o Polsce. I marzę o tym, żeby kiedyś pojechać do Polski!

Jestem zwykle bardzo zajęta. Rzadko kiedy mam wolny czas, mając go sprzątam dokładnie mój pokój i gotuję smaczną kolację oraz piekę smaczne ciastko. Czasem spotykam się z przyjacielem albo przyjaciółką i rozmawiamy lub jedziemy gdzieś, np. do kina albo do sklepu.

Jestem bardzo szczęśliwa, kiedy mam wolny czas.

 

 

Bolesław Prus Kamizelka

Narratorem noweli Bolesława Prusa ,,Kamizelka” jest sąsiad pewnego małżeństwa. Jest to człowiek, który ma refleksyjne podejście do życia.

,,Pani” opisana w noweli była żoną właściciela kamizelki. Była ona nauczycielką a także krawcową. ,,Pan’’ opisany w noweli był drobnym urzędnikiem. Służąca opuściła ich dom, bo państwo opisani w noweli nie mieli pieniędzy, aby jej płacić za pracę.

Bohater noweli był młody, trochę tęgi, a potem zeszczuplał z powodu choroby. Był dobrym i uprzejmym człowiekiem. Cierpiał psychicznie z powodu swojej choroby. Bohaterka noweli była młoda, szczupła. Miała dobry charakter. Małżonkowie byli dla siebie dobrzy, uprzejmi, wyrozumiali, cierpliwi, wspierający i kochający.

Urzędnik opisany w noweli chorował prawdopodobnie na gruźlicę lub raka płuc. Kiedy bohater noweli szczuplał z powodu choroby, to wówczas przesuwał sprzączkę w kamizelce, żeby uspokoić żonę. Nie chciał, aby żona cierpiała z powodu jego choroby. Bohaterka noweli skracała pasek, aby dodać otuchy mężowi. Lekarz zachowywał się bardzo dobrze w stosunku do małżonków. Wspierał ich podczas choroby opisanego w noweli urzędnika.

Bohater noweli Bolesława Prusa umarł. Bohaterka tej noweli sprzedała handlarzowi przedmioty z ich byłego mieszkania i wyprowadziła się.

Narrator noweli kupił kamizelkę dlatego, że chciał mieć przy sobie coś, co przypomina o smutku. Może chciał ocalić wspomnienie o nieszczęśliwych małżonkach. Ostatnie zdania z noweli Bolesława Prusa są optymistyczne. Dotyczą tego, że nigdy nie wolno tracić nadziei.

 

Ulubione potrawy i napoje

Mój ulubiony napój to kalpis. Kalpis to japoński napój. Jest biały i słodki. To jest mleczny napój. Jest zrobiony z mleka krowiego. Piję się go na zimno. Piję go czasami na śniadanie. Moje ulubione potrawy to nikudżaga i somen. Nikudżaga to japoński potrawa. Niku to mięso i dżaga to kartofel, więc nikudżaga jest zrobiona z mięsa, kartofli, galaretki ziemniaczanej, zielonej fasoli i tak dalej. Je się ją na ciepło.

Somen też jest japońską potrawą. Jestem z Kagawy, która jest znana z tej potrawy somen, więc często go jem. Somen jest zrobiony z mąki pszennej, jest podobny do makaronu. Makaron somen je się z zupą zrobioną z sosu sojowego. Ta zupa po japońsku nazywa się cuju.

 

Władysław Kopaliński

Władysław Kopaliński jest wybitnym polskim leksykografem. Ma 95 lat. Jego dziełem są takie słowniki jak Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych, Słownik mitów i tradycji kultury, Słownik symboli, Księga cytatów z polskiej literatury pięknej od XIV do XX wieku, Słownik przypomnień, Encyklopedia „drugiej płci” Słownik eponimów czyli wyrazów odimiennych. Podręczny słownik wyrazów obcych, Słownik wydarzeń, pojęć i legend XX wieku, Leksykon wątków miłosnych w literaturze.

Jest miły, towarzyski, ale bywa złośliwy. Ma kapryśny charakter, w stosunkach towarzyskich utrzymuje bezpieczny dystans. Czas dla przyjaciół miewa wieczorami. Unika rozgłosu, nie udziela wywiadów, nie pokazuje się w telewizji. Cechuje go skoczność umysłu, jest wolnym duchem. Potrafi być pełen ciepła i serdeczności. Potrafi być mrukliwy i niekontaktowy. Pracuje przez cały dzień. Nie działa w zespole, słowniki opracowuje sam. Jest perfekcjonistą.

Stefania Grodzieńska powiedziała o nim, że on wszystko czytał, wszystko wie, wszystko pamięta. Kopaliński sądzi, że łacina i język grecki są skończonymi dziełami sztuki. Uważa, że kto nie zna tych języków, ten nie pozna najwybitniejszych dzieł literatury.

Tworzy słowniki sam, gdyż uważa, że w tej pracy niełatwo się współpracuje. Jego warsztat to niewielkie biurko, pokój pełen książek, pióro i fiszki, na których zapisuje hasła. Nie ma komputera, nie używa maszyny do pisania. Każde hasło zapisuje eleganckim pismem na osobnym kartoniku. Pasjonuje go badanie pochodzenia słów.

Czytelnicy uwielbiają jego słowniki, za widoczną w nich wizję świata ich autora, za dobór haseł, gawędziarski ton i subiektywne opinie. Czyta się je jak pasjonujące opowiadania.

Ostatni słownik Władysława Kopalińskiego dotyczy miłości, gdyż jego autor, który ma 95 lat uznał, że przyszedł czas na miłość.

(Tekst powstał na podstawie artykułu z „Polityki”.)

 

Życie codzienne

Codziennie wstaję o piątej trzydzieści, najpierw trenuję wiosłowanie do ósmej trzydzieści. Mieszkam w mieście Toda, razem z innymi kolegami i koleżankami z uniwersyteckiego klubu wioślarskiego, którzy trenują tak jak i ja wiosłowanie. Potem jem śniadanie i myję się. Zwykle oglądam telewizję, czasem przeglądam gazetę.

Wychodzę z Tody o dziewiątej piętnaście. Toda jest daleko od uniwersytetu, więc jeżdżę na uniwersytet pociągami. Na uczelni uczę się języka polskiego i innych interesujących przedmiotów. Oczywiście rozmawiam z koleżankami i kolegami na uczelni.

Po zajęciach wracam do Tody i trenuję wiosłowanie. O ósmej jem kolację i myję się. Potem uczę się języka polskiego i czytam książki. Idę spać o dziesiątej trzydzieści.

 

Życie codziennie

Budzę się codziennie o siódmej czterdzieści. Najpierw piję sok jarzynowy i się myję. Potem jem śniadanie, chleb, zupę i owoce. Ubieram się i gimnastykuję się przez chwilę. Mieszkam blisko, więc dojazd na uczelnię zajmuje mi tylko pięć minut. Jeżdżę rowerem na uczelnię. Pierwsze zajęcia zaczynają się o dziewiątej. Mam najwięcej zajęć we wtorek. Ostatnie kończą się o osiemnastej. Po zajęciach zwykle wracam prosto do domu, ale czasem gimnastykuję się w sali gimnastycznej. Jem obiad i serfuję po Internecie. Przygotowywuję się do zajęć i kąpię się. Kiedy pracuję dorywczo, wracam do domu późno. Nie potrafię wtedy uczyć się, ponieważ to mnie męczy.

 

Hobby, zainteresowania

Moje hobby to podróże. Nie muszę koniecznie podróżować daleko, ale do takiego miejsca, w którym mogę obcować z naturą i tam robić zdjęcia, a potem stworzyć mój własny album. W lecie często jeżdżę do gorących źródeł. Nie lubię spędzać wolnego czasu sama w pokoju. Lubię też grilowanie z koleżankami i kolegami. Nie jestem dobra w gotowaniu, ale grilowanie jest łatwe. Pić, jeść, i rozmawiać z nimi to ciekawe zajęcie.

Szkoda, że nie mogę teraz komponować, ponieważ nie mam pianina w domu w Tokio. Kiedy byłam w domu rodzinnym, lubiłam komponować. Moja koleżanka pisała tekst piosenki. To bardzo ciekawe, bo komponując potrafię się wypowiadać.

 

Moje ulubione potrawy i moje ulubione napoje

Lubię owoce, makaron, jarzyny i ciastka. Na śniadanie lubię jeść chleb z dżemem albo kwaśną śmietaną, sałatę i uwielbiam jogurt z bananem. Nie zawsze jem typowe japońskie jedzenie jak ryż czy misoshiru, a to jest zupa zrobiona z soi i cebuli. Jest kilka potraw japońskich, które lubię. Okonomiyaki jest smaczna potrawa. Trzeba posiekać kapustę i grzyby. Dodać wołowinę, wlewać wodę i piec. Łatwo to gotować. Bipimpa jest też bardzo dobra. To jednak nie jest potrawa japońska. To potrawa koreańska. Bipimpa to smażony ryż ze szpinakiem, marchwią i grzybami. Trzeba go jeść z pikantnym sosem. Moje ulubione napoje to koktail owocowy i dokudamicza. Koktail owocowy to jest słodki sok zmieszany z jogurtem, bananem, malinami i mandarynką. Piję to codziennie rano. A dokudamicza to jest chińska herbata. Jest tylko trochę gorzka, ale bardzo dobra. Jest dobra dla zdrowia.

 

Moje ulubione potrawy i napoje

Bardzo lubię jeść MISOSHIRU, to jest japońska tradycyjna i smaczna zupa. W Japonii każda rodzina ma inną MISOSHIRU. W mojej rodzinie, często jemy MISOSHIRU, w której jest kolokasja, marchew, szpinak i ser tofu, czasami jemy ją z jajkiem.

Japończycy zwykle jedzą tę zupę na śniadanie. Dodawanie MISOSHIRU do ryżu, po japońsku nazywa się NEKOMANMA, to znaczy jedzenie dla kotów.

Bardzo lubię pić TOUNYUU, to jest japoński oryginalny napój. Piję to codziennie. Dużo ludzi nie lubi smaku tego napoju, ale ostatnio jest często pity przez ludzi, którzy dbają o zdrowie.

 

Hobby, zainteresowania

Kiedy mam wolny czas, lubię oglądać telewizję i grać w tenisa. W zimie lubię zostawać w domu, bo nie lubię zimna. W takim dniu, według mnie, lepiej kiedy jestem w domu i oglądam telewizję.

Lubię wiadomości telewizyjne, które są ważne dla mnie, bo rzadko czytam gazetę. Dzięki telewizji, mogę poznawać to, czego nie mógłbym nauczyć się w szkole i sprawy, które się dzieją na całym świecie.

Oprócz tego, że lubię zimę, lubię też grać w tenisa. Przez pięć lat gram w tenisa. Coraz bardziej lubię to. Dzięki tenisowi mam dużo kolegów i koleżanek oraz stałem się cierpliwy.

 

Mój ulubiony kolor

Mój ulubiony kolor to żółty. W moim pokoju jest dużo mebli, które mają żółty kolor. Na przykład futon, różne produkty zrobione z materiału, i tak dalej.

Dlaczego tak lubię ten kolor? Dlatego, że w Japonii mówiono, że żółty przynosi szczęście i pieniądze, i jestem takim człowiekiem, który bardzo często wierzy w przysłowia.

Według tekstu „Ach, ten język polski”, ten kolor zwiększa odporność nerwową. Poznawszy ten fakt, bardziej lubię ten kolor, ponieważ jestem bardzo znerwicowany. Zgodnie z artykułem z pewnego czasopisma, w tym roku mój szczęśliwy kolor to właśnie żółty. Będę otaczał się żółtymi rzeczami.

 

Życie codziennie

Codziennie wstaję o siódmej. Myję się i maluję się. Na śniadanie jem chleb, jogurt i owoce, czytając gazetę. Oglądam w telewizji prognozę pogody i horoskop dnia. Mieszkam blisko uniwersytetu, więc jadę do uniwersytetu rowerem. Przed południem uczę się języka polskiego. Na obiad chętnie jem ryż i kurczaka. Po południu mam wykłady. Wieczorem tańczę i śpiewam flamenco w klubie studenckim. Wracam do domu około siódmej, kąpię się i na kolację jem ryż, rybę albo mięso. Oglądam telewizję, słucham radia, kontaktuję się z koleżanką przez internet. Idę spać o dwunastej w nocy.

 

Hobby, zainteresowania

Kiedy mam wolny czas, chętnie słucham muzyki albo gram na komputerze z moją siostrą. Interesuję się muzyką polską, bułgarską, węgierską, bo te rodzaje muzyki są dla mnie bardzo egzotyczne.

Lubię iść do dyskoteki i tańczyć. W Polsce poszłam na dyskotekę w Cieszynie. Wydaje mi się, że dyskoteka w Cieszynie była ciekawsza niż dyskoteka w Tokio, bo w Cieszynie mogliśmy tańczyć razem przy sobie. W Tokio na dyskotece było za dużo ludzi i tylko mogłam tańczyć sama.

Lubię ładne, obce znaczki i zbieram je. Zbieram też japońskie, ale szczególnie lubię obce. Bardzo lubię języki słowiańskie. Mam nadzieję, że w następnym roku nauczę się wielu języków słowiańskich.

 

Moje ulubione potrawy i moje ulubione napoje

Ojakodon to moja ulubiona potrawa japońska. Jemy go na obiad albo na kolację. Ojakodon jest zrobiony z ryżu, kurczaka, jajek, i cebuli albo pora. Na ryżu układa się ugotowane kurczaki, cebulę i jajka. Jemy go na ciepło.

W Polsce smakowały mi pierogi. Pierogi to potrawa z ciasta. W cieście mogą być różne rzeczy, np. mięso, ser, grzyby itp. Pierogi gotuje się w wodzie.

Syotyu to rodzaj sake. Pijemy ten napój i na ciepło i na zimno. Często Syotyu jest zrobiony z ryżu, ale czasami jest zrobiony z Satsumaimo, czyli z pewnego rodzaju warzyw. Bardzo smakowała mi żubrówka z sokiem jabłkowym. Żubrówka jest polską oryginalną wódką i była bardzo dobra i smaczna.

 

Życie codzienne

Oto mój typowy dzień. Wstaję o pół do siódmej. Potem myję się, czeszę się i przebieram. Jem śniadanie o siódmej. Zwykle jem japońskie potrawy. O ósmej jadę na uczelnię pociągami. Mam dwie przesiadki. Dojazd na uczelnię zajmuje mi godzinę. Codziennie oprócz piątku mam zajęcia z języka polskiego przed południem. Około wpół do trzynastej jem obiad w stołówce z koleżankami. Wracam do domu około szóstej i jem kolację o siódmej. Potem oglądam telewizję, piszę zadanie domowe. Od dwudziestej pierwszej do dwudziestej drugiej kąpię się, a potem idę spać o dwudziestej czwartej.

A oto mój nietypowy dzień. We środę, piątek i sobotę pracuję w prywatnej szkole po zajęciach. Cztery piąte uczniów stanowią uczniowie szkoły średniej. Moja praca jest ciężka, bo uczę tam matematyki, języka angielskiego i japońskiego, historii, a czasami chemii i biologii.

 

Hobby, zainteresowania, sposób spędzania wolnego czasu

Kiedy mam wolny czas, szczególnie na wiosnę albo na jesieni, jeżdżę po moim mieście rowerem. W moim mieście jest droga rowerowa. Możemy jechać do dużych parków tą drogą. Często spotykam znajomych po drodze i długo z nimi rozmawiam. Lubię też jeździć rowerem po miejscu, którego nie znam dobrze. Kiedy byłam mała, jeździłam rowerem po takim miejscu i często zabłądziłam. Kiedy zabłądzę, trochę czuję się nieswojo, ale lubię taki hazardowy stan, bo mogę w ten sposób znaleźć sklepy i biblioteki, których wcześniej nie znałam. Lubię też szukać sposobu jak wrócić do domu. Nie mam przy sobie mapy, więc wracam drogą, którą jechałam z domu.

 

Ulubione potrawy i napoje

Moja ulubiona potrawa to ciałanmusi. To jest japońska potrawa. Jest zrobiona z jajek, rosołu z ryby, kurczaka, grzybów i micuby. Micuba to japońskie warzywo, które ma mocny zapach. Je się tę potrawę o nazwie ciłanmusi na ciepło. Wygląda jak budyń, ale jej smak jest słony. Mój ulubiony napój to matcia. To jest japońska tradycyjna herbata. Jest zrobiona z ciepłej wody i proszku matcia. Matcia ma zielony kolor i jej smak jest trochę gorzki. Jest podobna do japońskiej herbaty, ale jest mocniejsza niż ona. Pije się ją na ciepło i zwykle pije się ją jedząc japońskie ciastko. Matcia jest pita szczególnie w Kioto. Kiedy pijemy tę herbatę, powinniśmy zachowywać się uprzejmie.

 

Życie codzienne

Wstaję o pόł do όsmej. Jem na śniadanie chleb z masłem, jogurt i piję kawę z mlekiem. Potem myję zęby, myję się i przebieram się. Jeśli mam czas, piorę ubrania. O pόł do dziesiątej idę na uczelnię na piechotę. Zwykle około dwunastej jem obiad z przyjaciόłkami. O szesnastej robię zadanie domowe w bibliotece albo rozmawiam z koleżankami w stołόwce. Kiedy mam zajęcia w klubie, trenuję siatkόwkę od wpół do czwartej do dwadzieścia po szόstej wieczorem. O osiemnastej wracam do domu. O pierwszej idę spać.

 

Hobby, zainteresowania, sposόb spędzania wolnego czasu.

Kiedy mam wolny czas, idę do kina. Jeśli nie mam pieniędzy, pożyczam video i oglądam film w domu. Często robię zakupy z moją koleżanką. Czasem gram na komputerze, słucham muzyki albo dzwonię do mojej rodziny. Rozmawiam z moją mamą długo przez telefon, bo mieszkam sama i czasem czuję się smutno. Kiedy jestem bardzo zajęta i mam wolny czas, to tylko odpoczywam w moim domu. Ostatnio szczególnie lubię oglądać film DVD, ktόry kupiłam w Polsce. To jest dobry sposόb uczeniu się języka polskiego. Ale, niestety, nie mam dużo wolnego czasu.

 

Ulubione potrawy i napoje.

Moja ulubiona potrawa to Okonomjyaki. Jest zrobiona z mięsa, kapusty i mąki pszennej. Możemy dodać do tego jeszcze to, co lubimy. Ja na przykład dodaję kukurydzę i sery. Czasem dodaje się jajko i jakisobę. Je się tę potrawę na ciepło. Jemy ją z sosem. W naleśnik zawija się mięso, kukurydzę, sery, jajko lub jakisobę. Kiedy jemy ją z kolegami i koleżankami, czujemy, że ma lepszy smak. Sushi to japońska potrawa. Sushi to jest droga potrawa, ale ostatnio możemy jeść je za 100 jenόw w specjalnym barze. W barze przesuwają się porcje sushi na kręcącym się stole i możemy wybierać to sushi, ktόre chcemy jeść. Sushi jest zrobione z ryżu, octu i surowej ryby. Jest bardzo smaczne. Ameju to napόj. Jest to bardzo słodki napόj. Piję się na go na gorąco w zimie. Ameju jest zrobiony z cukru. Ale nie zawsze pijemy go.

 

Hobby, zainteresowania, sposób spędzania wolnego czasu.

Kiedy mamy wolny czas i mamy fajną pogodę, idę nad morze, które znajduje się koło mojego domu i nad zatokę, która nazywa się Sagamiwan. W Japonii to miejsce nad morzem jest bardzo znane, tak jak morze w Sopocie w Polsce. W lecie dużo ludzi przyjeżdża nad nie i tam kąpie się i opala. Nie lubię iść nad nie latem, bo nie lubię tłumu. Ale wiosną, jesienią, zimą na końcu tygodnia często idę tam i czytam czasopisma piłkarskie albo japońskie powieści. Jeśli moi przyjaciele nie są zajęci, to tam razem gramy w piłkę nożną i rozmawiamy o różnych rzeczach do wieczora.

Kiedy jest deszczowa pogoda, często leżę na tapczanie, który jest w moim pokoju i słucham zagranicznej i japońskiej muzyki popularnej.

 

Życie codziennie

Od poniedziałku do piątku muszę wstawać o piątej, bo mój dom jest daleko od tego uniwerstetu. Najpierw włączam telewizor, oglądam prognozę pogody i jednocześnie staram się myśleć o przyjemnych rzeczach, żeby miło rozpocząć dzień. Potem idę do łazienki, myję się, golę i czasami biorę prysznic. Po kąpieli ubieram się szybko. Po ubraniu się, od razu robię jajecznicę z szynką i parzę gorącą i gorzką kawę. Podczas śniadania zwykle czytam czasopisma piłkarskie. Po śniadaniu wychodzę na Dworzec Fujisawa Odakyu. Kiedy idę na dworzec, czasem zachodzę do sklepu, w którym kupuję słodycze, chleb, sałatkę i colę na obiad. Wcześnie rano w pociągu jest dużo miejsc siedzących, więc jest mi przyjemnie. Tam mogę czytać książki, czasopisma albo podręczniki do nauki języka polskiego. Ale kiedy wracam do domu, muszę stać i nie mogę się ruszać dlatego, że wieczorem w pociągu jest dużo ludzi, którzy wracają do domu. Gdybym mieszkał w pobliżu uniwersytetu, nie byłbym codziennie tak zmęczony.

 

Ulubione potrawy i napoje

Bardzo lubię jeść GYUDON. To jest bardzo pyszna, popularna, japońska potrawa. Jest zrobiona z mięsa, cebuli i ryżu. Mięso jest smażone z sosem sojowym i dodatkiem soli i cukru. Potem dodaje się cebulę. Kładzie się to na ciepłym ryżu. Często jem GYUDON z jajkiem. Przed zjedzeniem tego, zawsze to mieszam. W Japonii jest dużo miejsc, w których można jeść GYUDON bardzo tanio – np. YOSHINOYA, MATSUYA.

Mój ulubiony napój to japońska zielona herbata. Po japońsku to się nazywa RYOKUCHA. W Japonii pije się ją na ciepło i na zimno. Jest zrobiona z ciepłej albo zimnej wody i proszku zielonej herbaty. Ja wolę pić zimną herbatę niż gorącą.

 

Życie codzienne

Zwykle wstaję o siódmej rano. Najpierw myję się, modeluję włosy i myję zęby. Jeżeli mam czas, kąpię się. Następnie jem zupę, ryż, sałatkę i piję japońską herbatę. Po śniadaniu ubieram się, słuchając muzyki. O wpół do dziewiątej wychodzę z domu. Jeżdżę na uniwersytet rowerem. Mam na to dwadzieścia minut. Zawsze zajęcia kończą się około dwunastej dziesięć i mam godzinną przerwę. Jem obiad z koleżankami rozmawiając. Kiedy jest dobra pogoda, jem go na zewnątrz. Zajęcia się znowu o kwadrans po trzynastej i kończą o szóstej. Kiedy nie mam zajęć po południu, jeżdżę na zakupy. Wracam do domu około siódmej. Przygotowuję kolację, jem ją, robię zadanie domowe. Jeżeli mam wolny czas, czytam czasopisma, oglądam telewizję, albo rozmawiam z mamą przez telefon. Idę spać o pierwszej w nocy.

 

Hobby

Bardzo interesuję się filmem zagranicznym. Nie bardzo lubię japońskie filmy. Chciałabym oglądać filmy w kinie co tydzień, ale niestety nie mam dużo pieniędzy i zawsze pożyczam wideo z wypożyczalni filmów wideo i oglądam filmy w domu.

Wolę romantyczne filmy, a nie lubię horrorów. Moje koleżanki też lubią filmy, więc czasami oglądamy je razem. Moja ulubiona aktorka to Natary Portman. Ona jest najładniejsza w Hollywoodzie!

Kiedy byłam w Sopocie, urządzono tam festiwal filmów i oglądałam film Andrzeja Wajdy: „Zemsta”. To była jego najnowsza komedia i Roman Polański grał w tym filmie ważną rolę. To bardzo ciekawy film, ale trudny więc tylko trochę rozumiałam.

Od poniedziałku do piątku mam zajęcia. W sobotę i niedzielę mam dużo wolnego czasu. Jeżeli jest ładna pogoda, idę na spacer albo zakupy. Kiedy pada deszcz, czytam czaspisma albo słucham muzyki w domu.

 

Moje ulubione potrawy i napoje

Moje ulubione potrawy to makaron, ryż, bigos, czekolady i ciastko. Lubię najbardziej ryż. Nie bardzo lubię chleb.

Teraz mieszkam sama, więc ciągle gotuję moje ulubione potrawy na obiad. Umiem ugotować makaron bez trudności. Moja mama gotuje bardzo dobrze. W grudniu wrócę do rodziców, więc będę mieć dużo przyjemności. Chciałabym zjeść suki-yaki z rodziną. Kiedy byłam w Sopocie we wrześniu, jadłam różne ciastka. Sernik był najlepszy.

Moje ulubione napoje to japońska herbata, coca-cola i alkohole. Lubię bardziej koktajle niż wina. W zimie, kiedy jest zimno, piję codziennie gorącą japońską herbatę. Jestem szczęśliwa, kiedy piję koktajl z moimi ulubionym koleżankami, rozmawiając.

 

Życie codzienne

Codziennie wstaję o szóstej rano, ale czasami śpię za długo i to mnie zniechęca. Najpierw jem śniadanie, myję się a potem ubieram się.

Jadę do szkoły rowerem, a kiedy pada deszcz, jadę pociągiem. Przed południem często mam treningi klubu lacrosse. Treningi zaczynają się o ósmej rano a kończą o dziesiątej. Potem uczę się. Każdego dnia mam mniej więcej trzy albo cztery zajęcia. Obiad jem z koleżankami w stołówce. Zwykle kupuję pieczywo.

Wracam do domu o siedemnastej, ale jeszcze potem wychodzę z domu. Jadę do pracy pociągiem do Kichijoji. Pracuję od osiemnastej do dwudziestej trzeciej. Z kolegami i koleżankami jem kolację. Około dwudziestej czwartej wsiadam do pociągu i wracam do domu o pierwszej w nocy. Wtedy jestem bardzo zmęczona, więc zaraz kąpię się i idę spać. Kiedy nie mam pracy, uczę się języka polskiego, czytam książki, oglądam telewizję z rodziną.

 

Hobby

Mam hobby: to czytanie. Od dzieciństwa, bardzo często czytam książki, kiedy tylko mam wolny czas. Dlatego lubię czytać książki, bo czytając je zdobywam nową wiedzę i ta wiedza zostanie na długo. Czytanie też z tego powodu jest doskonałym zajęciem, że czytając mogę siebie wiele wyobrażać. W świecie książek mogę pójść do miejsca, którego jeszcze nie znam i którego nie zwiedzałam, i nie ma to znaczenia jak daleko zajdę.

Kiedy byłam mała, lubiłam opowiadania, o życiu za granicą, bo lubiłam wyobrażać sobie, jakie jest życie gdzie indziej niż w Japonii. Teraz lubię książki pisane przez japońskich pisarzy. Moja ulubiona pisarka to Kaori Ekuni, bo w jej utworach są atrakcyjne dziewczyny.

 

Ulubione potrawy i napoje

Moja ulubiona potrawa to „Tonjiru”. To jest japońska zupa z wieprzowiną i dużą ilością jarzyn, jest podobna do „Misosiru”. Jarzyny w tonjiru są różne w każdym domu. W moim domu, jest to marchew i ziemniaki. Dodaje się też tofu. Mój ulubiony napój to japońska herbata. Mówi się, że japońska herbata jest dobra dla zdrowia. Japońska herbata musi być zrobiona z bardzo gorącej gotowanej wody, i kiedy kilkoro ludzi pije japońską herbatę razem, musimy lać małą ilość do każdej szklanki, żeby wszyscy mieli taką samą temperaturę herbaty. W Japonii, sposobem podziękowania jest podarunek. Japońska herbata też jest przyjemnym prezentem, więc japońska herbata zawsze znajduje się w moim domu.

 

Życie codzienie

Codzienie wstaję o szóstej trzydzieść. Nie lubię wstawać wcześnie, ale muszę wstawać, aby iść na uczelnię. Na śniadanie jem chleb, mleko i yogurt. Lubię chleb bardziej niż ryż.

Myję twarz i zęby. Nakładam makijaż. Jadę godzinę i kwadrans do uczelni, linią Chuo i Seibu, mam jedno przesiadkę. Od poniedziałku do piątku mam trzy albo cztery zajęcia dziennie. W tygodniu jest sześć lekcji zajęć z języka polskiego, dwa z języka hiszpańskiego i są też inne zajęcia. Wszystkie zajęcia są bardzo trudne. Po szkole uczę się w bibliotece. Około siódmej czuję się głodna i wracam do domu.

Po kolacji oglądam telewizję, czytam książki, słucham muzyki albo uczę się polskiego. Lubię uczyć się słuchając muzyki. O jedenastej chcę mi się spać, kąpie się. A potem przygotowuję podręczniki na następny dzień na zajęcia. Potem idę spać o dwunastej.

 

Sposób spędzania wolnego czasu

Kiedy mam wolny czas, lubię słuchać muzyki. Mam dużo płyt kompaktowych. Ale one są bardzo drogie, nie mogę ich kupować często.

Normalnie słucham różnych rodzajów muzyki. Najbardziej lubię rocową muzykę, bo jest bardzo wesoła. Kiedy słucham tej muzyki, czuję się mocniejsza i aktywniejsza. A kiedy się denerwuję, śpiewam głośno a potem czuję się dobrze. Najbardziej podoba mi się muzyką Blue Hearts, to japońska rocowa grupa a teraz nie ona koncertuje.

Ale też interesuję się muzyką zagraniczną. Nie zawsze słucham japońskiej muzyki.

 

Jedzenie japońskie

Bardzo lubię japońskie jedzenie. To jest najlepsze jedzenie na świecie, dlatego, że to jest bardzo dobre dla zdrowia. Japońskie jedzenie to dużo warzyw i mało mięsa .

Moja ulubionia japońska potrawa to „Ozouni”. To jest specjalna potrawa na Nowy Roku. W Japonii na Nowy Rok gotujemy różne specjalne potrawy jak na Boże Narodzenie w Polsce. Ozouni to zupa z różymi warzywami i „Mochi”. Moci to biała potrawa z ryżu.

Przygotowuejemy Ozouni z warzywami i mochi w zupie. Ta zupa ma różny smak w różnych częściach kraju. Na przykład w Tokio przygotowuje się to z dasi, a w Kioto albo Osaka z białym słodkim miso ale na północy z czerwonym mocnym miso. Lubię smak tej potrawy z dasi. To jest przezroczysta zupa.

Ozouni to jest bardzo kolorowe jedzenie. W Ozouni mamy białą moci, marchew, zielone warzywo, na różowo dekorowane niesłodkie ciasteczka. To bardzo ładne, więc bardzo to lubię.

 

Życie codzienne

Wstaję o wpół do siódmej. Najpierw myję twarz, potem ubieram się i jem śniadanie. Muszę mieć na to 1 godzinę. Robię wszytko w czasie godziny. Wychodzę z domu o wpół do ósmej. Mieszkam daleko od szkoły, więc dojazd na uczeinię zajmuje mi aż godzinę i 10 minut. Jeżdżę pociągami. Mam cztery przesiadki. Przesiadam się na stacji Jyugaoka, Shibuya, Shinjyuku i Musashisakai. Zawsze jestem zmęczony tym dojazdem.

Jem obiad w stołówce, bo w pobliżu nie ma restauracji. Mam kilka wykładów po południu. Po wykładach wracam do domu. Przed kolacją oglądam telewizję albo czytam gazetę. Około siódmej jem kolację z rodzicami. Po kolacji mam wolny czas około godziny. Potem odrabiam pracę domową. Zawsze chcę iść spać o dwunastej, ale zwykle nie mogę. Idę spać o drugiej. To za późno. Chciałbym spać dłużej!

 

Hobby, zainteresowania, sposób spędzania wolnego czasu

Moje hobby to granie w tenisa. Dwa albo trzy razy w tygodniu gram w tenisa. Lubię grać w tenisa z kolegami.

Kiedy mam wolny czas, lubię oglądać telewizję. Czasami oglądam ją do późna. W niedzielę zawsze śpię do południa, dlatego, że nie mogę spać dużo od poniedziałku do piątku.

Kiedy mam wolny czas, czasami kieruję samochodem. Jeżdżę nim aleją, którą jest blisko mojego domu. Przy alei są restauracje, supersamy, sklepy, itd. Lubię spędzać wolny czas w takich miejscach. Mogę rozglądać się po sklepach, jeść coś kiedy chcę, szukać czegoś, co chcę kupić.

 

Jedzenie i napoje

Lubię jeść japońskie potrawy, ale lubię też włoskie. Zwłaszcza lubię sushi. To jest japońska potrawa, zrobiona z ryżu i ryby. W ryżu jest ocet. Ryba jest surowa i kładzie się ją na ryżu. Jem sushi z sosem sojowym. Najbardziej lubię tuńczyka w sushi. Myślę, że Japończcy lubią go najbardziej na świecie. Lubię też włoską kuchnię. Lubię także makaron i pizzę. Najbardzej lubię makaron z sosem pomidorowym.

Lubię pić sok grejpfutowy, bo nie jest za słodki. Sok grejpfrutowy ma wartości odżywcze. Kiedy byłem niemowlęciem, nie wiem dlaczego, ale zawsze piłem go. Dlatego miałem dużo zepsutych zębów. Lubię też zieloną herbatę. Lubię pić japońską i chińską herbatę. Zawsze piję zieloną herbatę w domu.

 

 

C. Luźne refleksje na temat Dekalogu nr I i Dekalogu nr II Krzysztofa Kieślowskiego oraz jednego z odcinków serialu Na dobre i na złe (wypowiedzi studentów z III roku polonistyki Tokijskiego Uniwersytetu Języków Obcych).

 

Dekalog I

 

I

Na lekcjach obejrzeliśmy „Dekalog 1”, czyli film Krzysztofa Kieślowskiego. Chciałabym przedstawić najpierw treść tego filmu, a następnie pokazać, jaki związek ma on z pierwszym przykazaniem dekalogu, czyli „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”.

Po raz drugi oglądałam ten film. Po raz pierwszy na zajęciach w Polsce. Widząc podczas projekcji dwie studentki płaczące w sali, myślałam wtedy „Tego nie lubię, bo to jest za smutne”. Więc nie za dużo myślałam o tym filmie. Tym razem mam okazję, aby pisać o tym filmie. Nie wiem, czy odniosę jakiś sukces pisząc o tym, ale postaram się zinterpretować to, co Krzysztof Kieślowski chce powiedzieć przez niego.

Moim zdaniem, w „Dekalogu 1” są pokazane dwa ważne aspekty. Jednym jest postawa Krzysztofa, ojca dziecka, a drugim jest komputer.

Krzysztof jest profesorem na jakimś uniwersytecie. Jest mądry. Ma dziecko – Pawła. On go bardzo kocha i zachowuje się jak partner w stosunku do niego. Moim zdaniem on jest dobrym ojcem.

Sądzi, że „Człowiek jest tak mądry, iż wszystko może sam.” A Paweł, w przeciwieństwie do ojca, interesuje się religią. Zadając pytania Irenie, swojej cioci, stara się rozumieć znaczenie śmierci. Krzysztof nie cieszy się z tego. W końcu Paweł topi się w jeziorku, mimo że komputer upewnia jego ojca, że to miejsce jest bezpieczne.

Po śmierci Pawła komputer powiedział Krzysztofowi tylko „out of memory”. Komputer nie mógł mu nic odpowiedzieć na jego zapytanie o sensowność śmierci i cierpienia. Po tej scenie Krzysztof poszedł do kościoła, czyli do Boga. Reżyser chce w ten sposób powiedzieć, że człowiek nie umie przeżywać swojego cierpienia bez odniesień do religii.

A komputer jest w tym filmie opisany tak jak symbol tego, co człowiek może zrobić sam zapominając o Bogu. Można powiedzieć, że Krzysztof „wierzy” w komputer. W tym sensie ten film ma związek z pierwszym przykazaniem dekalogu, czyli „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.” Teraz na świecie ludzie kochają nauki przyrodnicze i techniczne bardziej niż Boga. Chyba reżyser chciał protestować przeciwko takiemu sposobowi myślenia, który staje się coraz powszechniejszy.

Czy ten film ma znaczenie dla mnie? To jest trudne pytanie. Chyba jeszcze nie, ponieważ nie mam swojej własnej religii. I nawet jestem podobna do Krzysztofa. Dodać trzeba, że nie odczuwałam w swoim życiu cierpienia, na szczęście. Więc teraz tak odpowiadam na to pytanie: Jeśli w przyszłości religia będzie odgrywała w moim życiu większa rolę, będę chciała myśleć o tym, jakie znaczenie ma ten film dla mnie.

 

II

Myślę, że w filmie „Dekalog I” ważną rolę odgrywa Krzysztof, komputer i wiara w Boga.

Pewnego dnia syn Krzysztofa, Paweł widzi na ulicy zabitego psa, którego widywał poprzednio często i lubił go. Od tej chwili zaczyna zadawać pytania dotyczące życia i śmierci. W domu pyta Krzysztofa, swego ojca o to, dlaczego w ogóle jest śmierć. Na to pytanie Krzysztof radzi Pawłowi, żeby zobaczył w encyklopedii. Krzysztof jest profesorem, inteligentnym człowiekiem. Wydaje mi się, że on myśli o wszystkim w sposób naukowy. Na inne pytanie Pawła odpowiada, że duszy nie ma. Zapamiętałem takie zdanie „Są ludzie, którym łatwiej żyć, jeśli tak uważają, (że jest dusza)”. Dziwię się, że on zaprzecza istnieniu duszy. Większość Polaków to katolicy. Ja też zostałem ochrzczony w niemowlęctwie. Chodziłem do kościoła z matką w niedzielę. Teraz chodzę czasami. Natomiast Krzysztof wierzy „komputerowi”, nie Bogu. Często używa komputera. Obliczył wytrzymałość lodu w jeziorku. Nie wziął pod uwagę innych czynników i lód się załamał. Dokładność komputera jest dla niego czymś absolutnym. W tym filmie Krzysztof pokazuje swój gniew wobec Boga. Jakie znaczenie ma ta scena? Bardzo mi trudno powiedzieć to po polsku. To mnie irytuje. Ta scena jednak ma chyba najważniejsze znaczenie. Jeszcze nie rozwiązałem tego problemu i szukam odpowiedzi.

 Tematem wielu obecnych filmów, szczególnie amerykańskich jest przestępstwo, miłość, komedia i tak dalej. Treść takich filmów jest bardzo uboga i bezwartościowa. Ale film „Dekalog” stawia przede mną wiele zadań.

 

III

Ojciec Pawła, Krzysztof, był dokładnym człowiekiem o ścisłym umyśle. I nie wierzył w Boga, lecz w technologię. Ten inteligentny profesor był przekonany, że komputery umieją policzyć dokładnie wszystkie rzeczy na całym świecie, a nawet są zdolne do rozumienia ludzkich uczuć. Ale, jak pokazała ostatnia część filmu, komputer nie potrafił wziąć pod uwagę nietypowych ludzkich zachowań: grypy nauczycielki od angielskiego oraz zwolnienia dzieci z lekcji z tego powodu i ogniska palonego przez bezdomnego na lodzie. To spowodowało tragedię – utopienie się w jeziorze dziecka z powodu załamania się lodu.

Chciałbym powiedzieć, że Krzysztof nie zwrócił uwagi na kilka oznak niebezpieczeństwa wokół swego syna. Po pierwsze nie zauważył ogniska. Po drugie nie zauważył Oli, koleżanki Pawła, która pukała do drzwi, aby zapytać o niego. Krzysztof nic nie odczuwał, widząc jej postawę, która wyrażała niepokój, ponieważ uważał odwiedzenie go przez malutką dziewczynkę za drobiazg. Przecież, gdyby się domyślił, że coś się Pawłowi stało, to może zdążyłby go uratować.

Dopiero, gdy pojawił się jakiś wyraźny symptom (buteleczka atramentu się stłukła bez powodu i atrament z niej wypływał), a także słysząc sygnał karetki pogotowia, ojciec zaczął przypuszczał, że stało się coś złego.

Niestety, było grubo za późno. Ojciec powinien był przysłuchiwać się każdemu głosowi, i myśleć: Po co ktoś tak mówi. Czemu tak powiedział i tak dalej… Np. dlaczego Ola powiedziała, że Paweł powinien zadzwonić do niej.

Moim zdaniem morał z tej historii jest taki, że ważne jest, co ludzie myślą, a nie, jak szybko i dokładnie komputery potrafią coś obliczyć.

Szczerze mówiąc, nie wierzę w Boga. Ale powinienem pozwalać drugiemu człowiekowi na wierność w stosunku do Niego. I zwracam uwagę na inne osoby, skoro ludzkim społeczeństwem rządzą ludzie, a nie komputery.

 

IV

Najpierw chcę powiedzieć, że istota tego filmu dotyczy pierwszego przykazania Dekalogu: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną!”.

W tym filmie jest kilka interesujących dla nas zmian w stosunku do scenariusza. Na przykład, w oryginalnych tekstach lód załamał się z powodu ciepłej wody puszczonej z elektrociepłowni. W filmie zaś stało się to z powodu ogniska, które rozpalił pewien mężczyzna. Dlaczego „ELEKTROCIEPŁOWNIA” zmieniła się w „OGNISKO”? Prawdopodobnie K. Kieślowski chciał podkreślić znaczenie pierwszego przykazania. Ogień, w ogóle przypomina nam o świecy, która jest symbolem kościoła katolickiego. To może pokazać jego tezę mocniej niż fabryka. Oczywiście, tylko K. Kieślowski zna prawdę i nie możemy poznać rzeczywistego powodu. Ale dla mnie to jest najbardziej prawdopodobny powód. W filmie jest jeszcze jedna ciekawa zmiana. W nim kilka razy pojawia się „pewien mężczyzna”, którego nie ma w scenariuszu. Najpierw pojawił się przed kościołem, gdy Paweł znalazł zabitego psa, dalej przed sceną, w której Krzysztof grał w szachy, i później koło ogniska na jeziorze, gdy Krzysztof sprawdzał lód. Moja opinia jest, że w pierwszej scenie „pewien mężczyzna” jest powiązany z kościołem, w drugiej scenie szachy dotyczą tezy reżysera-technika, że reguły matematyczne nie rozwiązują wszystkiego, a w ostatniej scenie jest on wykonawcą pierwszego przykazania Dekalogu. Tak więc K. Kieślowski miał zamiar, prawdopodobnie tak jak w przypadku ogniska, podkreślić swoją tezę przedstawiając „pewnego mężczyznę”. To są moje wrażenia.

Gdy obejrzałem „Dekalog” K. Kieślowskiego po raz pierwszy, wydało mi się, że teza tego filmu jest łatwa. Brzmi ona „Nie należy wierzyć, że technika i reguły matematyczne rozwiązują wszystko. Powinniśmy darzyć zwykłą moralność wielkim szacunkiem.” Myślałem, że reżyser wszechstronnie opisywał rzeczywistości, tylko aby tę tezę podkreślić. Po przeczytaniu oryginalnego scenariusza i po rozmyślaniu o tym, co to jest Dekalog, moja opinia się zmieniła.

 

V

Na początek chcę powiedzieć, że Bóg to istnienie pomagające ludziom odnajdywać się w świecie. Dekalog jest filmem o dziesięciu przekazaniach również dla ludzi niewierzących w Boga. Krzysztof, bohater tego filmu, nie wierzy w Boga i myśli, że może policzyć wszystkie rzeczy na świecie. Pierwsze przykazanie Dekalogu to „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”. Mimo że Krzysztof jest człowiekiem, który sądzi, że wszystko można przewidzieć, to na końcu tego filmu jego syn Paweł umiera z powodu nieszczęśliwego zbiegu okoliczności. Dlaczego Paweł musiał umrzeć, skoro to przykazanie wiązało się ze sposobem myślenia Krzysztofa?

Pewnie Paweł miał wątpliwości w stosunku do Boga, ale to była wina Krzysztofa, że Paweł zmarł. On powiedział Pawłowi, że nie ma Boga i ludzie umierają tylko na serce, w wypadkach, ze starości itd. Ale myślę, że to Paweł, o nie Krzysztof, został zabity przez Boga.

Bóg jest za wielki w chrześcijaństwie? On broni ludzi? Napisane jest w Dekalogu „Nie zabijaj” i to dotyczy ludzi, a Bóg może zabijać człowieka?

Nie wierzę w Boga tak jak chrześcijanie. Krzysztof to ja. Gdybym mieszkała w kraju chrześcijańskim, to bym też została zabita przez Boga? Jeżeli tak na to spojrzymy, Bóg jest straszną istotą. Ja czasami myślę, że być może Bóg jest w niebie, na przykład, kiedy czuję się bardzo szczęśliwa czy bardzo nieszczęśliwa. Bóg jest mi wtedy potrzebny.

Ten film opowiada o tym, że Bóg naprawdę istnieje i musimy wierzyć w Niego. Ale nie rozumiem tego, co jest chyba wyrażone w tym filmie, że Bóg zabija człowieka.

 

 

Dekalog II

 

I

Na lekcjach obejrzeliśmy Dekalog 2, czyli film Krzysztofa Kieślowskiego. Tutaj chciałabym opisać najpierw akcję tego filmu, a następnie jaki związek ma on z drugim przykazaniem dekalogu, czyli „ Nie będziesz brał imienia Pana Boga swego nadaremno”.

Historia Dekalogu 2 jest nieskomplikowana. Dorota ma kochanka, mimo że jest mężatką, poza tym ona jest w ciąży. Ojcem tego dziecka jest Witek, kochanek. Andrzej, mąż Doroty, leży w szpitalu i umiera na raka. W tym samym bloku co Dorota, mieszka ordynator szpitala, w którym leży Andrzej, mąż Doroty. Dorota pyta wiele razy ordynatora, o to, jak długo będzie żył Andrzej, ponieważ sytuacja zmusza ją do wyboru między mężem a kochankiem. Na końcu ona dowiaduje się, że mąż umrze, więc postanawia nie usuwać ciąży. Mąż jednak wrócił do zdrowia i ucieszył się, że będą mieli dziecko.

Jaki związek ta historia ma z drugim przykazaniem Dekalogu? Myślę, że słowo kluczowe to „odpowiedzialność”. Człowiek ma prawo, aby wybierać, mimo że zawsze jest możliwość pomyłek, a człowiek nie jest doskonały tak jak Bóg. Ale jednocześnie musi być odpowiedzialny za swoje wybory. Na przykład, kochać naraz dwóch ludzi to wybór Doroty. Być może, że rak jej męża to była kara udzielona jej przez Boga, ale to ona powinna odpowiadać za to. W tym kontekście ten film ma związek z II przykazaniem Dekalogu.

 

II

„Dekalog II” to „Nie będziesz brał imienia Pana Boga swego nadaremno”. W filmie K. Kieślowskiego występuje Dorota, jej mąż i ordynator.

Dorota jest egoistyczną i nerwową kobietą. Chce wszystkiego, co można osiągnąć w życiu. Jest mężatką, ale jest w ciąży nie ze swoim mężem. Andrzej, mąż Doroty jest umierający, choruje bowiem na raka. Ona powiedziała ordynatorowi, że jeżeli Andrzej będzie żył, ona nie urodzi dziecka. To jest bardzo egoistyczna postawa. Myślę, że ona nie przywiązuje wagi do życia. Andrzej wyzdrowiał, mimo że lekarz twierdził, iż ten pacjent nie ma szans na życie. Dorota nie poszła na zabieg.

Ordynator to bardzo mądry człowiek. Jego rodzina dawno umarła w czasie wojny. Kiedy on mówi o swojej przeszłości, wówczas widzimy w nim tylko starego, zmęczonego życiem człowieka.

Ordynator powiedział Dorocie, że robi dla męża Doroty wszystko, co może. Dlaczego on pozwalał Dorocie palić papierosa w szpitalu, mimo że zwykle nie wolno tego robić w tym miejscu? Myślę, że on chyba rozumiał dobrze charakter Doroty i stan jej ducha i chciał jej jakoś pomóc. Na podstawie całości jego zachowania wobec Doroty możemy wnioskować o wielkości jego człowieczeństwa.

Mąż Doroty, Andrzej, był ciężko chory i ordynator myślał, że on na pewno nie będzie żył. Ale silny umysł pozwolił żyć Andrzejowi. Na końcu filmu występuje mały robak. On też umiera w szklance z sokiem, ale walczy o przeżycie. Sądzę, że postać robaka jest podobna do cierpiącego Andrzeja. Obaj nie stracili mocnej woli, aby żyć.

 

III

W Dekalogu nr II występuje troje głównych bohaterów: Dorota, która jest skrzypaczką i która ukrywa to, że jest w ciąży nie ze swoim mężem, i Andrzej, jej poważnie chory mąż. Ordynator mieszkający tuż obok Doroty, jest lekarzem Andrzeja i dawno temu stracił swoją rodzinę w czasie wojny. Dorota przynaglała ordynatora, aby poinformował ją o stanie zdrowia jej męża i aby, prawdopodobnie, zdecydować o tym, czy musi mieć zabieg usunięcia ciąży. Ale ordynator nie chciał o tym mówić wyraźnie i Dorota się wahała. Dorota widząc cierpiącego męża, zdecydowała się na zabieg zrywając z kochankiem.

Powiedziała o tym ordynatorowi. Rada ordynatora była jednak taka, że ona nie powinna mieć zabiegu, gdyż Andrzej wkrótce na pewno umrze, i nawet przysiągł, że to prawda, mówiąc: „Bóg mi świadkiem.”

Andrzej jednak nie umarł, a kiedy dowiedział się o mającym się urodzić dziecku, ucieszył się.

Myślę, że w tym filmie są poruszone takie problemy, nad którym musimy zastanawiać się poważnie, np. „informacja”, „etyka” i „życie” itd. … Problemy te są pokazywane w tym filmie przez Kieślowskiego bardzo uczciwie i często z punktu widzenia katolickiego. Najbardziej interesuję się tą końcową sceną, w której pszczoła wyskakuje z soku czerwonego tak jak krew. (Wydaje mi się, że to znaczy symbol Zmartwychwstania.) (A propos dlaczego scenariusz kończy się ironicznie?)

 

IV

Jak w innych filmach Kieślowskiego, w tym filmie ukrytych jest kilka zagadek. Zagadki te nie mają prostych rozwiązań. Albo po prostu nie ma rozwiązań.

Najpierw chciałbym powiedzieć coś o zamarzniętym zającu. Na początku filmu dozorca znalazł nieżywego zająca, i podniósł go. Przypuszczam, że ta śmierć sugeruje wątek filmu i że na pewno jest w tym jakieś znaczenie, którego jeszcze nie rozumiem. Mam wrażenie, że zabiła go Dorota, ponieważ żyła w wielkim stresie. Wskazuje na to palenie przez nią papierosów. Dodam jeszcze dwa przykłady. Bez powodu zrzuciła szklankę z kawą ze stołu i oberwała roślinę z liści. Ale nie poszła na zabieg, tzn. nie zabiła swojego dziecka. Myślę, że to nie tylko dlatego, że ordynator polecił jej rezygnację z zabiegu, ale również z tego powodu, że przeżyła ona jakąś wewnętrzną przemianę.

Wracam do zagadek, które Kieślowski sprytnie przygotował. Moim zdaniem, najważniejszym tematem jest chyba wybór. Chodzi tu nie tylko o decyzję o powrocie do męża, ale także o inne trudne wybory. Małżeństwo i posiadanie dzieci często stawia przed ludźmi trudne dylematy. Nadal natomiast nie wiem, do czego pasuje przykazanie, „Nie będziesz brał imienia Pana Boga Swego nadaremno”. Widzę tylko niewyraźny zarys odpowiedzi na to pytanie.

Skoro nie znamy przyszłości, musimy zachowywać się uczciwie. Dorota kochała dwóch mężczyzn jednocześnie i z tego powodu miała i będzie miała kłopoty.

Na końcu chciałbym podkreślić, że nigdy nie mamy pewności co do przyszłości, a mamy tylko pewność, że nigdy nie mamy pewności.

 

 

Na dobre i złe

 

I

Na lekcjach obejrzeliśmy film „Na dobre i złe”, czyli odcinek bardzo popularnego serialu w Polsce. Trudno było zrozumieć to, co stało się w filmie, ale na szczęście pan Kuyama pomagał nam. Tutaj chciałabym pisać najpierw o akcji tego filmu, a następnie o sensie tego utworu.

Najpierw o historii tego filmu. Bohaterem jest Karol, nie mający rodziny, który próbował popełnić samobójstwo. Dlaczego on chciał umrzeć? Dlatego, że jego kolega uciekł gdzieś, zostając Karola z wielką ilość długu. On był bardzo smutny, samotny. Poza tym, w rezultacie badania w szpitalu odkryto, że on ma raka prostaty. Potrzebna była operacja, ale nie zgodził się. Po prostu jego serce było wtedy zimne jak lód, chociaż był dobrym człowiekiem. Tylko jedna osoba stopiła ten lód – sąsiadka. Ona często odwiedzała go w szpitalu, zanosiła mu coś potrzebnego i zwracała się do niego używając ciepłych słów. Zakończenie było szczęśliwe. Karol zaprzyjaźnił się z sąsiadką i zdecydował się na operację.

Taka historia jest przeciętna, moim zdaniem. Ale dużo ludzi lubi oglądać i słuchać czegoś takiego. Ta historia uczy, że człowiek nie jest sam, jeśli czuje się komuś potrzebny. Tytuł: „Na dobre i na złe” też dodaje sił ludziom, którzy mają troski i kłopoty.

 

II

Kiedy chcemy popełnić samobójstwo? Chyba wtedy, gdy przeżyliśmy rozczarowanie. A powody są różne. Niektórzy popełniają samobójstwo, gdy zbankrutowali, stracili kogoś, kogo kochali, zostali zwolnieni z pracy, nie zdali egzaminów albo przeżywają rodzaj zmęczenia psychicznego. Lub są jak Karol z filmu, a więc są to ci, którzy doszli do wniosku, że życie nie ma sensu. Czy samobójstwo to choroba społeczna czy prywatna? Myślę, że i to, i to. Samobójcę ratują najczęściej inni wokół niego. Innym słowy ratuje ich społeczeństwo. A czym jest społeczeństwo? Społeczeństwo to coś, co kształtuje relacje między ludźmi. A o filmie mogę powiedzieć, że pani Róża uratowała Karola. Fizycznie ona jest słaba, ale potrafiła poruszyć Karola do głębi ducha. Trochę w sposób natarczywy odzywała się do niego w szpitalu. Ciągle rzucała słowa i słowa. Nie mogła mu jednak wyperswadować jego niechęci do operacji. Potem coś się zmieniło. Przypadkowo Karol zobaczył, że ona jest chora. I uświadomił sobie, że istnieje ktoś słabszy od niego, komu powinien pomagać właśnie on, a nie ktoś inny.

Ten serial jest popularny w Polsce, ponieważ to bardzo humanistyczny film. Wydarzenie przedstawione w filmie było tragiczne, ale skończyło się happy endem. W tym odcinku nie tylko główny bohater był na końcu szczęśliwy, szczęśliwi byli i inni wokół niego. Polacy lubią takie wzruszające historie i dlatego ten serial cieszy się tak dużą popularnością.

 

 

D. Eseje na temat polskich utworów poetyckich na temat Japonii (wypowiedzi studentów studiów doktoranckich pierwszego poziomu).

 

I: Japonia w polskiej literaturze – wybrane przykłady

 

W polskiej literaturze jest mało utworów, których tematem jest Japonia. Wisława Szymborska i Zbigniew Herbert są jednymi z nielicznych polskich pisarzy, którzy napisali jakiś utwór literacki dotyczący Japonii. Szymborska napisała dwa wiersze na ten temat – jeden o Kioto, a drugi o drzeworycie Hiroshige Utagawy. Natomiast Herbert napisał jeden wiersz na temat japońskiego cesarza Hirohito i jego tanek.

Najpierw przedstawię wiersz Szymborskiej, „pisane w hotelu”.1 Podmiot liryczny podziwia w tym wierszu niezwykłe piękno Kioto, które na szczęście trwa do dziś. Poetka pisze:

Kioto ma szczęście.

Kioto jest miastem pięknym aż do łez.

 

Prawdziwych łez

Pewnego pana,

Znawcy zabytków miłośnika,

Który w rozstrzygającej chwili,

Przy zielonym stole

Zawołał,

Że jest przecież tyle gorszych miast –

I rozpłakał się nagle

Na swoim krzesełku.

 

Tak ocalało Kioto

Od Hiroshimy stanowczo piękniejsze

 

Zwrot „Kioto ma szczęście” oznacza, że Kioto ocalało od bomby atomowej dzięki swojemu pięknu. Kiedy w 1945 r. sztab prezydenta Trumana zastanawiał się, na które miasta w Japonii zrzucić bombę atomową, sekretarz wojny Henry L. Stipson wykreślił z listy potencjalnych celów Kioto. Podobno przekonali go historycy sztuki o tym, że nie wolno niszczyć skarbów dawnej, średniowiecznej stolicy kraju. Fragment o „prawdziwych łzach pewnego pana, znawcy zabytków” w tym wierszu dotyczy właśnie Henry’ego L. Stipsona. W taki sposób ocalało to niezwykle piękne miasto średniowieczne. Implikowana jest tutaj „filozofia mniejszego zła”. Na piękne miasto Kioto nie zrzucono bomby, a mniej piękne zaatakowano. Tutaj autorka zwraca uwagę także na to, że w czasie wojny Polska padła ofiarą bezlitosnego dewastowania, a także jest przekonana, iż Kioto przetrwa z powodu swojego piękna.

Następnie chciałbym napisać na temat wiersza Szymborskiej „Ludzie na moście”.2 Jego głównym tematem jest czas, który jest jednym z uniwersaliów pojęciowych. Inspiracją autorki stał się drzeworyt znanego japońskiego malarza Hiroshige Utagawy, „Ludzie na moście Ohashi”. Na tym drzeworycie jest zarysowanych kilku ludzi, którzy spiesznie uciekają od nagłego, zacinającego deszczu. Poprzez zrobienie tego drzeworytu, udało się Utagawie uchwycić gwałtowny deszcz, uciekających ludzi, pod czego wrażeniem jest autorka. Można zobaczyć jej podziw w następującym fragmencie z tego wiersza:

 

Cała rzecz w tym, że nic nie dzieje się dalej.

Chmura nie zmienia barwy ani kształtu.

Deszcz ani się nie wzmaga, ani nie ustaje.

Czółno płynie bez ruchu.

Ludzie na moście biegną

ściśle tam, co przed chwilą.

 

Zatrzymano tu czas.

Przestano liczyć się z prawami jego.

Pozbawiono go wpływu na rozwój wypadków.

Zlekceważono go i znieważono.

Za sprawą buntownika,

Jakiegoś Hiroshige Utagawy,

 

Zdaniem poetki, Hiroshige spróbował buntować się przeciw czasowi. W tym drzeworycie, pełnym dynamiki, ruchu, wszystko jest zatrzymane, przetrwa dalej, na zawsze. Zauważyła, że można próbować, żeby być oddzielonym od czasu, tak jak to robił Utagawa.

Wreszcie o wierszu Zbigniewa Herberta „Wóz”3 na temat japońskiego cesarza Hirohito i jego tanek.

Wóz kojarzy się Hirohito z jego dziadkiem Mutsuhito, który otworzył pierwszą kolej żelazną w Japonii w erze Meiji, w której Japonia ulegała rewolucji, gwałtownym zmianom. Hirohito poprzez ten wiersz na temat wozu wyraził swoje przywiązanie do ery jego dziadka, która już przeminęła. Hirohito napisał:

 

wsiadając do pociągu

kolei państwowych

myślę o świecie

mego dziadka imperatora Meiji.

 

Z tego, co Hirohito napisał w tym wierszu, można by wysnuć wniosek, że wartość czasu dla niego to zmienność, nietrwałość i przemijalność. O tej tance podmiot liryczny wiersza z Zbigniewa Herberta mówi:

 

wiersz

z pozoru zgrzebny

o wstrzymanym oddechu

bez sztucznych rumieńców

 

inny

iż bezwstydnie mokre

pełne tryumfalnego wycia

twory nowoczesnych

 

okruch

o kolei żelaznej

wyzbyty melancholii

pośpiechu przed daleką drogą

a nawet

żalu i nadziei

 

myślę

ze ściśniętym sercem

o Hirohito

 

Podmiot liryczny, Herbert, podziwia tanki Hirohito „ze ściśniętym sercem”, a z drugiej strony martwi się, czy one, które na pierwszy rzut oka wydają się „zgrzebnymi”, przetrwają w epoce nowoczesnych tworów „bezwstydnie mokrych”, pełnych przesady.

O wyżej wymienionych trzech wierszach można powiedzieć, że wszystkie podmioty liryczne podziwiają coś, co dotyczy Japonii. Dodatkowo te trzy utwory mają coś wspólnego pod tym względem, że poeci są pod wrażeniem trwania danego przedmiotu. Tu widać różnicę między świadomością czasu w Polsce a w Japonii, która zna tęsknotę za przemijalnością czasu.

 

 

II: Niektóre polskie utwory poetyckie o Japonii

 

Polska znajduje się bardzo daleko od Japonii, prawie na drugiej stronie świata, ale ma niektóre utwory o Japonii. Z tych utworów chciałabym przedstawić dwa wiersze Wisławy Szymborskiej pod tytułem „Pisane w hotelu”[1] i „Ludzie na moście”[2] oraz wiersz Zbigniewa Herberta pod tytułem „Wóz”.[3] Autorzy ci są jednymi z najwybitniejszych poetów współczesnych w Polsce.

Szymborska opisuje w wierszu „Pisane w hotelu” japońskie stare miasto Kioto jako piękne, szczęśliwe miasto. Szczęście Kioto w tym wypadku wywodzi się z tego, że skreślono je z listy czterech miast wybranych jako cel zrzucenia bomby w czasie drugiej wojny światowej. W utworze Szymborska pisze, że był pewien człowiek, który proponował na pewnej konferencji, żeby nie zrzucać bomby atomowej na Kioto, ponieważ w Kioto jest wiele cennych zabytków.[4] Następnie podmiot liryczny w tym wierszu zwraca uwagę na ludzi, którzy unikają myśli o dawnych problemach i próbują cieszyć się tylko z teraźniejszego życia. W miastach, w których są tacy ludzie, którzy zaniedbują miasta i budują „byle zbyć”, ogarnia podmiot liryczny strach. Teraz on jest właśnie w hotelu w takim mieście. On wie, że to miasto to nie jest Kioto, bo jest na to zbyt brzydkie, a Kioto jest miastem przepięknym. W tym wierszu Szymborska pochwala Kioto jako miasto zachowujące piękno dawnego czasu, a jednocześnie krytykuje miasta komunistyczne jako miasta zaniedbane.

Drugi wiersz Szymborskiej „Ludzie na moście” jest opisem wrażeń pewnego człowieka, który obejrzał japoński obrazek (drzeworyt) pod tytułem „Nagły deszcz na moście Ohashi”. Autor tego obrazka, Hiroshige Utagawa, jest japońskim malarzem urodzonym w 1797, a zmarłym w 1858 roku, jednym z najwybitniejszych twórców drzeworytu, cenionym również w Europie. Jest on przedstawicielem drzeworytu „ukiyo-e”. Ten gatunek sztuki drzeworytniczej rozwinął się w epoce Edo, która trwała od 1603 do 1868 roku, wtedy gdy mieszczaństwo, które dotąd było pogardzane jako najniższa grupa w hierarchii społecznej, przerodziło się w poważną siłę skupiającą w swoich rękach znaczące bogactwa. Pozbawieni perspektyw społecznego awansu wytworzyli styl życia na miarę własnych potrzeb, a nie mając dostępu do szlachetnych dziedzin sztuki, radość czerpali z tych dziedzin, które były dla nich zrozumiałe. Sam termin ukiyo oznaczał w tym czasie ‘przemijalny świat’. Drzeworyt Utagawy przedstawia drewniany, stosunkowo duży most na rzece i ludzi na moście, którzy starają się uciec od niespodziewanego, nieprzyjemnego deszczu. Pięciu mężczyzn nosi krótkie kimona, chyba noszone w tym czasie przez reprezentantów niższego stanu. Dwie panie mają lepsze ubrania i parasolki. Na wodzie płynie tratwa z jednym człowiekiem. Moim zdaniem, ta tratwa jest na tym obrazku po to, żeby zachowywał on perspektywę i równowagę. Bez niego jest za dużo pustki. Kolory też są wyważone, czarny kolor na górze zmienia się w coraz jaśniejszy, a na dole jest jeszcze raz ciemny kolor. Myślę, że ten obrazek rejestruje pewien moment typowego życia w mieście Edo, w epoce Edo. W epoce tej, wtedy gdy tworzył Hiroshige Utagawa, Japonia zasadniczo zerwała stosunki ze światem zewnętrznym. Więc on prawdopodobnie nie spodziewał się, by jego utwory były cenione w dalekich krajach, ale wiersz Szymborskiej dotyczący jego utworu pokazuje, że jego dzieła do dzisiaj mają wpływ na ludzi nawet gdzieś po drugiej stronie świata.

Herbert natomiast pisze na temat japońskiego teraźniejszego cesarza i tradycyjnej japońskiej poezji, tanka. Ten japoński cesarz nazywa się Hirohito i według opisu Herberta jest stuletnim starcem, bogiem i urzędnikiem, mającym twarz jak stara księga, oczy bez łez, zaciśnięte wargi, pochylone plecy, zastygłą głowę, twarz starej lalki, suche oczy, małe dłonie i powolną myśl jak pauza między jednym a drugim nawoływaniem puszczyka. W tym wierszu Herbert przedstawił pewną tankę cesarza na temat wozu:

 

Wsiadając do pociągu kolei państwowej, myślę o świecie mego dziadka, imperatora Meiji.

 

Epoka Meiji to w dziejach Japonii lata 1868-1912, była ona początkiem modernizacji Japonii na wzór europejski, np. założono pocztę, zorganizowano szkolnictwo, otwarto pierwszą kolej żelazną, itp.[5] Więc kiedy cesarz Hirohito wsiada do pociągu, myśli o swoim dziadku, który oficjalnie zdecydował o wprowadzeniu modernizacji na wzór europejski w Japonii. Dotyczyło to też kolei państwowej. Podmiot liryczny mówi, że ten tekst jest z pozoru zgrzebny, ale nie jest bezwstydnie mokry, nie jest pełen tryumfalnego wycia jak nowoczesne twory poetyckie i w nim nie ma melancholii, pośpiechu przed daleką drogą, a nawet żalu i nadziei. Treść utworu Herberta zamyka się w pytaniu retorycznym: „czy ocaleje poezja tradycyjna?”

Myślę, że obaj autorzy są zachwyceni tradycją japońską i opisują ją jako pełną piękna. Mimo że dotyczą one jakiegoś jednego elementu Japonii i nie przedstawiają różnych aspektów życia i kultury tego kraju, to jednak cieszę się z tego, że niektórzy w takim dalekim kraju jak Polska wysoko oceniają tradycje japońskie. Jednocześnie, kiedy myślę o pięknie Polski, myślę też o jej wspaniałych zabytkach, np. kościołach, starych budynkach, a także o muzyce i malarstwie. Chyba tutaj jest siła przeszłości czy historii. Co do tanki, to myślę, że ten rodzaj twórczości literackiej będzie ważny tylko dla ograniczonego kręgu ludzi, którzy są zachwyceni tą poezją, ale ona nie zaniknie, bo tworzenie tej poezji jest bardzo łatwe i jej rytm jest jak najbardziej przyjemny w języku japońskim.

 

 

E. Eseje studentek studiów doktoranckich pierwszego poziomu na temat polskich utworów literackich i polskich filmów.

 

 

Akiko TORII

 

 

 

Poezja Jana Twardowskiego

 

          Jan Twardowski, poeta i ksiądz, urodził się w 1915 roku. Był żołnierzem Armii Krajowej podczas okupacji niemieckiej. Uczestniczył w powstaniu warszawskim w 1944 roku. W 1948 przyjął święcenia kapłańskie. W latach 1948-1952 był wikarym parafii w Żbikowie koło Pruszkowa, od 1952 roku jest rektorem kościoła Sióstr Wizytek w Warszawie. Debiutował jako poeta na łamach prasy w 1935 roku.

 

          Ryszard Matuszewski, eseista i krytyk literacki, opisuje charakterystyczne cechy poezji Jana Twardowskiego w swoim artykule na temat poety[6]. Wymienia główne elementy tworzące poezję Twardowskiego.

Po pierwsze bycie księdzem miało ogromne znaczenie w twórczości poety. Matuszewski uważa, że „powołanie kapłańskie przyczyniło się w niemałym stopniu do skrystalizowania charakteru Jego twórczości”, i że „Anioł Wiary szczególnie go poetycko uskrzydlił.”

Po drugie w poezji Jana Twardowskiego pojawiają się konkrety świata rzeczywistego, dotykalnego, widzialnego. Nazwy roślin i zwierząt, które często występują w jego wierszach świadczą o tej cesze. Matuszewski cytuje słowa księdza: „świat dany nam jest w sposób rzeczywisty, a nie tylko wyobraźniony. Nie istnieje jako pomyślenie czy poetycka rzecz. Jest zbiorem rzeczy egzystujących. I dlatego lubię nazywać po imieniu drzewa, kwiaty, kamienie. Daleki jestem od operowania, tak powszechnego dziś, znakami: ptak, zwierzę, ryba, liść, kwiat. Widzę bowiem dzięcioła, kosa, bociana, słonia, pstrąga, ślaz, borsuka, wrotycz, makolągwę – konkrety, nie anonimowy świat”. Matuszewski nazywa tą cechę empiryzmem, a także niechęcią do poezji pojęciowej. Sam Twardowski dalej mówi: „To, co widzialne, dotykalne, pozwala określić granice niewiadomego i niepoznawalnego. Bez tej jedynej bliskiej miary świata nie dałoby się też dostrzec i pojąć jego nieuchwytnych tajemnic”. Twardowski wyraźnie unika abstrakcyjności, przez co jego poezja wydaje nam się bliska.      

Po trzecie poezja Twardowskiego nie ogranicza się tylko do opisów świata konkretnego, lecz także posiada stronę myślową. Twardowski pisze o miłości, o złu i dobru w sposób zaskakujący czytelników. Mówiąc słowami Matuszewskiego, poezję Twardowskiego charakteryzują dwa „skrzydła: myślowy błysk i podpatrzony konkret.”

 

W jego bardzo znanym wierszu Śpieszmy się, poeta nam przekazuje bardzo ważne przesłanie. Dotyczy ono każdego człowieka na tym świecie. Motyw jest uniwersalny. W wierszu poeta ostrzega nas, że musimy się spieszyć, postarać się szybko kochać ludzi, ponieważ ludzie szybko odchodzą. Najważniejsze rzeczy trwają bardzo krótko. Kiedy ktoś odchodzi zostajemy sami i panuje nad nami nieznośna cisza. Kiedy tracimy kogoś i zostajemy sami bez niego, najprostszą drogą jest milczeć, nie mieć kontaktu – wtedy panuje „czystość”. W drugiej zwrotce poeta pisze, że mamy bardzo mało czasu i nie wolno nam być pewnymi, że mamy czas. Musimy kochać ludzi, ponieważ ludzie mogą szybko i nagle odejść. Jeśli chodzi o miłość, to nie wiadomo, czy pierwsza osoba, którą kochamy, pozostanie jedną jedyną czyli ostatnią, czy ostatnia pierwszą – czyli może dopiero ostatnia osoba okaże się pierwszą osobą, którą się naprawdę kocha.

Oczywiście można powiedzieć, że ten wiersz ma uświadamiać ludziom to, jak ważny jest czas, jak szybko ludzie odchodzą, i że musimy szybko ich kochać. Jednak fragment „kochamy wciąż za mało i stale za późno” wskazuje także taką po prostu naszą smutną rzeczywistość i naturę ludzką i wyraża on trochę rezygnacji, nigdy bowiem nie możemy kochać ludzi wystarczająco. Kiedy kogoś tracimy, chyba jednak każdy z nas czuje żal, że można było więcej go kochać. Nikt by nie powiedział, że jest zadowolony, bo kochał wystarczająco w każdej chwili. To, że poznamy wartość czegoś ważnego dopiero wtedy, kiedy to stracimy stanowi ważny temat i u Kochanowskiego i u Mickiewicza i znajdujemy też to samo w różnych innych utworach literackich na świecie. Czy to o zdrowiu (jak u Kochanowskiego), czy miłości – najważniejszych rzeczy o kimś lub czymś dowiadujemy się dopiero wtedy, kiedy kogoś lub coś tracimy. Jednak Twardowski nam mówi, że ważne jest, żebyśmy sobie przynajmniej uświadamiali, że tak jest i żebyśmy się starali zmieniać nasze życie.

 

Akiko TORII

 

 

 

Tadeusz Borowski w oczach żony

 

Tadeusz Borowski był polskim pisarzem, poetą oraz publicystą, żył od 1922 do 1951 roku. Urodził się w Żytomierzu na Ukrainie. W roku 1932 wraz z rodziną osiadł w Warszawie. Uzyskał maturę na tajnym komplecie i zaczął studia polonistyczne na podziemnym Uniwersytecie Warszawskim. Poznał przyszłą żonę, Marię. Ponieważ miał lewicowe poglądy, wraz z narzeczoną zostali aresztowani w 1943 roku i poprzez więzienie na Pawiaku zostali w końcu wywiedzieni do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Borowski był sanitariuszem w obozowym szpitalu. Po Oświęcimiu znalazł się w Natzweiler-Daumergen i następnie w Dachau-Allach i przebywał tam do końca wojny. Po wojnie wrócił do kraju i ukończył polonistykę w Uniwersytecie Warszawskim. W 1947 roku został redaktorem miesięcznika Nurt. Wstąpił do Polskiej Partii Robotniczej. W latach 1949-1951 pracował w Polskim Biurze Informacji Prasowej w Berlinie. Później został publicystą czasopisma Nowa Kultura. W roku 1951 zmarł śmiercią samobójczą.

 

Tadeusz Borowski napisał książki na temat życia w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu na podstawie swoich doświadczeń i obserwowań. Narrator tych książek okazuje się czasami bezlitosnym obserwatorem pozbawionym uczuć. Ponieważ pisał w pierwszej osobie, niektórzy krytycy uważali „ja” w książkach, czyli narratora za samego autora.

Maria Borowska, żona pisarza, jednak widziała zupełnie innego Tadeusza. W wywiadzie dla „Polityki”[7] wspomina o wspólnym życiu ze swoim mężem. Z jej opowiadań wyłania się inna sylwetka Tadeusza Borowskiego niż ta, którą stworzyli niektórzy krytycy literaccy. Maria Borowska opowiada, że Tadeusz był bardzo zadziorny na pierwszym spotkaniu z nią. Lubił dyskutować. Był zapewne dobrym studentem. Podczas tajnych studiów pożyczał książki od swojego profesora, Juliana Krzyżanowskiego, by niektórych z nich w końcu nie oddać. Maria Borowska w wywiadzie opowiada także o spotkaniu z Tadeuszem w więzieniu po długiej przerwie. Była w szoku na widok Tadeusza zupełnie odmienionego – nie miał czupryny, z której był dumny. Jednak Tadeusz „rozanielony” mówił, żeby się nie martwiła, i że będą razem. Wybrał bycie razem ze swoją ukochaną osobą, choć to bycie razem miało być ciężkim przeżyciem. Bycie razem spełniło się później w ten sposób, że obydwoje znaleźli się w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu. Maria Borowska wspomina życie oświęcimskie. Uzyskujemy na podstawie jej opowiadań postać Tadeusza pełną ludzkich ciepłych uczuć, pomagającą innym ludziom. Według Marii, Tadeusz był sanitariuszem i uratował chorego Niemca, mimo tego, że wtedy jego koledzy Polacy mieli zwyczaj „pomagać” umierać Niemcom. Odwiedzał Marię często. Maria Borowska zaprzecza krytyce na temat zachowań Tadeusza, mówiąc że w rzeczywistości był to człowiek o normalnej moralności. Był koleżeński, gotowy chronić ludzi. Z tych opisów wynika, że Tadeusz Borowski w oczach żony był to człowiek pomagający, ciepły i czuły.

W wywiadzie pytania dotyczą także tego, jak wyglądało ich życie po wojnie. Po kilku pytaniach pada kolejne na temat samobójstwa Tadeusza. Zapytana o to, czy Borowski popełnił samobójstwo z powodu rozczarowania, Maria Borowska zaprzecza. Maria Borowska opisuje Tadeusza jako urodzonego pisarza. Cytuje jego wypowiedź, że jak nie będzie mógł pisać, to się zabije. Z opowiadań Marii wynika, że Borowski był pewien tego, co i jak pisał. Pewnie traktował pisanie jak swoje wyzwanie życiowe. Poza tym można wnioskować z wypowiedzi Marii Borowskiej o innym aspekcie życia poety jako człowieka mającego dużą ambicję zbudowania nowego, lepszego świata.

 

Tak jak opisano wyżej, wywiad z żoną pisarza wskazuje różne aspekty osobowości Tadeusza Borowskiego. Każdy pisarz ponosi zawsze ryzyko, że poprzez swoje pisanie, tworzy swoją własną postać w ludziach czytających jego utwory. Jeżeli pisarz pisze w pierwszej osobie, do tego na podstawie swoich doświadczeń, niejeden czytelnik ma skłonność utożsamiać tego pierwszoosobowego narratora z samym autorem. Jednak jest to pewien chwyt literacki, tak jak Maria Borowska słusznie to określiła. Taki sposób pisania robi mocne wrażenie na czytelniku i można przypuszczać, że Tadeusz Borowski miał na myśli taki właśnie efekt literacki. My, czytelnicy, zawsze musimy sobie uświadamiać, że narrator w utworach nie zawsze musi być samym autorem. Chcąc poznać samego pisarza, musimy zawsze odwołać się do jego życiorysu, do wypowiedzi ludzi, którzy znają pisarza dobrze, a samo czytanie jego utworów nie wystarczy.

 

Portret przyjaciela, jeden z jego utworów wybranych, a umieszczony w tomie Biblioteki Narodowej, w pewien sposób pokazuje nam postawę pisarza wobec pisania albo narracji w pisaniu.

W Portrecie przyjaciela pojawia się „ja”, który opowiada o pewnym swoim „przyjacielu” – wydaje się, że nie można traktować tego słowa „przyjaciel” dosłownie. Człowiek ten zginął podczas egzekucji ulicznej pod murem w Warszawie. Utwór zaczyna się opisem tego muru, który na pierwszy rzut oka wygląda zwyczajnie, pod nim jednak leżą tablica i kwiaty, co jest świadectwem dawnego tragicznego wydarzenia. Tu właśnie, koło tego muru, narrator zawsze myśli o pewnym człowieku, Andrzeju. Potem zaczyna opowiadać o tym, co go łączyło z Andrzejem. Ciekawe jest to, że przyjaźnił się z nim i go „nie lubił”. Narrator nie wiedział, co w Andrzeju jest z udania, z pozy, a co z prawdy. Być może to też był powód, by go nie lubić. Narrator następnie cytuje wypowiedzi koleżanek, które mówiły, że Andrzej twierdzi to samo o nim (narratorze), co on o nim. Co z tego może wynikać? Czytelnicy, czytając te fragmenty, mogą odnieść wrażenie, że ten narrator także jest taki, że nie wiadomo, co w nim z pozy, co z prawdy. Oni byli podobni do siebie.

Jeśli chodzi o ich drogi życiowe, w pewnym momencie rozeszły się. „Ja” poszedł w stronę nauki i poezji, Andrzej zaś wszedł na drogę walki i propagandy. Tutaj można podkreślić ten kontrast tak, że postawa narratora reprezentuje teorię, a postawa Andrzeja praktykę. Andrzej, rzuciwszy swój ambitny plan napisania pracy magisterskiej, chciał walczyć, działać. Krytykował narratora za jego zachowanie, kiedy zapisywał pilnie wykład. Niezgodność między teorią a praktyką, innymi słowy, między nauką a życiem, albo między poezją a walką, do dziś jest dręczącym zagadnieniem dla naukowców i artystów. Krytyka Andrzeja w pewnym sensie pasuje do każdej rzeczywistości, niezależnie od okresu, od sytuacji życiowej. Jednak ważne jest to, że Andrzej tak naprawdę był artystą, poetą. Właśnie dlatego wiedział dobrze i o tym, że poezja jest w pewnym sensie bezsilna i o tym, że jest jednak bardzo ważna. Kiedy zawieziono Andrzeja na Pawiak, powiedział, że może napisze pracę magisterską.

Ostatnie zdanie narratora daje nam do myślenia: ilekroć przechodzę koło tego rudawego, strzaskanego muru, wydaje mi się, że jestem winny ja i my wszyscy, że żyjemy. Oczywiście tutaj narratorowi chodziło o wszystkich ludzi, którzy żyją, ale można to „my” potraktować w ten sposób, że chodzi tu o artystów. Narrator czuje się winny, ponieważ on sam wiedział, jak nauka i sztuka są bezsilne wobec okrucieństwa rzeczywistości. Naukowcy i artyści mogą siedzieć i myśleć i wymyślać celne wypowiedzi lub pisać piękne wiersze. Jednak one nie działają bezpośrednio. Natomiast są i tacy ludzie, który walczą.

Jest pewien paradoks między teorią a praktyką. Gdyby wszyscy byli tacy walczący, jak Andrzej, nikt by nie mógł napisać takiego utworu. Nikt by w późnych latach nie wiedział, że byli tacy a tacy ludzie. Andrzej, chociaż miał ambitny plan i ambitną ideę, nie mógł nic zostawiać po sobie, ponieważ walczył i zginął.

Narrator na początku pisał, raczej sugerował, że on i Andrzej byli podobni. Następnie pisał o tym, jak ich drogi się rozeszły. Narrator opisuje swojego przyjaciela i poprzez ten opis wyłania się postać samego narratora. Czytelnik dowiaduje się z tego opowiadania nie tylko o Andrzeju, lecz także o narratorze, ale to tylko poprzez opisy Andrzeja. W oczach Andrzeja narrator był takim człowiekiem, który się zajmuje poezją, nauką, tym bardziej w porównaniu z Andrzejem. Jednak tak naprawdę to wcale nie wiadomo, jaki był w rzeczywistości. Nie wiadomo, co było w nim z pozy, co z prawdy. Być może narrator udawał kogoś. Warto zwrócić uwagę na to, że narrator nie pisze o swoich uczuciach. Opisuje wydarzenia dotyczące Andrzeja, cytuje ich rozmowy. Ostatnie zdanie jest chyba jedynym zdaniem, w którym narrator mówi o swoich wewnętrznych przeżyciach.

Narrator pewnie chciał być skromny wybierając taki sposób pisania. Jako człowiek, który wybrał naukę a nie walkę, chciał napisać o człowieku, który wybrał inną drogę. Pisząc, czuje się winny, ale z drugiej strony tylko przez to pisanie można opowiadać o umarłych przyjaciołach.

 

Tak jak widzimy, trudno określić jednoznacznie nawet samego narratora, i to jaki jest. Cóż dopiero, jeśli chodzi o autora. Do pewnego stopnia można utożsamiać tego narratora z autorem, ale jednak nic nie jest wiadomo na pewno. Czy autor był narratorem, czy Andrzejem, a może był jeszcze inną osobą? Potrzebne jest analityczne podejście, kiedy czytamy jakiś utwór. Należy też zadawać samemu sobie wiele retorycznych pytań, które pozwalają wyraźniej zobaczyć pewne problemy przedstawione w tekście literackim.

 

 

 

 

Akiko Torii

 

 

 

O semantyce filmu „Niebieski” Krzysztofa Kieślowskiego

 

I. W tym artykule spróbuję przeanalizować, jaką wartość ma według mnie film Krzysztofa Kieślowskiego zatytułowany „Niebieski”. Zacznę od paru słów na temat reżysera – Krzystofa Kieślowskiego. Jest to polski reżyser, scenarzysta filmowy. Urodził się w 1941 roku. Ukończył studia w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej w Łodzi w roku 1969. Zaczął swoją działalność filmową od filmów krótkometrażowych i w roku 1973 zrealizował pierwszy film fabularny. Uzyskał światowy rozgłos szczególnie przez filmy „Dekalog I – X” i „Trzy kolory”. Film „Niebieski” stanowi jedną część cyklu składającego się w sumie z trzech filmów – „Niebieskiego”, „Białego” i „Czerwonego”. Filmy zostały nakręcone w latach 1993-1994. To są kolory, jak wiadomo, francuskiego sztandaru, które po kolei znaczą: wolność, równość, braterstwo. Przy analizie tych filmów, odnosi się często ich znaczenie do tych symboli rewolucji francuskiej.

 

II. „Niebieski” – mówiąc jednym zdaniem i bez komentarza subiektywnego – to jest film o tym, co się dzieje wokół i we wnętrzu pewnej kobiety po utracie jej męża i dziecka z powodu wypadku samochodowego. Julie, żona słynnego kompozytora, matka jedynej córki, straciła swoją rodzinę w wypadku samochodowym. Uratowała się sama i chociaż próbowała popełnić samobójstwo, to nie mogła się jednak na śmierć zdecydować. Potem postanowiła sprzedać dom, w którym mieszkała dotąd z rodziną, i sama przeniosła się do innego mieszkania, nie informując znajomych o zmianie adresu. Zabrała ze starego mieszkania ze sobą niebieski abażur. Spędzała dużo czasu w kawiarni, chodziła często na basen. Jednak nie mogła nic konkretnego robić. Charakterystyczne jest to, że czasami słyszała muzykę, która robiła na niej mocne wrażenie i jak gdyby jej coś przypominała z przeszłości. W filmie jest też pokazany Olivier – kolega jej męża, który kochał Julie zanim jeszcze jej mąż zginął w wypadku samochodowym. Pewnej nocy wkrótce po wypadku Julie zadzwoniła do niego i poprosiła, żeby przyjechała do niej. Olivier, zmoczony deszczem przyjechał do niej i spędzili razem noc. Jednak następnego dnia Julie opuściła Oliviera i zniknęła świadomie z jego życia. Olivier, szukając Julie, starał się dokończyć utwór, który zostawił Patrice, mąż bohaterki. Potem Olivier znalazł Julie. Julie, dowiedziawszy się o tej jego pracy, chociaż na początku nie zgodziła się, później jednak zaczęła mu pomagać w komponowaniu, pokazując notatki męża na temat tego utworu. Julie zaakceptowała Oliviera i zaczęła go kochać. Film kończy się migawkowymi zdjęciami różnych postaci filmu na tle słów z Biblii, z „Hymnu o miłości” świętego Pawła zaśpiewanych po grecku.

Jednak opis wyżej przedstawiony nie jest wystarczający i warto tutaj także dodać opis „innych bohaterów” tego filmu, bowiem wszystkie postacie odgrywają w nim w jakimś sensie bardzo ważne role tak, jakby każda była osobnym jego bohaterem. Widz, oglądając ten film, za każdym razem mógłby się wcielić w kogoś innego.

A oto inni ważni bohaterowie:

– Jest młody chłopak, Antoine, który jest świadkiem wypadku. Znalazł przy samochodzie łańcuszek z krzyżykiem. Spotkał się potem z Julie i chciał go oddać. Julie jednak nie chciała go wziąć i oddała mu ten łańcuszek z powrotem.

– Jest młoda kobieta, Lucile, która jest tzw. „kobietą swobodnych obyczajów”. Znajomość między nią a Julie zaczęła się nietypowo – Julie nie chciała się podpisać, kiedy zwrócono się do niej z prośbą o podpis w piśmie na temat usunięcia Lucile z mieszkania. Julie uszanowała wolność Lucile w wyborze jej własnego stylu życia. Potem Lucile przyszła do Julie z podziękowaniem. Lucile pracowała w nocnym klubie i pewnego razu wezwała Julie telefonicznie, żeby ta natychmiast przyjechała do niej. Julie pojechała do niej i rozmawiała z nią. Innym razem Lucile pomogła Julie, kiedy Julia nie miała odwagi na posprzątanie myszy, do których jednak sama wpuściła kota.

– Jest kochanka męża, o której istnieniu dowiedziała się Julie dopiero po jego śmierci. Uzyskawszy adres, gdzie można ją zastać, Julie ją odwiedziła. Okazało się, że kobieta jest w ciąży i dziecko, którego się spodziewa, jest dzieckiem męża Julie. Julie później postanowiła dać mieszkanie i majątek po mężu tej kobiecie i jej dziecku.

– Jest matka Julie, która samotnie żyje w domu opieki. Zawsze ogląda różne programy telewizyjne. Kiedy Julie ją odwiedzała, myliła ją czasami ze swoją siostrą.

 

III. Jak można zinterpretować semantykę tego filmu? O czym jest ten film? Widzę tutaj kilka ważnych spraw.

Po pierwsze jest to film o tym, jak bardzo złożona jest rzeczywistość. Jak bardzo skomplikowana i jak bardzo pozorna. Oczywiście utrata rodziny z powodu wypadku jest na pewno smutkiem niewyobrażalnym dla niedoświadczających podobnych wydarzeń. Jednak według mnie, ten film przedstawia nie tylko ten smutek, lecz także to, jak tragedia Julie pokazała złożoność, wielowarstwowość rzeczywistości wokół niej.

Jest w filmie taka scena, kiedy Julie mówi do swojej matki: „Miłość, przywiązanie, przyjaciele … to są pułapki.” Oczywiście można to potraktować po prostu jako słowa człowieka w depresji, rozpaczy, nastawionego pesymistycznie do życia. Ale moim zdaniem, jest to całkiem trafne powiedzenie i odgrywa ważną rolę w całym tym filmie.

„Pułapką” jest dla widzów także cała konstrukcja filmu. Nie wiemy, jak naprawdę wyglądało życie Julie przed wypadkiem – ponieważ film zaczyna się sceną wypadku. Taki początek od razu narzuca nam pewien schemat: kobieta utraciła swą najukochańszą rodzinę, swoje najszczęśliwsze dni. Tak, jakby rzeczywistość przed wypadkiem była perfekcyjna. Ale czy rzeczywiście tak było?

Widz, śledząc dalszy bieg filmu, dowiaduje się powoli o różnych rzeczach. Na przykład tego, że Olivier kochał Julie i wyglądało na to, że Julie o tym wiedziała (zadzwoniła do niego i od razu zapytała, czy on ją kocha.). Potem okazuje się, że mąż miał kochankę. A jeśli chodzi o muzykę, zaczynamy być niepewni, kto ją pisał, ponieważ różne elementy lub jakieś słowa wskazują na to, że być może to Julie pisała za męża muzykę. Tak więc idealny obraz utalentowanego słynnego kompozytora i jego szczęśliwej rodziny ulega powoli zmianie. Dowiadujemy się, że rzecz nie jest tak prosta, jak myśleliśmy, że to, co wyobrażaliśmy sobie automatycznie na początku, było tylko pozorne.

Można zwątpić także w miłość męża wobec Julie. Chyba nie byłoby za ryzykowne przypuszczenie, że on kochał swoją kochankę, a nie Julie. Kochance mówił, że „Julie jest dobra, wielkoduszna. Można na nią zawsze liczyć.” To, że liczył na Julie albo tak uważał, że można na nią liczyć, wcale nie znaczy, że ją kochał, chyba żeby to „liczenie” także można zaliczyć do jednego aspektu miłości. W każdym razie to nie była prototypowa miłość.

Charakterystyczny jest także sposób, w jaki kamera pokazuje nam świat. Czasami widzimy zbliżenie twarzy bohaterów. Widzimy także często świat przez ich oczy – jako odbicie tego, co widać w ich oczach. W związku z tym obraz w filmie jest czasami niewyraźny i migoce. To może wskazuje na to, że rzeczywistość nie może być jednoznaczna, bo istnieje tylko rzeczywistość subiektywna ujęta przez jedną osobę, widziana oczami jednej osoby.

 

Po drugie jest to film o tym, że ludzie są samotni i właśnie dlatego są wolni. Tu pokazuje się ów symbol: „wolność”. Kiedy Julie miała rodzinę, muzykę, miała tym samym pewne przywiązanie do czegoś lub do kogoś. Kiedy człowiek nie ma jakiegokolwiek przywiązania, jest samotny, ale jednocześnie jest wolny. Każda postać w tym filmie jest samotna, słaba – i wolna.

Chciałabym tutaj podkreślić jednak, że nie jest moim celem ocenianie tego filmu w sposób pesymistyczny. Wręcz przeciwnie, czuję mimo wszystko ciepłe, kojące spojrzenie reżysera, twórcy tego filmu. To chyba z tego powodu, że właśnie przyjęty jest przez niego z góry fakt, że ludzie są słabi. Kiedy założenie jest pesymistyczne, czujemy pewną ulgę, bo wtedy przynajmniej się nie rozczarowujemy. Poza tym, ci ludzie, choć są samotni i słabi, walczą i starają się zmienić coś wokół siebie. W tym filmie są sceny, które na mnie robią mocne wrażenie, chociaż wydają się marginesowe z punktu widzenia całości filmu. Pierwsza z nich to scena, w której pewna starsza pani z butelką idzie z całym wysiłkiem i trudem, dochodzi do śmietnika i wyrzuca butelkę. Druga scena jest z telewizji, którą ogląda matka bohaterki. Pewien program pokazuje starszego pana, który skacze z wysoka na linie (ang. bungee jump).

 

O czym jeszcze jest ten film? Trzeci punkt analizy jest związany z drugim. Chociaż ludzie są samotni, jednak potrzebują drugiego człowieka, jakiejkolwiek więzi między sobą a innymi. Na przykład tak, jak już wyżej wspomniałam, między Julie a Lucile zrodziła się taka znajomość, której nawet nie śmiem nazwać przyjaźnią – bo brzmi to zbyt przesadnie. Jednak Lucile była przy Julie, kiedy Julie potrzebowała czyjejś pomocy. Tak samo Julie była przy Lucile, kiedy tamta potrzebowała pomocy. To jest najprostsza, ale bardzo ważna więź między ludźmi, której ludzie jednak bardzo potrzebują.

 

Czwarty i ostatni punkt mojej analizy jest związany z treścią hymnu zaśpiewanego na końcu filmu – czyli Hymnu o miłości świętego Pawła z listu do Koryntian. Tak jak jest napisane w wielu analizach lub opisach tego filmu, jest to jednak także z pewnością film o miłości. Miłości – nie prototypowej, pełnej romantyzmu i pasji, ale miłości nie narzucającej się. W tym filmie nikt nikomu nie narzuca miłości. Tutaj chodzi nie tylko o miłość między mężczyzną a kobietą, raczej ogólnie o miłość międzyludzką. W Hymnie o miłości czytamy, że „miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nie ustaje…”.[8] A więc jest to film o tym, że mimo tragedii, mimo złożoności rzeczywistości, mimo ludzkiej samotności, zawsze jednak możliwa jest jakaś więź między ludźmi albo zawsze możliwe jest jej zbudowanie i ona „nie ustaje nigdy”, a bez niej człowiek byłby niczym.

 

IV. Spróbuję na koniec podsumować dotychczasową analizę. Można powiedzieć, że ten film pokazuje istotną cechę człowieka i otaczającej go rzeczywistości, która w sobie zawiera pewną sprzeczność: człowiek jest samotny, ale miłość nie ustaje. Co prawda ten film ma smutną aurę, ale jednak kończy się pozytywnie i daje widzom nadzieję. Moim zdaniem, wartość tego filmu polega na realności opisywania świata. Tak jak miłość opisana w Biblii, tak i ten film także nie narzuca się, nie kłamie, nie przesadza, ale pokazuje, na ile to możliwe złożoność świata i człowieka.

 

 

 

 

Akiko Torii

 

 

 

 

Analiza językowo-semantyczna wybranych aforyzmów

z Myśli nieuczesanych[9] Stanisława Jerzego Leca

 

1. Kiedy przyglądamy się Myślom nieuczesanym Leca, to widzimy, że mamy do czynienia z charakterystycznym dla niego myśleniem niestereotypowym, a także poglądem dotyczącym języka i myśli. Jak pokazuje sam tytuł książki, dla autora ważne są myśli nieuczesane. Czasownik „uczesać” dotyczy, jak wiemy, włosów. Jeżeli ktoś ma dobrze ułożoną fryzurę, mówimy, że ma włosy „uczesane”.[10] Jeżeli natomiast ktoś ma „nieuczesane” włosy, to znaczy, że ma włosy w nieładzie. Wobec tego, co to może znaczyć, że myśl jest „nieuczesana”? Spróbujmy na to odpowiedzieć po przeprowadzeniu analizy kilku jego myśli. Tu ograniczymy się do omówienia poglądów, z jakimi autor podchodzi do języka i myśli w swoich aforyzmach.

 

2. Najpierw przyjrzyjmy się sposobom wykorzystywania przez autora terminów gramatycznych. Oto przykłady:

 

(1)   W każdym z nas jest ja, ty, on, ona, ono, my, wy, oni. Ale jest jeszcze ktoś, kogo nie ma w żadnej gramatyce.

(2)   Używamy z rodakami jednej gramatyki, ale często różnimy się czasami i formą bierną i czynną.

(3)   Plotkował język o gramatyce: „Ta ma przeszłość!”

(4)   Gdybyż rzeczywiście istniało tyle czasów, co w gramatyce.

 

Oto jak autor łączy różne terminy gramatyczne z ich podstawowymi znaczeniami funkcjonującymi jako zwykłe rzeczowniki. W tych aforyzmach autor pokazuje dwa światy – gramatyczny i rzeczywisty.

W myśli (1) używane są zaimki osobowe. Korzystając z języka gramatyki, można powiedzieć, że każdy z nas jest jakimś zaimkiem osobowym, jednak w rzeczywistości istnieje tyle różnych imion własnych i przezwisk, których nie ma w żadnej gramatyce. Autor ironizuje w ten sposób na temat gramatyki i świata przedstawionego przez nią i mówi, że rzeczywistość nie mieści się w niej.

Taki jego pogląd możemy zauważyć także w myśli (2), gdzie pojawiają się znowu terminy językoznawcze takie jak: „czasy”, „forma bierna i czynna”. Przez wyrażenie „różnimy się” wskazuje autor, że gramatyka nie może ograniczyć naszego zachowania i myślenia.

Stosowanym w myśli (3) zabiegiem jest personifikacja języka i gramatyki. Myśl ta prowokuje czytelnika do śmiechu. Słowo „przeszłość” odgrywa tutaj dwie role – jako termin gramatyczny w kategorii czasu, ale dotyczy też historii człowieka. Z tej krótkiej myśli możemy także wnioskować, że Lec odróżnia język od gramatyki. Gramatyka jest narzędziem, zaś język jest żywą mową, którą ludzie się posługują.

W myśli (4) autor porównuje czasy gramatyczne i rzeczywiste i sugeruje, że w rzeczywistości nie ma wyraźnych podziałów między czasami, jak w gramatyce.

Tak więc w każdym z tych aforyzmów Lec mówi coś na temat gramatyki i porównuje ją ze światem rzeczywistym.

Przyjrzyjmy się teraz innym myślom Leca.

 

(5)   Z niedomówień powstała literatura.

(6)   Język myślom kłamie.

(7)   Słowa nie wypowiedziane tworzą twoje wewnętrzne zdanie.

(8)   Myślę, że jestem.

 

W tych aforyzmach także widać wizję Leca dotyczącą języka i myśli. Autor wytyka nam nasze stereotypowe myślenie, że to, co mówimy, jest tym, co myślimy. Myśl (5) pokazuje nam naturę literatury, chociaż na pierwszy rzut oka może nam się wydawać to sprzeczne, ponieważ powszechnie literatura rozumiana jest jako coś raczej „domówionego”. Autor jednak podkreśla, że to, co jest niedomówione, tworzy literaturę. Gdyby wszystko było dopowiedziane, nie potrzebowalibyśmy tylu różnych interpretacji, analiz utworów literackich.

W myśli (6) kryje się powtarzający się często pogląd autora, że język nie identyfikuje się z myślami.

W myśli (7) połączone są dwa człony pozornie sprzeczne: słowa nie wypowiedziane i zdanie. Według słownika „zdanie” to jest ‘wypowiedzenie, myśl wyrażona słowami’.[11] Czyli normalnie „nie wypowiedziane słowa” nie mogą być „zdaniem”, skoro są nie wypowiedziane. W tej myśli jednak odgrywa ważną rolę słowo „wewnętrzne”. Wewnętrzne zdanie – czyli myśl. Tutaj wchodzi w grę wieczne zagadnienie dla językoznawców – czy człowiek myśli językiem, czy myśl jego istnieje niezależnie od języka. Zwolennicy poprzedniego poglądu mówią np. że „To, co nie jest wyrażone, nie istnieje.” Lec, który prawdopodobnie popiera drugi pogląd, mówiłby, że „To, co nie jest wyrażone, istnieje.”

W krótkiej myśli (8) stosowane jest przekształcenie powszechnie znanego cytatu Kartezjusza („Myślę, więc jestem.”), nadające jej humorystyczny sens. Przekształcenie utartych cytatów często powtarzanych jest charakterystycznym materiałem do budowy aforyzmów przez Leca.[12]

 

3. Przy analizie poglądu Leca na temat języka, uzasadniona jest także analiza tego, jakie on sam znał języki i jak obce języki wpływały na jego utwory. W tym celu warto tutaj zacytować fragment artykułu Karla Dedeciusa[13]: „Lec czerpał siłę spółgłosek z aramejskiego, powab samogłosek z ukraińskiego, a korzystając z gramatyki niemieckiej, wzbogacał swój język, polszczyznę, która była mu najbliższa – na jej skrzydłach unosił siłę najwyżej.” Potrzebne jest objaśnienie. Lec, urodzony we Lwowie, pochodził z rodziny wywodzącej się od sefardyjczyków. W dzieciństwie często jeździł do Wiednia, gdzie mieszkał dziadek ze strony ojca i potem on sam tam pracował jako attaché prasowy. Znał się dobrze na literaturze niemieckiej i przekładał wiersze i epigramaty różnych pisarzy niemieckich. Tak jak pisze Dedecius, na utwory Leca mogą wpływać elementy z różnych kultur i z różnych języków. W dalszym fragmencie Dedecius pisze: „Dobitność i trafność języka talmudycznego uzyskiwały dodatkowe wzmocnienie dzięki poetyckiej intensywności mowy biblijnej, zaś to, co reformatorskie w niemczyźnie, uzupełniał i potęgował temperament słowiański.”[14] Lec pisał swoje myśli po polsku, ponieważ tak jak wskazuje Dedecius, polszczyzna była mu najbliższa i w niej „unosił siłę najwyżej” i wpływał to ów „temperament słowiański”.

 

4. Jadwiga Puzynina w swoim artykule „O magii językowej Stanisława Jerzego Leca” trafnie mówi, na czym polega mistrzowstwo Leca. Według niej „sztuka słowa Leca bliska jest praktyce i celom poetów-lingwistów. Lec – wróg stereotypu, powierzchowności, pozorów – narusza wszelkiego typu stereotypy językowe, zagląda do ich wnętrz, bezceremonialnie przekształca ich formy.” (281).[15] Jak jest pokazane wyżej, dla Leca myśl jest czymś nie wyrażonym, niedomówionym słowami. Spróbujmy odpowiedzieć na pytanie zadane na początku. Co to znaczy „myśl nieuczesana” dla Leca?[16] Na podstawia analizy kilku myśli można wnioskować, że są to myśli niedomówione, nie będące konwencjonalnymi wyrażeniami, ale są to takie myśli, jakie się znajdują we wnętrzu człowieka, zanim wyłaniają się jako słowa. Jednak najciekawsze jest, że same jego myśli stworzone są jednak słowami, językiem. Widzimy więc walkę Leca z językiem, ze słowami. Wydaje się, że Lec, wiedząc, że na wyrażenie myśli nie ma innego sposobu niż język, pokazuje jednak ślad tej walki w swoich niekowencjonalnych sposobach użycia słów, traktowania języka, w zdystansowanym i ironicznym spojrzeniu na gramatykę.

 

 

 

 

 

Akiko Torii

 

 

O semantyce utworu Adama Mickiewicza „Niepewność”

 

I. Ten wiersz składa się z sześciu zwrotek, każda kolejna z sześciu wersów. Tytułem wiersza jest „Niepewność”, autorem jest Adam Mickiewicz. Podmiot liryczny wyraża swoją „niepewność” w tym wierszu. Jaka jest ta niepewność oraz tego, czego on nie jest pewien – dowiadujemy się z refrenów powtarzających się w każdej części „Czy to jest przyjaźń? Czy to jest kochanie?”. Jednym słowem on nie wie, z jakim uczuciem ma do czynienia myśląc o pewnej kobiecie i zadaje sobie to samo pytanie kilkakrotnie.

II. W pierwszych dwóch zwrotkach podmiot liryczny podkreśla, że to, co czuje nie jest tak zwaną miłością romantyczną. Mówi, że kiedy on nie widzi pewnej kobiety, nie jest tak, że mocno zakochany o niczym innym nie może myśleć tylko o niej, lecz jest tak, że „nie wzdycha, nie płacze”. Nie jest też tak, że jej obraz tak mocno i głęboko tkwi w jego pamięci i sercu, że dla niczego innego nie ma miejsca. W rzeczywistości nawet nie może w sobie odnowić jej obrazu. Jednak ważne jest zdanie zaczynające się od „Jednakże” – jednakże czegoś mu brakuje, kiedy jej długo nie widzi, jednakże jej obraz jest ciągle gdzieś blisko. Zadaje więc sobie pytanie o to, co to za uczucie. W następnej części podmiot liryczny mówi o tym, że coś go popycha do niej, chociaż on sam nie wytycza sobie kierunku drogi. W kolejnej części wydaje nam się, że widzimy wreszcie romantyczną miłość, czytając „życia bym nie skąpił” „do piekieł bym zstąpił”. Trzeba jednak zwrócić uwagę na to, że on może życia nie skąpić i do piekieł zstąpić dla zdrowia i pokoju tej kobiety. Więc można wnioskować z tego, że jednak nie jest to typowa miłość pełna pasji i namiętności. W następnej części tym razem podmiot liryczny pisze o tym, jaki spokój i szczęście ona może mu dać. Widzimy, że on wie, że z nią byłby szczęśliwy, osiągnąłby w życiu spokój. Na końcu autor pisze to, że nie natchnienie poetyckie zainspirowało go do napisania tego wiersza. Sam nie wie, jak do tego doszło, że napisał ten tekst i kończy utwór znowu sobie zadając to samo pytanie o rodzaj uczucia, jaki żywi do pewnej kobiety.

III. Jak można zinterpretować ten wiersz? Tutaj wchodzi w grę miłość bardziej spokojna, tak jakby rodzinna aniżeli pełna pasji i namiętności. Podmiot liryczny wie, że podmiot jego uczuć jest bardzo ważny dla niego, i że z nią miałby szczęśliwe, spokojne życie. Jednak nie wie, czy to jest prawdziwa miłość. Waha się. Czy widzimy odpowiedź na powtarzające się pytanie „czy to jest przyjaźń, czy kochanie”? Nie ma w wierszu jednoznacznej odpowiedzi. Myślę, że to także zależy od czytelnika. Małżeństwo, które żyje z sobą od dawna, powiedziałaby, że taka myśl o spokoju, zdrowiu drugiej osoby, jest właśnie prawdziwą miłością. Młodsi zakochani mogliby powiedzieć, że jednak z braku namiętności nie może się zrodzić prawdziwa miłość. Jednak myślę, że można także zinterpretować to w ten sposób, że przyjaźń i miłość istnieją bardzo blisko siebie i nie ma jednoznacznej, wyraźnej granicy między nimi i autor w tej chwili znajduje się właśnie w tej nieokreślonej fazie uczuciowej pomiędzy przyjaźnią a miłością. Czuje niepewność, ponieważ obecne jego uczucie zawiera i elementy „przyjaźni” i „kochania”.

IV. Wydaje mi się, że to pytanie i ta niepewność są uniwersalnymi zjawiskami czy to w okresie romantyzmu czy współcześnie, czy to w Polsce czy w Japonii, i mogą dotyczyć każdego człowieka. Spopularyzowany przez piosenkę Marka Grechuty wiersz Adama Mickiewicza został odnowiony i ożywiony. Jego popularność pochodzi pewnie i z tego powodu, że wiersz dokładnie opisuje stan, z którym człowiek miewa do czynienia w rzeczywistości. Romantyczna miłość może się zdarzać w utworach literackich albo w bajkach, jednak w rzeczywistości ta granica uczuciowa między przyjaźnią a miłością jest bardzo niewyraźna i ten wiersz właśnie tego dotyczy.

 

 

Akiko TORII

 

 

O wierszu „Posłuchajcie, bracia miła”

 

Ten wiersz został napisany przez anonimowego autora. Ponieważ pochodzi z okresu średniowiecza można rozpoznać w nim różne elementy językowe różniące go od wiersza napisanego współcześnie. Przykładami morfologicznymi takich elementów mogą być partykuły wzmacniające –ć typu „kcęć” „widzęć” i dawna forma trybu warunkowego pierwszej osoby liczby pojedynczej „bych”. Można wskazać także leksykologiczne różnice. Dobrym przykładem jest „maciora”, które to słowo znaczy we współczesnej polszczyźnie tyle co „samica świni”, znaczyło dawniej ogólnie „matkę”, niekoniecznie świni.

Podmiot liryczny w całym wierszu zwraca się do kogoś, opowiadając o swoim smutku – nie do tej samej osoby przez cały czas, lecz do różnych ludzi, począwszy od „ludzi”, „syna”, „anioła” a na końcu zwraca się do wszystkich innych matek. Częste używanie formy wołacza i trybu rozkazującego typu „posłuchajcie, bracia miła”, „synku miły i wybrany, rozdziel z matką swoją rany” także pokazuje charakter tego wiersza.

W pierwszej zwrotce Matka Boska, czyli podmiot liryczny zwracając się do ludzi opowiada o pewnym tragicznym doświadczeniu, które miało miejsce w Wielki Piątek. Z drugiej zwrotki dowiadujemy się, że mowa jest o jej Synu, jedynaku tej kobiety, czyli podmiotu lirycznego. W następnej zwrotce osoba ta opisuje tragiczną scenę, gdy widzi ona rozkrwawione swoje dziecko. Mówi także, że to Żyd niewierzący w Jezusa jako Mesjasza, bije i męczy jej Syna. W trzeciej zwrotce tym razem kobieta mówi do Syna, żeby podzielił się z nią swoimi ranami. Chce, żeby Syn do niej się odzywał i nazywa Syna swoją miłą nadzieją. W następnej zwrotce dalej mówi do Syna, że chociaż ona chce mu pomagać, podeprzeć jego głowę, obetrzeć jego krew, dać mu picie, to nie może go dosięgnąć. W szóstej zwrotce Matka Boska zwraca się do anioła Gabriela. Przypomina mu, że chociaż on jej obiecywał, że miłość i szczęście to teraz ona doświadcza czegoś zupełnie odwrotnego – jest pełna smutku i żałości. Na końcu zachęca wszystkie matki, żeby prosiły Boga o to, żeby one nie miały w swoim życiu podobnych smutnych wydarzeń jak ona.

Jest to wiersz pełen smutku matki, która straciła swojego jedynego syna. Matka Boska doświadcza takich uczuć, jak każda inna matka. Dzięki temu wierszowi wszystkie matki na świecie mogą czuć ogromną sympatię w stosunku do Matki Boskiej, widząc u niej także ludzkie uczucie matczyne wobec swojego dziecka. Charakterystyczne jest także to, że ona wyrażając swój smutek i żal nie oskarża Boga o swoje cierpienie. W ogóle do Boga się w tym utworze nie zwraca. To można zinterpretować w ten sposób, że ona traktuje wszelkie wydarzenia na świecie jako dane przez Boga i akceptuje to, że Bóg jest podstawą wszelkiego istnienia i Jego wyroków nie należy podważać. Mimo tego jednak wiersz ten ma charakter bardzo religijny i wywołuje jednocześnie współczucie u czytających.

 

 

 

 

Akiko TORII

 

Janusz Korczak był polskim pisarzem, podagogiem, działaczem społecznym i publicystą. Pochodził z rodziny żydowskiej. Żył w latach 1878 lub 1879-1942. Urodził się w Warszawie. Jego właściwym imieniem był Henryk Goldszmit. Był współtwórcą i kierownikiem Domu Sierot w Warszawie (1912-1942) dla dzieci żydowskich. Od roku 1919 był także współorganizatorem zakładu wychowawczego dla dzieci polskich Nasz Dom. Stosował nowatorskie metody podagogiczne. Wykładał w Państwowym Instytucie Podagogiki Specjalnej i Wolnej Wszechnicy Polskiej. Był także pracownikiem wielu czasopism, m.in. „W słońcu”, „Szkoła Specjalna”. W roku 1926 założył pierwsze i jedyne w swoim rodzaju czasopismo dla dzieci „Mały Przegląd” i redagował je z dziećmi. Był także autorem popularnych pogadanek radiowych zwanych gadaninkami Starego Doktora. W sierpniu roku 1942 mimo szansy opuszczenia getta, pozostał ze swoimi dziećmi i wraz z nimi zginął w Treblince. Korczak walczył o prawa dziecka, zwracając szczególną uwagę na nierównoprawną pozycję dzieci w społeczeństwie. Domagał się, by uznano, że dziecko jest pełnowartościowym człowiekiem. Takie idee znalazły odbicie i rozwinięcie w stworzonym przez Korczaka systemie wychowania opartym na dziecieńcym samorządzie, w którym respektowane są potrzeby i dążenia dziecka. Korczak pisał i o dzieci i dla dzieci, np. „Jako kochać dziecko”, „Prawo dziecka do szacunku”, „Król Maciuś I”. by wymienić tylko małą część jego prac.

Nawet taki niedługi życiorys, jaki wyżej został przedstawiony, pozwala nam twierdzić, że Korczak był nie tylko pisarzem, nie tylko podagogiem, lecz był jakby jednocześnie różnymi osobami, odgrywał różne role w swoim życiu. W pewnym artykule ukazanym w Tekstach Drugich[17] została napisana recenzja pewnej książki o Korczaku, także jest mowa o „różnorodności, komplikacji, paradoksalności” Korczaka. Artykuł zaczyna się właśnie stwierdzeniem, że rola Korczaka nie ogranicza się do Starego Doktora utrwalonego w legendzie. Książka, do której napisano recenzję w tym artykule, ma tytuł Pisarz, wychowawca i myśliciel[18] i została napisana przez kilku autorów i pokazuje właśnie różne aspekty życia Korczaka nie tylko ten najpopularniejszy. Według książki tragiczna śmierć Korczaka wraz z dziećmi była wynikiem wcześniejszej autokreacji. W recenzji jest taki fragment: dylemat artysty rozstrzygającego wybór między sztuką a działaniem, amoralną estetyką, traktującą życie jako tworzywo a moralną odpowiedziałnością za zło świata, staje się w biografii Korczaka impulsem samookreślenia, jednym z ważnych symptomów formującego się powołania.

Tak jak ten fragment pokazuje, jeżeli mówi się o paradoksalności w życiu Korczaka, chyba największym jej przykładem jest właśnie to, że był jednocześnie pisarzem i działaczem, teoretykiem a praktykiem, co, wydaje się, jednak rzadko się zdarza u innych ludzi.

Film na podstawie powieści Korczaka, Król Maciuś I został nakręcony w roku 1957, czyli w czasach komunistycznych. Mały Maciuś został królem po nagłej śmierci swojego ojca. Ministrowie zaczęli działać tak, jak chcieli, korzystając z tego, że król był jeszcze małym dzieckiem. Sam Maciuś jednak nie bardzo mógł sobie poradzić ze swoimi obowiązkami jako król. Jest jednak doktor, który myśli o Maciusiu, pomaga i doradza mu. Pewnego dnia Maciuś poznał swojego rówieśnika, Felka. Zostali przyjaciółmi. Zaczęła się wojna, o czym Maciuś nie miał pojęcia wcześniej. Maciuś uciekł z pałacu razem z Felkiem. Widział wojnę na własne oczy. Po powrocie do pałacu, zaczyna rządzić krajem zupełnie inaczej niż wcześniej. Chciał, żeby dzieciom było dobrze i równo tak jak dorosłym. Otworzył sejm dziecięcy, co się zakończyło jednak chaotyczną dyskusją i zabawą dzieci. Na podstawie rady dzieci, kazał dorosłym chodzić do szkoły i dzieciom zastępować miejsca dorosłych. Jednak reforma ta doprowadziła cały kraj do zamieszek, chaosu, całkowitego zniszczenia porządku. Z powodu zdrady kraj Maciusia został zaatakowany przez sąsiedni kraj. Jednak, kiedy Maciuś miał już być skazany na karę ludzie wspólnie tupali nogą, dmuchali, aż wrogowie zostali rozwieni.

Na początku ma się wrażenie, że to jest bajka dla dzieci. Jednak po chwili widz zdaje sobie sprawę z groteskowej atmosfery, jaka panuje w tym filmie. Film pokazuje z jednej strony, jak bardzo dorośli komplikują świat w rzeczywistości i pokazuje jednocześnie dziecięce pomysły jako idealne. Jednak można zadać pytanie: czy dziecięcy świat okazał się faktycznie idealny? Odpowiedź brzmi przecząco. Dzieci wprowadzają zamieszanie, niszczą porządek. I dzieci i dorośli w zasadzie zachowują się tak samo, bezładnie. Dzieci, według teorii Korczaka, nie są mniej ważne niż dorośli, mniej mądre niż dorośli. Po prostu są inne i niedojrzałe, co wcale nie oznacza ich niższości. Nie byłoby najidealniej, gdyby dzieci robiły wszystko tak jak chcą, wtedy powstałby wielki chaos i koniec. Podział jest w pewnym sensie ważny. Traktowanie wszystkich tak samo nie zawsze jest sprawiedliwe.

Film pokazuje świat w pewnym sensie zdeformalizowany. Budynki, sklepy, kina w filmie wyglądają sztucznie, tak jak zabawki - ale ludzie, którzy tam żyją, są realni, tak jak w rzeczywistym świecie. Dorośli ludzie, czyli mieszkańcy, ministrowie zachowują się czasami dziwnie, przesadzają ze swoją reakcją. Chociaż to sztuczny dziwny świat, dorośli jakby traktowali ten świat poważnie. Na tym polega groteskowość tego filmu.

Ciekawy był moment, kiedy pojawili się młodzi ludzie, nie należący ani do „dorosłych” ani do „dzieci”. Zbuntowali się wobec reformy króla dzielącej naród na dwie grupy: dorośli i dzieci. Tu widać pewną dokładność, precyzyjność i realność Korczaka, który starał się unikać całkowitej bajkowości, w której wszystko jest idealne.

Wydaje się, że Korczak to człowiek, który żył dla dzieci, myślał o dzieciach. To oczywiście prawda, jednak to nie znaczy, że dla niego dzieci to wszystko, ktoś najważniejszy nade wszystko. Chciał zrobić odpowiednie miejsce dla dzieci w społeczeństwie jednak według zasad, porządku.

Ten film, jest czymś więcej niż miła bajka dla dzieci, jest jak najbardziej także dla dorosłych. Dla nich może to być ironiczny, groteskowy film, a jednocześnie zabawny.

 

 

Ayumi Hirako

 

 

 

O semantyce filmu „Niebieski” Krzysztofa Kieślowskiego

 

Polski reżyser Krzysztof Kieślowski (1941-1996) cieszy się wielką sławą i popularnością na całym świecie. Po ukończeniu studiów na PWSTiF w Łodzi zaczął kręcić filmy krótkometrażowe, a potem od roku 1973 fabularne.[19] Światowy rozgłos przyniósł mu cykl filmów Dekalog I – X (1989). To jest cykl dziesięciu filmów telewizyjnych, biorący za punkt wyjścia kolejne przykazania, przedstawiający różne problemy w codziennym życiu współczesnego człowieka. Jego ostatnimi filmami przed śmiercią były Trzy Kolory (1993-1994): Niebieski, Biały i Czerwony. Do zrealizowania polsko-francusko-szwajcarskiej trylogii zainspirowały go hasła Rewolucji Francuskiej: wolność, równość i braterstwo. W filmie Niebieski, o którym jest niniejszy tekst, chodzi o wolność, jednak te wszystkie filmy trylogii dotyczą przede wszystkim miłości. Sam Kieślowski mówi, że robi filmy o tym, co dotyczy każdego człowieka na świecie. „Każdego człowieka na świecie obchodzi samotność, każdego człowieka na świecie obchodzi strach, każdego człowieka na świecie obchodzi miłość, każdego człowieka na świecie obchodzi brak miłości. Każdego.”[20]

Akcja filmu Niebieski zaczyna się od wypadku samochodowego, w którym młoda bohaterka Julie (Juliette Binoche) straciła męża – sławnego kompozytora – i córkę. Z rozpaczy próbowała popełnić samobójstwo, ale nie mogła i ocalała. Odwróciła się jednak od świata, który ją otaczał i był tak obcy dla niej, próbowała żyć w kompletniej samotności unikając kontaktu z ludźmi. Julie mówi do matki: „Będę teraz robiła to, co chcę: nic.” „Nic nie chcę… przyjaciela, miłości… To są pułapki.” W niczym nie znajdowała żadnego sensu. Starała się zapomnieć o wszystkim, co przypominałoby jej przeszłość, chciała być od niej wolna. Wszystko, co było w ich wspaniałym domu, sprzedała i zmieniła mieszkanie. Chciała zerwać z poprzednim, spędzonym z rodziną życiem, ale jej się nie udało do końca. Kiedy się przeprowadzała, zabrała jednak ze sobą z pokoju dziecka niebieską lampę z ozdobami. A potem nic nie robiła przez kilka miesięcy. Nie miała kontaktu z ludźmi i nie czuła związku z nimi. Na początku bohaterka chciała zniszczyć nuty z utworami męża, a później okazało się, że to chyba ona pisała przynajmniej niektóre jego utwory. Teraz, po stracie wszystkiego nie miała nawet ochoty zajmować się tak ważną kiedyś dla niej sztuką. Ale cały czas towarzyszyła jej muzyka, która odrywa ją od rzeczywistości, ta muzyka jest jakby w niej. Pewnego razu bohaterka przypadkiem poznała sąsiadkę, Lucille. Ona – lekka kobieta z nocnego klubu – była zupełnie inna niż Julie, ale stopniowo zbliżyły się do siebie. Lucille potrzebowała pomocy od Julie, a jednocześnie pomagała jej. To być może był początek powrotu Julie do świata. Po długim byciu w depresji zaczynała wychodzić z odosobnienia.

Olivier, asystent zmarłego męża, od dawna kochał Julie. Olivier zajmował się dokończeniem utworu jej zmarłego tragicznie męża, aby ją zmobilizować do większego zaangażowania w życie. Ten utwór miał uczcić zjednoczenie Europy. Ona nie akceptowała go w swoim życiu na początku, ale stopniowo zaczęła się między nimi tworzyć więź. Pomagając Olivierowi bohaterka wychodziła z kryzysu. Zaczęła angażować się w życie. Chciała mu pomagać i komponować za niego, ale Olivier miał inne podejście do tego niż jej mąż – nie chciał, żeby ona komponowała anonimowo i powiedział, żeby ogłosiła pod swoim nazwiskiem utwór na zjednoczenie Europy.

W filmie Niebieski występuje specyficzny klimat charakterystyczny dla utworów K. Kieślowskiego. Tę poetykę wizualnie wzmacniają zdjęcia zrobione przez Sławomira Idziaka, a słuchowo muzyka Zbigniewa Preisnera. „Kieślowski po raz kolejny przerzuca kładkę nad przepaścią nihilizmu.”[21] Te słowa T. Sobolewskiego o Niebieskim bardzo dobrze określają nie tylko ten film, ale również inne filmy Kieślowskiego. Reżyser tworzył filmy, które zawsze zachowają swoją wysoką wartość. W jego pracach brak miejsca na nihilizm, to stanowi o jego nietypowej, osobistej drodze we współczesnym kinie. Wydaje się, że właśnie dlatego uważa się jego filmy za ocalające. W zakończeniu filmu Niebieski słyszymy Hymn o miłości świętego Pawła.[22] J. F. Lewandowski pisze w swojej książce, że „w największej mierze to właśnie film o miłości, potrafiący połączyć metafizykę z estetyką.”[23] Metafizyka to Bóg albo miłość, a estetyka to film Niebieski. W Hymnie o miłości świętego Pawła z listu do Koryntian, miłość jest przedstawiona jako zupełne, całkowite dobro. Św. Paweł mówi, że z tych trzech: wiara, nadzieja i miłość, miłość jest największa i że miłość nigdy nie ustaje oraz że bez miłości człowiek jest niczym.

Tak jak już wyżej była o tym mowa, w filmie Niebieski reżyser chciał wypowiedzieć się na temat miłości. To jest historia młodej kobiety, która po stracie wszystkiego nie potrafiła kochać innych ludzi, tak jak nie mogła pogodzić się z samą sobą, nie potrafiła akceptować świata, w którym żyje. Ale potem znowu odzyskała miłość, zapanowała nad swoim życiem, nawiązała z ludźmi kontakt. Może poprawniejsze byłoby powiedzenie, że ona nie straciła miłości, cały czas ją miała, tylko chwilowo nie potrafiła pokazać swojej zdolności do miłości.

Mimo starań, ona wcale nie może być od przeszłości i miłości wolna, dlatego że człowiek nie może żyć sam. Zawsze potrzebuje kogoś, zawsze potrzebuje miłości. Julie może czuła się zdradzona i pokrzywdzona w tym momencie, kiedy chciała Olivierowi pomóc w komponowaniu muzyki, a on jej odmówił, ale po jakimś czasie zrozumiała go i jego szlachetność. Moim zdaniem, wtedy Julie się uwolniła od przeszłości – znalazła kogoś, kto, tak jak zmarły mąż, kocha ją, ale w jakimś sensie inaczej. Olivier przede wszystkim pragnie, aby Julie była szczęśliwa. Jej miłość do Oliviera nie jest namiastką miłości, ale rzeczywistością, nowym doświadczeniem bycia z kimś.

Różne są style miłości. Wszystko, co dobre jest miłością, ale dla różnych ludzi jest ona czymś innym i inaczej miłość się wyraża. Na przykład bohaterka historii akceptuje kobietę swobodnych obyczajów. Z ludźmi „z innych światów” potrafi nawiązać więź, czyli pozwala ludziom żyć według ich własnych zasad. To jest wolność ku ludziom, czyli „miłość cierpliwa jest, łaskawa jest”. Jeszcze inny przykład: Julie dowiedziała się dopiero po śmierci jej męża, że on miał kochankę, która jest teraz w ciąży. To jego dziecko. Postanowiła, że to dziecko dostanie cały majątek po mężu, chociaż ono nie było jej dzieckiem. Nawet z kochanką zmarłego męża potrafiła stworzyć więź, chciała jej pomagać. To też miłość. Miłość „nie szuka swego”, „nie pamięta złego”, „łaskawa jest”. Bohaterka jest silna i potrafiła wyjść z depresji. Bardzo rzadko, prawie nigdy nie pokazywała, że płacze. Ale oczywiście śmierć męża i dziecka była dla niej traumatycznym przeżyciem. Nie płakała przy ludziach, ale podejrzewam, że robiła to pływając w niebieskiej wodzie basenu w błękitnym świetle, i że po to właśnie często chodziła na pływalnię. Ten wysiłek Julie też można nazwać miłością – „miłość wszystko znosi, ... wszystko przetrzyma”. Tak więc to jest film o miłości, o zdolności do niej, o otwieraniu się na miłość.

 

 

 

 

Ayumi Hirako

 

 

 

Janusz Korczak, Król Maciuś I

         

Henryk Goldszmit (1878-1942), znany jako Janusz Korczak, był pisarzem, pedagogiem, działaczem społecznym i lekarzem. Pochodził z zasymilowanej rodziny żydowskiej. Od roku 1912 do 1942 był dyrektorem Domu Sierot dla dzieci żydowskich w Warszawie, a od 1919 roku współorganizatorem zakładu wychowawczego dla polskich dzieci Nasz Dom. Współpracował z wieloma czasopismami, a w roku 1926 założył pierwsze i jedyne w swoim rodzaju czasopismo dla dzieci „Mały Przegląd”, redagowane przez dzieci.

Korczak stale walczył o prawa dziecka. Zwracał szczególną uwagę na nierównoprawną pozycję dzieci w społeczeństwie, ich niewolniczą zależność od dorosłych. Domagał się, żeby uznano, że dziecko jest pełnowartościowe tak jak dorosły człowiek. Na podstawie swojej idei Korczak stworzył nowoczesny antyautorytarny system wychowania dziecka. Korczak zawarł swoje poglądy w swoej twórczości: przede wszystkim w Jak kochać dziecko (1920), Prawo dziecka do szacunku (1929), a także w wielu innych pracach. Był jednocześnie oryginalnym pisarzem książek dla dzieci i o dzieciach np. Król Maciuś I (1922), Kiedy znów będę mały (1925). W roku 1942 wybrał śmierć ze swymi wychowankami, mimo szansy opuszczenia getta.

Lidia Burska w swoim artykule Korczak, jakiego mniej znamy pisze „...należałoby mówić raczej o wielu dziełach i, podobnie, o wielu rolach Korczaka – nie tylko utrwalonej w legendzie roli Starego Doktora, dominującej nad całą biografią tego pisarza, wychowawcy, myśliciela.” [24] Burska przedstawia studia, które się ukazały pod redakcją Hanny Kirchner w 1997 roku[25], i w których pokazano Korczaka jako „pisarza – wychowawcę – myśliciela”. Burska prezentuje tu nam interesujące uwagi: dylemat wyboru między sztuką a działaniem, amoralną estetyką a moralną odpowiedzialnością za zło świata stanowił impuls do „powołania”[26] życia Korczaka, i w jego biografii ten impuls oznaczał rezygnację z osobistego życia, żeby służyć dzieciom, które najbardziej cierpią. Zaś w jego działalności pisarskiej, Korczak dawał pierwszeństwo etyce, nie moralności. Autorka tej recenzji stwierdza, że wiemy wciąż prawie tylko o legendarnym Starym Doktorze i jego śmierci wraz z dziećmi, jednak to nie wszystko o Januszu Korczaku. On był jednocześnie człowiekiem „nieuporządkowanym”[27], który mimo ciężkiego doświadczenia zła świata, starał się przezwyciężyć swoją słabość. Obraz Korczaka stworzony przez liczne książki, prace i opowiadania, jest niepełny. Czytając pracę Burskiej możemy się spotykać z bardziej ludzkim, czyli bliższym nam Korczakiem.

W czasie zajęć oglądaliśmy film Król Maciuś I, który został zrealizowany na podstawie powieści Janusza Korczaka. To jest ekranizacja historii o małym królu Maciusiu i jego bajkowym państwie. Po śmierci ojca Maciuś musiał zacząć rządzić krajem. Jest on kochającym naród, ambitnym i mającym ideały, ale nieco naiwnym królem. Chciał, żeby nie było wojny, żeby wszyscy żyli pogodnie, niezależnie od różnic narodowościowych lub kultury. Drugim jego marzeniem było stworzenie państwa, w którym pełne prawa są dane dzieciom. Oto są słowa Maciusia: „chcę być królem dzieci”, „chcę, żeby dzieciom było dobrze.” I tak król Maciuś stworzył dziecięcy sejm. Maciuś nie wiedział dużo o polityce, więc jego szlachetne reformy skończyły się klęską. Zapanowały w państwie kompletne zamieszanie i chaos, sąsiadnicy kraj napadał na jego państwo. Jednak naród chciał uratować Maciusia, ponieważ on zawsze miał dobre intencje, zawsze myślał o tym, żeby ludziom było dobrze, nie chciał być tyranem. Więc teraz ludzie pomagali królowi. Historia ta kończy się dobrze, tak jak wszystkie inne baśnie. Inne ważniejsze postaci w tym opowiadaniu to; zawsze troszczący się o małego króla doktor, który nam przypomina autora tej książki – Janusza Korczaka; dziennikarz – zdrajca i przyjaciel króla – Felek.

Król Maciuś I to film zrealizowany po roku 1956. Mimo ówczesnego systemu politycznego i sytuacji Polski, film jest zrobiony całkiem ładnie. Scenografia jest tak baśniowa jak powinno być w bajce. Budynki wyglądają jak zabawki, ale ślicznie. Występujący aktorzy są ubrani dobrze i odpowiednio. Myślę, że dzięki tej scenografii umacnia się bajeczność tego opowiadania, która przyciąga nie tylko dzieci, lecz również nas, dorosłych. Wszystko wygląda teatralnie. Z drugiej strony w tym filmie są sceny bardzo realistyczne, jak na książkę dla dzieci, np. scena na froncie albo scena ataku gazem bojowym. Jednak tu też nie brakuje troski o małych widzów, bo okrucieństwa wojny są uładzone komicznym dźwiękiem dającym dobre efekty. Tutaj możemy się cieszyć świetnym połączeniem groteski z komizmem. Myślę, że może z tego powodu ten film trafia do mnie.

Tematem tego filmu, czyli w ogóle tego opowiadania Korczaka jest, moim zdaniem, pokój i prawa dzieci. Korczak przemawia do czytelników o tych dwóch ważnych rzeczach. Oglądając ten film, zapragnęłam przeczytać książkę Król Maciuś I, choć sam autor podobno nie chciał, żeby ktoś dorosły ją czytał. [28]

 

 

Ayumi Hirako

 

 

 

Analiza językowo-semantyczna pięciu wybranych aforyzmów

z Myśli nieuczesanych[29] Stanisława Jerzego Leca[30]

 

I „Wystarczy słowo. Reszta jest gadaniem.” To jest tytuł artykułu z Gazety Wyborczej,[31] poświęconego Stanisławowi Jerzemu Lecowi, a napisanego przez Karla Dedeciusa.[32] Te tytułowe krótkie zdania znakomicie przedstawiają podejście Leca do języka, że im krócej, tym lepiej, czyli pokazana jest jego skłonność do lakoniczności. Jego język cechuje precyzja sformułowań, trafność obserwacji i definicji, poetyckość obrazów, które są tworami jego filozoficznego sposobu myślenia, melancholijnego humoru i bystrości.[33] Pisał artystycznym językiem o bardzo wysokim poziomie. „Lec ukształtował najzwięźlejszy i najtrafniejszy język naszych czasów, poetycki i logiczny, nacechowany przekorą i wyrozumiałością.”[34]

 

II Podstawowe narzędzie języka poetyckiego Stanisława Jerzego Leca to wykorzystywanie frazeologizmów, czyli wyrażeń, zwrotów i fraz.[35] Autor odkrywa na nowo ich formę wewnętrzną nawiązując do znaczeń składających się na nie elementów. A oto przykłady.

(1) Bogini Wolności ubrana w suknię w kratkę.

Zanalizujmy myśl (1). W wyrażeniu sukienka lub suknia w kratkę, kratka to wzór na tkaninie powstały z krzyżujących się linii, tworzących małe kwadraty. Jednocześnie słowo kratka znaczy krzyżujące się pręty metalowe, służące do ochrony lub ograniczenia wolności.[36] Autor nawiązuje tu do idiomu dostać się, pójść za kratki lub być za kratkami. W myśli (1) Bogini Wolności pokazuje się w kratkach, co kojarzy się nam z Boginią Wolności w więzieniu. Tu chodzi o grę słów wolność i kratka.

(2) Kto ma plecy, temu i fotel do nich dorobią.

Myśl (2) oparta jest na idiomie mieć (silne, mocne) plecy, znaczącym „mieć poparcie wpływowych osób”.[37] Słowo fotel ma znaczenie po pierwsze dosłowne: szerokiego i wygodnego krzesła, po drugie: wysokiego stanowiska. Dyrektorzy na wysokich stanowiskach mają zazwyczaj w swoich biurach wygodne fotele. Więc z tej myśli wynika, że jak ktoś ma silne poparcie, to dostanie on i wysokie stanowisko w pracy.

(3) Lepiej wywalać otwarte drzwi, niż czekać, aż klamka zapadnie.

W myśli (3) powiązane są przez autora dwa idiomy. Wywalać (wyważać) otwarte drzwi to „robić niepotrzebnie to, co już zostało zrobione, dowodzić czegoś oczywistego lub już poprzednio dowiedzionego”.[38] Natomiast klamka zapadnie to „stanie się coś, czego nie da się cofnąć, odwołać”.[39] Zwykle mówi się, żeby nie wywalać otwartych drzwi, ale w myśli (3) autor wyraża odwrotną opinię, przestrzegając przed zapadnięciem klamki.

(4) Pisz piórami ze skrzydeł Pegaza!

Pegaz jest symbolem natchnienia poetyckiego. W mitologii greckiej Pegaz jest skrzydlatym koniem Zeusa. Kopytem Pegaza zostało wydobyte źródło, którego woda dawała natchnienie poetom.[40] Dawniej pisano piórem zrobionym z pióra ptasiego. A gdyby istniało pióro ze skrzydeł Pegaza, wszyscy poeci chcieliby je mieć. Myśl (4) wyraża potrzebę pisania w momencie natchnienia poetyckiego.

(5) Łączy nas brak wspólnych zainteresowań.

Zwykle mówimy, że ludzi łączą wspólne zainteresowania, a w tej myśli autor rozbudowuje to wyrażenie dodając słowo brak. Całość znaczy: jesteśmy podobni w tym, że nie mamy takich samych zainteresowań. Autor korzystając z wyrazu brak tworzy zupełnie inne, bądź odwrotne znaczenie, prowokując jednocześnie czytelnika do myślenia.

 

III Język myśli Stanisława Jerzego Leca ukazuje się w bogactwie swoich wieloznaczności. Treści nie równają się sumie znaczeń ich składników w związkach frazeologicznych języka poetyckiego Leca, ponieważ są one przez niego twórczo zestawione i przekształcone. Aforyzm autora wymaga od nas działania intelektualnego. Czytając jego myśli pogrążamy się w rozmyślaniu nad ich sensem. I za Karlem Dedeciusem powtórzę: „Nie być, lecz myśleć – to jego postawa.”[41]

 

Ayumi Hirako

 

 

 

Semantyka średniowiecznego utworu Posłuchajcie, bracia miła

 

Wiersz Posłuchajcie, bracia miła został napisany przez anonimowego autora w 15 wieku. W tym wierszu podmiotem lirycznym jest Matka Boska, która cierpi z tego powodu, że Jej Syn umarł.

Matka Boska zwraca się do wszystkich, aby posłuchali Jej opowieści. Chce opowiadać ludziom o swoim cierpieniu, którego doświadczała patrząc na swojego umarłego Syna. Opłakuje to, co stało się w Wielki Piątek – dzień męki i śmierci Jezusa na krzyżu.

Ona mówi, żeby i starsi i młodsi słuchali tego, co się stało Jej i Jej Synowi w tym dniu i współczuli, pożałowali Ich. Ona cierpi dlatego, że przez to krwawe zdarzenie straciła jedynego Syna, Chrystusa.

Takie ciężkie cierpienie przypadło w udziale Jej, ubogiej kobiecie. Musiała widzieć swoje dziecko doznające ran i zakrwawione. Żydzi nie uwierzyli, że Chrystus to Mesjasz i z tego powodu bili i męczyli Jej ukochanego Syna. Wspomina to, że ta chwila była dla Niej bardzo ciężka i bolesna.

Matka Boska zwraca się do Syna wybranego przez Boga, mówiąc do Niego, żeby oddał Jej część swoich ran. Chciała wziąć je od Syna, żeby było Mu lżej, bo Ona zawsze myślała o Nim z troską, dbała o Niego, opiekowała się Nim. Prosi Jezusa, żeby coś powiedział do Niej, żeby Ją pocieszył, bo wkrótce On, który był Jej nadzieją, odejdzie od Niej, odejdzie z tego świata.

Ona pragnie mieć blisko Syna, który jest wysoko na krzyżu, żeby móc Go wspomagać choć przez chwilę. Chciałaby podpierać głowę Syna wiszącą krzywo na krzyżu, chciałaby wycierać krew płynącą po Jego ciele. Kiedy Chrystus woła o picie, chciałaby podać Mu jakiś napój, ale nie może dosięgnąć Jego świętego ciała.

Teraz Ona pyta z wyrzutem Archanioła Gabriela, gdzie jest to szczęście, gdzie jest ta radość, które on obiecywał Jej mówiąc „Panno, jesteś otoczona miłością Boga!” A Ona jest teraz bardzo smutna i strasznie żałuje, aż czuje, jakby Jej ciało nie miało już życia i Jej wszystkie kości stały się prochem.

Na końcu Matka Boska mówi do wszystkich matek, żeby prosiły Boga o to, by nie oglądały takiego widoku, którego Ona – biedna, nieszczęśliwa kobieta doświadcza teraz. Ona teraz martwi się o swojego miłego i pełnego piękna Syna, bo cierpi męki nie ponosząc żadnej winy.

Matka Boska straciła swojego jedynego Syna, który został zabity na krzyżu. Nie ma już Syna i nie będzie miała żadnego innego.

Tekst tego wiersza jest wybitnie realistyczny i bardzo naturalistyczny, a jednocześnie jest nasycony emocją. Uważam, że w ostatnim zdaniu widać wyraźnie rozpacz Matki Boskiej. Ona przeżywa nieobecność Chrystusa jako jeszcze jedna matka kochająca swojego Syna. To uczucie nie jest specyficzne dla Matki Boskiej, ale wszystkie matki albo ojcowie tak by się czuli, straciwszy ukochane dziecko. Ten wiersz dotyczy Matki Boskiej i Chrystusa, ale jednocześnie to uczucie opisane w tym wierszu dotyczy każdego człowieka. Czytając ten wiersz współczujemy Matce Moskiej. Wspólnie z Nią odczuwamy smutek. Myślę, że właśnie dlatego ten wiersz uważany jest za najpiękniejszą pieśń średnowieczną i jest czytany do dziś.

 

 

Ayumi Hirako

 

 

Semantyka utworu Adama Mickiewicza Niepewność

 

W wierszu Niepewność, napisanym przez polskiego wielkiego poetę – Adama Mickiewicza, podmiot liryczny zastanawia się nad tym, czy on kocha pewną kobietę, czy nie.

W pierwszej zwrotce on najpierw mówi, że nic nie odczuwa, kiedy nie ma jej przy nim. Jednak potem przyznaje, że jej długa nieobecność wywołuje w nim tęsknotę. Zadaje sobie więc pytanie „Co to za uczucie? Czy to dlatego odczuwam tęsknotę, że przyjaźniłem się z nią, czy dlatego, że ją kocham?”

Podmiot liryczny mówi dalej, że kiedy nie ma jej, nie może przypomnieć sobie jej obrazu, ale jednocześnie czuje, że zawsze ona jest w jego pamięci, zawsze jest blisko niego.

Często on cierpiał, ale nigdy nie myślał, aby przy niej płakać. Sam nie wiedząc, jak dotarł do niej, bo przemierzał bezcelowo ulice i nagle znalazł się w jej domu.

Podmiot liryczny mówi, że dla jej szczęścia wszystko mógłby zrobić, nawet oddałby za nią swoje życie. Lecz po chwili stwierdza, że nie ma wielkiej chęci robienia czegoś dla niej.

Dalej on przyznaje, że kiedy ona położy rękę na jego dłonie, czuje się miło i radośnie. Myśli, że mógłby wtedy umrzeć, czując się tak, jakby był we śnie.

On ma w sobie mieszane, przeciwstawne uczucia. Za każdym razem powtarza sobie retoryczne pytanie „Co to za uczucie? Co to za emocja, która we mnie tkwi?”

Na końcu zadaje sobie pytanie „Co mnie natchnęło, żebym napisał wiersz dla ciebie? To nie pochodzi z natchnienia poetyckiego. Na pewno napisałem go, bo jakieś uczucie natchnęło mnie.” Ale wciąż nie jest pewien, czy to jest miłość do niej, czy tylko łączy go z nią przyjaźń.

Myślę, że podmiot liryczny już wie o tym, że jest zakochany w niej, ale jednocześnie boi się przyznać do tego przed samym sobą. Może się boi tego, że kiedy się przyzna do tego i zacznie myśleć, że kocha ją, to coś może się zmienić w ich związku na gorsze. Tak to jest, że zawsze człowiek ma obawę mniejszą czy większą przed zmianą, przed nową rzeczywistością. Może właśnie dlatego podmiot mówiący w wierszu powtarza sobie to pytanie, które się pojawia w każdej zwrotce tego wiersza. Już podświadomie wie, co to za uczucie, ale nie chce się do tego przyznać, więc nie chce nazwać owego uczucia miłością, mając nadzieję, że póki to uczucie nazywa przyjaźnią, to relacja z tą opisaną w wierszu osobą będzie nadal dobra, jak teraz, i ten stan trwać będzie stale i nic go nie zmieni.

 

 

 

Ayumi Hirako

 

 

 

Jan Twardowski, Śpieszmy się

 

Ksiądz Jan Twardowski jest poetą, przedstawicielem współczesnej liryki religijnej. Urodził się 1 czerwca 1915 roku w Warszawie. W latach 1933 - 1935 Twardowski był redaktorem działu literackiego międzyszkolnego czasopisma młodzieży gimnazjalnej „Kuźnia Młodych”, gdzie opublikował swoje pierwsze wiersze i opowiadania. W 1936 roku zdał maturę w gimnazjum matematycznym. W 1937 roku rozpoczął studia na polonistyce na Uniwersytecie Warszawskim. W tym samym roku wydał pierwszy tom wierszy Powrót Amundsena. Ale wojna przerwała jego naukę. W okresie wojny Twardowski był żołnierzem Armii Krajowej i wziął udział w Powstaniu Warszawskim w roku 1944. Po wojnie, w roku 1947 ukończył studia polonistyczne.

W 1948 roku przyjął święcenia kapłańskie, a w latach 1948-1952 był wikarym w małej parafii w Żbikowie pod Warszawą i prefektem w Państwowej Szkole Specjalnej, gdzie uczył religii dzieci niepełnosprawne. Od 1959 roku ksiądz Jan Twardowski jest rektorem kościoła sióstr Wizytek w Warszawie. W 1959 roku został wydany jego pierwszy powojenny tom poezji Wiersze. Potem przez jedenaście lat nie wydawano jego utworów z powodu niechęci ze strony władzy do publikacji wierszy religijnych. Znaki ufności zostały wydane dopiero w 1970 roku. Ten zbiór poezji, podobnie jak poprzedni, został przychylnie przyjęty przez krytyków i został przetłumaczony na niemiecki i wydano go w Szwajcarii. Następny tom Poezje wybrane (1979) ukazał się znowu po długim czasie, po kolejnych dziewięciu latach. W latach osiemdziesiątych już częściej wydawano jego utwory. Wydano Rachunek dla dorosłego i Który stwarzasz jagody. Największą popularność zyskały utwory z tomu Nie przyszedłem pana nawracać. Wiersze 1937-1985, opublikowane w 1986 roku. W latach dziewięćdziesiątych nastąpił rozkwit popularności poezji księdza Twardowskiego. Każdego roku wydawano nowe zbiory i wznowienia wcześniejszych książek.

Ksiądz Jan Twardowski jest laureatem wielu prestiżowych nagród literackich. Między innymi otrzymał główną nagrodę literacką Polskiego PEN – Clubu w 1980 roku oraz główną nagrodę Sezonu Wydawniczo-Księgarskiego IKAR 2000. Nagrodę przyznano za wyjątkową głęboko humanistyczne treści jego poezji, przemawiającej do każdego i za fenomen popularności szczególnie wśród młodzieży. Książki księdza Twardowskiego należą do najchętniej czytanych publikacji poetyckich. Kluczem do zrozumienia tej popularności może być ten fakt, że to są wiersze o każdym człowieku, czyli o nas samych. Twórczość księdza ma najczęściej charakter religijny. Ksiądz za swoje osiągnięcia literackie otrzymał tytuł Doktora Honoris Causa Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w 1999 roku.

„Pisałem przez cały czas dla siebie i nagle okazało się, że jest to potrzebne i ciekawe dla innych”[42]

          Twórczość księdza Jana Twardowskiego cieszy się ogromną popularnością. I to nie tylko w Polsce, lecz również np. w Niemczech, Austrii, Szwajcarii, Belgii, Słowacji, Rosji, i w Izraelu. A wiersz Śpieszmy się jest jednym z takich, które znalazły się w kanonie dwudziestowiecznej poezji polskiej.

„Wiersze, dobre wiersze są, muszą być poszukiwaniem tajemnicy, a więc muszą dotykać tematu Boga, ludzkiego życia i śmierci. Jak Modlitwa. (...) W poszukiwaniu rzeczy istotnych pomaga mi wiara. Moje wiersze są jedynie próbą pisania wierszy.”[43]

W utworach Jana Twardowskiego często występuje temat Boga, miłości i śmierci. Śpieszmy się też jest wierszem, który nawiązuje do tego. W tym wierszu Jan Twardowski mówi do ludzi, żeby się kochali, ponieważ kochamy wciąż za mało i za późno, niewiadomo, kiedy człowiek odchodzi z tego świata. Tu Jan Twardowski nazywa śmierć „najważniejszym”, a innym jego utworze Nie bój się nazywa ją „ciekawością”. Sam na ten temat mówi w artykule. „Śmierć jest pewną tajemnicą, wobec której nauka jest bezradna. Bóg nie dał człowiekowi życia, by mu je potem odebrać. To byłby jakiś okrutny żart. Zmartwychwstanie Chrystusa jest najlepszym dowodem na to, że człowiek powołany jest do życia wiecznego. Albo powiemy, że po drugiej stronie nie ma nic i wtedy ogarnia nas czarna rozpacz, albo kierując się wiarą, będziemy mówić, że jest życie wieczne i wtedy męka Chrystusa ma sens.”[44] A innym razem tak powiedział: „ ...śmierć jest spotkaniem z Bogiem, który jest miłością.”[45]

Ksiądz Twardowski pisze o śmierci w swoim utworze Śpieszmy się. Uważam, że to jest raczej smutny wiersz niż wesoły, ale to nie wszystko. Daje też pokój, zmusza każdego czytelnika do myślenia, czy kocha się ludzi tak jak należy, czy daje się ludziom wystarczająco miłości. Czytając ten wiersz czytelnik uświadamia sobie, że każda chwila jest ważna, że w każdej chwili można kochać ludzi, i że tak trzeba. Nie można tracić czasu dlatego, że może nie będziemy go mieć wystarczająco. Powinniśmy pamiętać, że mamy termin graniczny nazywany śmiercią i należy korzystać z tego czasu jak najlepiej, i trzeba kochać ludzi.

Ryszard Matuszewski pisze w swoim artykule o ks. Twardowskim: „Myślę, że byłby dobrym poetą, również nie będąc księdzem, ale nie mam też najmniej wątpliwości, że Anioł Wiary szczególnie go poetycko uskrzydlił.”[46] Nie jestem pewna, czy naprawdę byłby tak samo dobrym poetą nie będąc księdzem, ponieważ jego twórczość często ma religijną treść. Jednak bardzo mi się podoba to wyrażenie, że Twardowski jest „uskrzydlony poetycko” przez Anioła Wiary. Matuszewski pisze również, że franciszkański model chrystianizmu wydaje się najbliższy Twardowskiemu[47]. A poetka Anna Kamieńska, do której ten wiersz Śpieszmy się jest adresowany napisała: „Gdyby święty Franciszek był współczesnym poetą, pisałby tak jak Jan Twardowski.”[48]

 

 

Ayumi Hirako

 

 

 

 

Tadeusz Borowski i Maria Borowska

 

Tadeusz Borowski urodził się w roku 1922. Dzieciństwo spędził na Ukrainie a potem przyjechał do Warszawy. Jego rodzice byli represjonowani przez władzę radziecką, z tego powodu nie miał łatwego życia. Podczas okupacji Borowski pracował jako stróż nocny i uczył się u profesora Juliana Krzyżanowskiego na tajnych kompletach i wtedy poznał swoją przyszłą żonę – Marię Rundo. Maria Rundo, później Borowska, pochodząca z inteligenckiej, zasymilowanej rodziny żydowskiej, urodziła się w 1920 roku.

Maria była tą, którą uwięziono najpierw w marcu 1943 roku. A następnego dnia Tadeusz Borowski również został aresztowany. Maria trafiła do Oświęcimia, do którego Tadeusza też wywieziono, i tam korespondowali. Maria przeżyła różne choroby w obozie, a Tadeusz opiekował się Marią. Potem znalazł się w Dachau, gdzie przebywał do wyzwolenia i ciężko chorował. A Maria po Oświęcimiu znalazła się w Ravensbrück, a po wojnie w Szwecji.

Spotkali się dopiero w 1946 roku w Polsce i wzięli ślub. Tadeusz skończył polonistykę w Uniwersytecie Warszawskim. Wstąpił do Polskiej Partii Robotniczej. Brał czynny udział w życiu literackim, ale jego proza była krytykowana przez Związek Literatów Polskich. W 1951 roku urodziła im się córka Małgorzata, ale w tym tygodniu, kiedy urodziła się, Borowski, rozczarowany ówczesną rzeczywistością popełnił samobójstwo. Wdowa po Borowskim, która dwa lata później ponownie wyszła za mąż, pracowała jako dziennikarka w różnych czasopismach np. „Przyjacielce”, „Trybunie Wolności” i „Ty i Ja”.

 

Tadeusz Borowski był prozaikiem, poetą i publicystą. Był jednym z głównych przedstawicieli literatury pokolenia wojennego. Debiutował w 1942 cyklem wierszy Gdziekolwiek ziemia…. Po wojnie pisał opowiadania czerpiąc inspiracje ze swoich doświadczeń w niemieckich obozach koncentracyjnych, gdzie przebywał od 1943 roku. W opowiadaniach Pożegnanie z Marią oraz Kamienny świat, które zostały wydane w 1948 roku, przedstawił prawdziwy obraz obozu – tragizm i kryzys tradycyjnych wartości humanistycznych. Jego utwory o rzeczywistości w obozie od razu wzbudziły ogromne kontrowersje. Krytycy zarzucali go negatywnymi opiniami z powodu przestępstw popełnianych w obozie przez bohatera opowiadań, nie rozumiejąc, że bohater, Tadeusz, nie jest tą samą osobą, co autor. Ten zarzut wcale nie był słuszny. Nazwanie bohatera swoim imieniem było „chwytem literackim”[49] Borowskiego, żeby wciągać, prowokować i zachwycać czytelników. Później Maria Borowska-Bayer, opowiadała o swoim byłym mężu w wywiadzie dla czasopisma „Polityka”, że Borowski pisał w pierwszej osobie, żeby zrobić wstrząsające wrażenia, ale był w rzeczywistości bardzo życzliwy. „Więzień Tadeusz to był naprawdę człowiek o normalnej moralności. Koleżeński, gotowy chronić ludzi.”[50] W obozie koncentracyjnym troszczył się o Marię, opiekował się nią, często ją odwiedzał. Pisał do niej do żeńskiego obozu listy, które potem dokładnie odtworzył, i które możemy dziś znaleźć w książce Byliśmy w Oświęcimiu. Na pewno obecność Tadeusza ogromnie pomogła Marii przeżyć wojnę w obozie.

Z drugiej strony niewątpliwie ona również dużo mu pomagała psychicznie i podczas wojny i po wyzwoleniu. Opowiadając o Borowskim, że ludziom pomagał w obozie, mówiła także „Paradoksem jest, że przeżyć obóz można było znacznie łatwiej, jeżeli się myślało nie tylko o sobie.”[51] W obozie Tadeusz pomagał ludziom, ludzie pomagali Tadeuszowi. Maria pomagała ludziom, ludzie pomagali Marii. Podejrzewam, że Tadeusz i Maria pomagali sobie przede wszystkim nawzajem. W działalności literackiej również. „Maria Rundo niewątpliwie wywarła na Tadeusza Borowskiego ogromny wpływ, długo niedoceniany.”[52] Gdy Borowski był w depresji, wydobywała go z niej. Zawsze ceniła go i jego utwory, rozumiała je nawet wtedy, kiedy go potępiano. Borowski później uległ realizmowi socjalistycznemu. W roku 1950 zgłosił akces do socrealizmu i potępił całą dotychczasową twórczość, na to ona: „Ta samokrytyka była bezsensowna.” Borowski napisał w okresie socrealizmu Opowiadania z książek i gazet (1948) i Utwory zebrane (tom I-V 1964). Dostał Nagrodę Państwową II stopnia w 1950 roku, rok przed śmiercią.

 

W noweli Portret przyjaciela z książki Utwory wybrane w serii 1. Biblioteka Narodowa[53] podmiot mówiący opowiada o swoim przyjacielu Andrzeju Trzebińskim, który zginął „bezimiennie”[54] w egzekucji ulicznej podczas wojny. Opowiada o nim raczej krytycznie. Mówi, że się przyjaźnił z Andrzejem, ale nie lubił go. Myślę, że to jest chwyt Borowskiego. Tak jak w swoich opowiadaniach o obozie koncentracyjnym, tu znowu Borowski zmienia rzeczywistość na fantazję, albo miesza fakt z fantazją, żeby ten utwór był bardziej atrakcyjny, bardziej wciągający czytelników. Jednocześnie, czytając tę nowelę, mam wrażenie, że ta sprzeczność – przyjaźnić się i nie lubić – wynika z żalu. Skoro on, narrator nazywa Andrzeja Trzebińskiego przyjacielem, na pewno go lubił. Bohater tej noweli i Przyjaciel Andrzej byli podobni do siebie, tylko jeden z nich wierzył w sens nauki i poezji, a przyjaciel w walkę i propagandę. Wybrali inne drogi. Andrzej kiedyś mówił narratorowi: „... poeta musi być żołnierzem. Jeżeli nie potrafi zasłonić się wierszem, to niech zasłania się ciałem.” Narrator wyrażając zrozumienie dla przyjaciela walczącego „myślącymi rękami”[55], współczuje ambitnemu nacjonalistycznemu idealiście. W tekście odczuwam cichy, ale wielki żal narratora. Andrzej mimo innego stylu życia, zadbał o narratora, a on o przyjaciela… nie. To też może być powód, dla którego narrator pisał tak niekonwencjonalnie, że Andrzej traktował narratora jako przyjaciela, ale narrator Andrzejowi nie mógł dużo pomagać, nie wiedział o jego śmierci. Dlatego tak pisał, że przyjaźnili się, ale go nie lubił? Raczej interpretowałabym to zdanie tak: Andrzej traktował mnie (narratora) jako przyjaciela, ale nie zasługuję na to, bo nie mogłem go „kochać” (oczywiście go lubiłem, ale nie wystarczająco), żeby pomagać mu w trudnej sytuacji.

Nie można powiedzieć, że narrator to Borowski, ale można przypuszczać, że przynajmniej część uczuć narratora podzielał też Borowski. Styl tekstu nie jest emocjonalny, raczej obiektywny, tak jakby narrator trochę z daleka opisywał pewną rzeczywistość. Widzę w tej „odległości” smutek Borowskiego z powodu utraty przyjaciela.

Na końcu tego utwora jest takie zdanie, które daje mi do myślenia: „… wydaje mi się, że jestem winny ja i my wszyscy, że żyjemy.”[56] To przypomniało mi Medaliony Zofii Nałkowskiej. W Medalionach występuje pewna kobieta, która mówi, że czuje się winna wobec umarłych, że żyje.

 

 

Rie HIRAIWA

 

 

 

Jan Twardowski

 

Jan Twardowski urodził się w roku 1915. Jest słynnym księdzem z powodu pisania wierszy bardzo popularnych wśród Polaków. Brał udział w powstaniu warszawskim jako żołnierz AK. Po wojnie przyjąłszy święcenia kapłańskie pracował w dwóch kościołach w Warszawie; na Żolibożu i u Wizytek.

Jako poeta już przed wojną pisywał wiersze do broszury adresowanej do młodzieży. Jego debiutem był „Powrót Andersena” (1937), a po wojnie wydawał szereg zbiorów poezji: m.in. „Wiersze” (1959), „Niebieskie okulary” (1980), „Taka ludzka” (1990), „Krzyżyk na drogę” (1993), „Bóg prosi o miłość” (1998) itd. Utworów dla dzieci również nie zabraknie wśród nich np. „Uśmiech Pana Boga” (1991), „Kasztan dla Milionera”.

Twórczość Twardowskiego charakteryzuje jej religijność. Według Ryszarda Matuszewskiego (który napisał długi i szczegółowy artykuł o poecie w Gazecie Wyborczej z dn. 24-26 grudnia 2001 r.), autor ma „błogosławiony przez Boga talent”. Dalej mówi, że „powołanie kapłańskie przyczyniło się w niemałym stopniu do skrystalizowania charakteru Jego twórczości.”

Poeta patrzy na świat w sposób rzeczywisty; uważa, że nie ma poetyckich rzeczy. Czuje przyrodę bardzo osobiście, dlatego nazywa ją po imieniu w twórczości. Często czytamy jego wiersze o miłości, które nie zawsze są „czyste” a nawet niekiedy nieco za śmiałe, jak na wiersze pisane przez księdza. Można jednak przyznać, że właśnie w ten sposób potrafił wyrażać głęboko ludzkie cierpienie. Jego wiersze mają niezwykły charakter.

Jednym z najpopularniejszych wierszy Twardowskiego jest „Śpieszmy się”. W chwilę po ukazaniu się wiersz ten zdobył ogromną popularność i entuzjazm wśród Polaków, nie tylko wierzących, ale także niewierzących i nawet grzeszników. Jak kiedyś spoglądałam na ten wiersz po raz pierwszy, nie wiedząc, kim jest autor, myślałam, że jest on napisany w zbyt nowoczesny sposób. Sam tytuł brzmiał dla mnie jakoś niezbyt elegancko, niemoralnie. Nie rozumiałam, jak możemy kochać się śpiesząc. Niezbędna była dokładna analiza i przemyślenie.

Zasadniczy charakter tego wierszy polega na tym, że on obejmuje wiele znaczeń. W pierwszym wiersie jest mowa o tym, że ludzie „szybko odchodzą”. Sam Twardowski nie ogranicza możliwości odczytania. Można to rozumieć, bądź „umierają” bądź tylko „oddalają się”. Ci ludzie, którzy odchodzą, mogą być ukochanami czy rodzicami i dziećmi czy bliskimi przyjaciółmi. Albo po rozstaniu się z kimś każdy miałby doświadczenie, że czuje się opuszczony, bo nikt nie dzwoni i leży w pokoju „głuchy telefon”. Ale powód prowadzący do tego uczucia „samotność” nie jest jeden. Każdy ma inny powód. Dzięki tej niekonkretności symboliki ten wiersz został i jest przyjmowany i lubiany przez wielu Polaków i innych. Ponieważ można interpretować go zupełnie swobodnie dopasując go do swojego problemu życiowego. Mówi się, że wiersze Twardowskiego są dla „każdego”. Przypomniało mi się japońskie bardzo piękne powiedzenie, które oznacza „spotkanie tylko raz w życiu”. Jest w tym buddyjskie pojęcie życia. „To” spotkanie z kimś czy „to” wydarzenie zdarza się tylko raz w „tym” momencie i nigdy nie powtarza się. Jeśli uważasz, iż „jutro zrobię”, a może tak się stanie, że tego nie będzie. Dlatego musimy traktować każdą okazję uważnie i wrażliwie, a nie wolno jej lekceważyć. Ten sam sposób myślenia można znaleźć w wierszu Twardowskiego. Tylko on jako ksiądz używa słowa konkretnego „miłość”, żeby o tym mówić. Uważam, że pojęcie „miłości” jest najbardziej istotnym elementem w świecie chrześcijańskim. Tego odpowiedniego pojęcia chyba my nie mamy. Ale to, co on chciał przekazać nam, jest bardzo bliskie i podobne do naszego pojęcia. Uważam jego wiersz za wyznaczający wspólny cel dla każdego człowieka, żebyśmy umiłowali każdą chwilę i każdą istotę ludzką.

 

 

Rie HIRAIWA

 

 

 

Tadeusz Borowski

 

Krótko o pisarzu

 

Tadeusz Borowski jest polskim prozaikiem, poetą i publicystą, który żył w latach 1922-1951. Podczas II wojny światowej aresztowano go i wywieziono do obozu Oświęcim w roku 1943, a później do Dachau. Po uwolnieniu wrócił do Polski w 1946 r. Ukończył polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Należał do Polskiej Partii Robotniczej i pracował w Polskim Biurze Informacji Prasowej w Berlinie. Pisywał głównie dla „Nowej Kultury”. Popełnił samobójstwo.

Napisał wiersze „Gdziekolwiek ziemia” (1942) wyrażając tragizm wojennego pokolenia. A w opowiadaniach „Pożegnanie z Marią” (1948) i „Kamienny świat” (1948) zaczął mówić o problemie dehumanizacji człowieka opisując dokładnie, fotograficznie sytuacje masowej zagłady. Po 1949 r. działał jako rzecznik realizmu socjalistycznego i napisał „Opowiadania z książek i gazet” (1949), a w roku 1954 wyszły jego „Utwory zebrane” (1954).

<bibliografie>

http://wiem.onet.pl/wiem/009703.html

http://republika.pl/cykat/cytaty/autorzy/borowski.htm

 

Jaki był w oczach jego żony?

 

          Do dziś Tadeusz Borowski jest traktowany niejednoznacznie. Miał w życiu najróżniejsze okresy i sytuacje. Przeżywała je wraz z nim żona tego pisarza, pani Maria. Dziwiłam się, dlaczego ona mówi o tym wszystkim w tym wywiadzie stosunkowo spokojnie, mimo ich dość tragicznych przeżyć. Za chwilę jednak zrozumiałam. Ona zawsze pisarzowi wierzyła i wierzy, że czynił tak, jak on chciał albo musiał. Sądzi więc, że nie warto walczyć emocjonalnie o to, żeby odzyskać jego dumę, która została w pewnych momentach skrzywdzona przez kogoś obcego albo bliskiego. I że wystarczy, żeby ona stała zawsze po niego stronie.

Tadeusz był człowiekiem bardzo dobrym wobec żony. Kiedy ona znajdowała się w trudnej sytuacji, bezinteresownie, tylko ze szczerego serca pomagał jej w jakikolwiek sposób. Ona nie zarzuca mu niczego, choćby jego tragiczna śmierć prowadziła ją i jej dziecko do trudnego życia. Ona jest prawie jedyną osobą, która wiedziała i rozumiała, iż on miał psychiczny problem - szczególnie depresję. Traktowała go nie tylko jako pisarza, ale również jako słabego człowieka. Opiekowała się nim i dawała mu energię do życia. Śmiało tak powiem, że dla niej najważniejszym faktem jest, iż on był zawsze szczerym człowiekiem wobec siebie, a negatywna krytyka jego pisarstwa nie ma tu żadnego znaczenia.

Jednocześnie w tym wywiadzie ona próbuje robić sprostowania. Ona uznaje, że on działał dla socjalizmu z własnej chęci do pewnego stopnia. Mówi jednak, że to nie znaczy, iż on tak głęboko z nim sympatyzował, tylko epoka wywierała wpływ na niego. Uważa, że teraz może dopiero nadszedł czas na docenienie twórczości Tadeusza. Ona pragnie, żebyśmy przyjęli go, takim jakim on był, i traktowali jako człowieka, który się przekonał o tym, czym jest człowieczeństwo żyjąc w skrajnych warunkach obozu koncentracyjnego.

(refleksje po przeczytaniu artykułu Tadeusza Prusińskiego „Pożegnanie z Tadeuszem” umieszczony w „Polityce” nr.25 z dn. 23 czerwca 2001, s. 48-50)

 

 

Rie HIRAIWA

 

 

 

Władysław Kopaliński

 

          Władysław Kopaliński jest słynnym leksykografem. Nie jest już młody, urodził się 1907 r., do dziś pracuje sam nad porządkowaniem słów. Właśnie niedawno wydał swój dziesiąty słownik: Leksykon wątków miłosnych w literaturze (2002). Przez całe życie zajmował się różnorodną pracą w dziedzinie publicystyki, filologii itd. Pisywał felietony w gazetach, o których zawsze rozmawiano na ulicach i w kawiarni. W radiu również miał swoją audycję. Jako filolog interesował się zwłaszcza martwymi językami, takimi jak łacina i greka. Ponieważ takie języki mają już zamkniętą historię, czyli dziś już nie zmieniają się, spokojnie można je badać. I oczywiście bez znajomości tych języków nie można poznać literatury pięknej.

Jego osobowość jest mało znana nawet jego bliskim. Choć bywa na wspólnych wieczorach z przyjaciółmi, nie chce być w centrum towarzystwa i niechętnie rozmawia o czymś bezsensownym. Woli raczej sam pracować i mało występuje w publicznych miejscach. Mądry człowiek chyba w ten sposób dba o swój intelekt. Ma świadomość, że sam najlepiej wykonuje wszystko, w czym się specjalizuje. Więc leksykograf zawsze sam pracuje nad opracowaniem słowników. Gdyby ktoś inny brał udział w tym, dodałoby mu to sporo stresów i niepowodzeń.

          Zdumiewające jest nie tylko to, że wszystkie słowniki, które już liczą 10 tomów, sam opracował. W tym artykule mówi autorka: - (w jego pokoju) Nie ma komputera, nie używa maszyny do pisania.

Także Stefania Grodzieńska stwierdzi: - Wszystko czytał, wszystko wie, wszystko pamięta. To ogromna, niesamowita pamięć. Kto może wyobrazić sobie w 21. wieku, że jeden człowiek jest w stanie robić coś takiego bez komputera i z pamięci dokonał blisko 10 tysięcy stron słowników.

         

Jego chyba najważniejszą pracą jest „Słownik mitów i tradycji kultury”, wydany w 1985 r. Tak jak tytuł wskazuje, w tym słowniku znajdują się hasła dotyczące mitów i tradycji głównie europejskich, np. nazwy postaci mitów i legend, rzeczy i wydarzenia symbolizujące coś, rytuały chrześcijańskie i pogańskie itp. Czytając hasła czuje się, że w tym słowniku jest pewna jednolitość. Nie ma hasła, które z niczym się nie wiąże. Najczęściej można odczytać z tych haseł zamysł autora. Tutaj nie ma „obcości”, jaką czujemy mając do czynienia z czymś „komputerowym”. Wydawałoby się, że taki element zupełnie nie pasuje do nauki. W przypadku Kopalińskiego jednak ta ciepła „ludzkość” jest największą zaletą. Można ten słownik dosłownie „czytać” jako opowieść, a nie tylko „używać” jako „słownika”.

Gdyby była jakaś wada w tym słowniku, to brak pewnych elementów. Na przykład bardzo mało zestawiono tu haseł dotyczących azjatyckich mitów i kultury. Albo bywa tak, że to, co jest dlań ważne, jest dłużej opisane, a niezbyt ważne, stosunkowo krótko. Nie mogłaby powstać taka nierówność w naukowym słowniku, teoretycznie. Moim zdaniem jednak to też jest jedna z ważnych dobrych cech.

 

Materiały:

Art. Katarzyny Janowskiej „Słowa piękne jak kobiety”, z „Polityki” nr.5 z dn. 1 lutego 2003, s.54-57

Strona internetowa: WIEM (http://wiem.onet.pl/wiem/), hasło „Kopaliński, Władysław”

 

 

 

 

 

 

F. Teksty wystąpień studentów podczas konkursu krasomówczego zorganizowanego przez Ambasadę Polską w Tokio w dniu 13 grudnia 2003 roku.

 

1. Wystąpienie pani Oota Shino

 

Dzień dobry Państwu!

Jestem studentką polonistyki Tokijskiego Uniwersytetu Języków Obcych. W tym roku w sierpniu przez miesiąc byłam w Polsce i uczyłam się języka polskiego. Teraz chciałabym opowiedzieć o pewnych przygodach, które przeżyłam w Polsce, i o niektórych problemach.

Najpierw, dziwiłam się temu, że Polki są tak przepiękne. Po raz pierwszy spotykałam tak dużo pięknych kobiet. Jeśli chodzi o jedzenie, to smakowały mi w Polsce pierogi i placki ziemniaczane. Wtedy nie wiedziałam, że jeszcze są też słodkie pierogi i słodkie placki, ale kiedyś chciałabym ich spróbować.

Miałam w Polsce dużo dobrych wydarzeń.

Kiedyś w Krakowie zabłądziłam i otworzyłam mapę martwiąc się, a pewien pan zapytał mnie o to, czego szukam. On zaprowadził mnie do przystanku autobusowego i poprosił ludzi, którzy czekali na autobus, aby mi pomogli żebym mogła wysiąść w miejscu, do którego jadę.

Innym razem w Cieszynie szukałyśmy kina z koleżanką i poprosiłyśmy o pomoc pewną panią. Ona zaprowadziła nas nie tylko do kina, lecz także zaprosiła nas do jej domu. Byłam wzruszona tym, że Polacy są tacy gościnni, serdeczni i sympatyczni.

Oczywiście miałam też kilka problemów.

Na Okęciu w holu lotniska nie odnalazłam po wyjściu z samolotu mojej ulubionej fioletowej walizki. Myślałam, że muszę chodzić cały miesiąc tylko w jednych dżinsach. Potem jednak odnaleziono moją walizkę i wysłano ją do Uniwersytetu Śląskiego, na którym studiowałam, i problem rozwiązał się.

Czułam wstyd z tego powodu, że nie umiałam mówić dobrze ani po polsku, ani po angielsku. Miałam kłopoty z porozumiewaniem się. Muszę uczyć się pilniej i polskiego i angielskiego.

Miałam też problemy ze zrozumieniem religii katolickiej.

Polacy są praktykującymi katolikami, a wielu Japończyków w nic nie wierzy. Teraz jeszcze nie wiem do końca, jaka jest nasza japońska tożsamość, ale chciałabym wyrobić sobie na ten temat moje własne zdanie. Uważam, że we wzajemnym porozumiewanie się nieznajomość zasad i reguł cudzej religii może być przeszkodą.

W następnym roku chcę studiować przez cały rok w Polsce i chciałabym więcej zrozumieć z polskiej rzeczywistości.

Dziękuję Państwu za wysłuchanie mnie.

 

 

 

2. Wystąpienie pana Yousuke Furuta

 

Szanowni Państwo!

Lubię pić alkohol. Bardzo lubię. W świecie jest mnóstwo smacznych wódek, win, piw i sake. Każdy rodzaj alkoholu bardzo mi smakuje. Lubię też atmosferę podczas pijatyk. Wszyscy są wtedy weseli, dużo rozmawiamy i stajemy się sobie coraz bliżsi. Gdy piję alkohol z przyjaciółmi, jest mi przyjemnie.

 Ale jest tylko jeden problem. Piję za dużo. Często po wypiciu alkoholu zapominam, co robiłem, i co się stało poprzedniego wieczoru.

Pewnego dnia opowiadał mi mój przyjaciel: „Wczoraj wieczorem nagle zacząłeś się śmiać. Pamiętasz? Śmiałeś się ze wszystkiego, o czym mówiliśmy. I chyba bolą cię nogi, ponieważ wróciłeś do domu pieszo”.

Oczywiście nie pamiętałem niczego z tego. Pamiętam tylko to, że wypiłem niemało wina, wódki, potem śpiewałem, rozmawiałem. Nie wiem, jak wróciłem do swego mieszkania.

A innego dnia, kiedy jadłem z przyjaciółmi kolację w moim mieszkaniu, jak zwykle wypiliśmy kilka sake. Wtedy miałem też wódkę „Wiśniówkę”. Przyjaciołom ją poleciłem i razem wypiliśmy ją. Ostrzegałem ich jednak wcześniej: „Wódka to mocny alkohol”! Przyjaciele moi wtedy pytali mnie: „Teraz wiesz, co się dzieje?” Nie byłem pijany... myślałem wtedy. Potem jednak, leżąc na podłodze obudziłem się z powodu chłodu. Było około trzeciej rano, już nikogo tam nie było. To mnie wcale nie zdziwiło. Tak, znowu piłem za dużo. Ostrzegałem moich przyjaciół, ale to ja opiłem się zamiast nich.

Wiele razy doświadczyłem takiej sytuacji, i dlatego mam swoje przemyślenia na ten temat. Chciałbym przestać pić, ale nie mogę przezwyciężyć uroku jaki ma dla mnie wino, piwo i wódka.

Aby nie sprawiać kłopotu ludziom, będę pił bardziej umiejętnie, a to znaczy, że nie mogę pić za dużo.

A dzisiaj po powrocie do domu, oczywiście będę pił!

Dziękuję Państwu za wysłuchanie mnie. Naturalnie, to co powiedziałem, nie jest do końca prawdą.



1     Wisława Szymborska, „Wiersze wybrane”, Wybór i układ Autorki, wydawnictwo a5, Kraków 2000, s. 138-140.

2     Wiersz Wisławy Szymborskiej „Ludzie na moście” został opublikowany w 1986 r. w tomiku wierszy pod samym tytułem. Wiersz ten został także zamieszczony w dwujęzycznym wyborze jej wierszy pod tytułem Nic dwa razy. Wybór wierszy. Nothing Twice. Selected Poems, w Krakowie w roku 2000. W roku 1997 ukazał się w Kioto w wydawnictwie Shoshi Yamada przekład zbioru wierszy Ludzie na moście na język japoński; jego autorem jest Yukio Kudo.

3     Zbigniew Herbert, Elegia na odejście, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 1995, s. 38-40.

[1]     Wisława Szymborska, Wiersze wybrane, Wybór i układ autorki, Wydawnictwo a5, Kraków 2000, s. 138-140.

[2]     Wisława Szymborska, Ludzie na moście”, w: Nic dwa razy. Wybór wierszy. Kraków, 2002.

[3]     Zbigniew Herbert, Elegia na odejście, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław, 1995, s. 38-40.

[4]     Ten człowiek był generałem lądowym w Ameryce w czasie drugiej wojny światowej, nazywał się Stimson.

[5]     Nowa encyklopedia powszechna, PWN, Warszawa, 1997.

[6] Matuszewski, Ryszard, Poezjozielnik, Gazeta Wyborcza, 24-26 grudnia 2001, s.14-15

[7] Prusiński, Tadeusz, Pożegnanie z Tadeuszem, Rozmowa z Marią Borowską, Polityka, NUMER 25-2001 (2303), s.48-50

[8]     Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Biblia Tysiąclecia, Wydanie IV, 1991, Wydawnictwo Pallottinum, Poznań, Pierwszy list do Koryntian 13, 4-8, s. 1302.

[9]     Stanisław Jerzy Lec, 1996, Myśli nieuczesane odczytane z notesów i serwetek po trzydziestu latach, NOIR SUR BLANC, Warszawa.

[10]    Por. Komputerowy słownik języka polskiego PWN, 1998.

[11]    Jak wyżej.

[12]    Jadwiga Puzynina pisze na ten temat w artykule z roku 1985: O magii językowej Stanisława Jerzego Leca, Prace Filologiczne, t. XXXII, s. 277-281.

[13]    Karl Dedecius, Wystarczy słowo. Reszta jest gadaniem, Gazeta Wyborcza, 2-4 maja 2003.

[14]    Jak wyżej.

[15]    Jadwiga Puzynina, jak wyżej.

[16]    Warto tutaj dodać, że Lec czerpał Myśli nieuczesane od „myśli pięknie uczesanych, ufryzowanych” Heinricha Heinego.

[17] Burska, Lidia, Korczak, jakiego mniej znamy, Teksty Drugie, 1998 nr 3, s.145-149

[18] Janusz Korczak. Pisarz, wychowawca i myśliciel, Studia, pod red. H. Kirchner, Warszawa, 1997, IBL.

[19]    Filmy krótkometrażowe: Robotnicy 71 (1972), Życiorys (1975), Z punktu widzenia nocnego portiera (1977) i in.; filmy fabularne: Blizna (1976, nagroda w Gdańsku), Amator (1979, nagroda w Moskwie, Gdańsku, Koszalinie i w Chicago), Przypadek (1981, premiera 1987), Bez końca (1984) i in.

[20]    http://www.culture.pl/pl/culture/artykuly/es_film_fabularny_8999

[21]    Tadeusz Sobolewski, w: Jan F. Lewandowski, 100 filmów polskich, s. 191 (Trzy kolory: Niebieski), Katowice 1997.

[22]    Muzyka: Zbigniew Preizner, słowa: Pierwszy list św. Pawła do Koryntian, Nowy Testament, 13, 1-13. (Hymn do miłości/ Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,/ a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca/ albo cymbał brzmiący./ Gdybym też miał dar prorokowania/ i znał wszystkie tajemnice,/ i posiadał wszelką wiedzę,/ i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił,/ a miłości bym nie miał,/ byłbym niczym./ I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,/ a ciało wystawił na spalenie,/ lecz miłości bym nie miał,/ nic bym nie zyskał./ Miłość cierpliwa jest,/ łaskawa jest./ Miłość nie zazdrości,/ nie szuka poklasku,/ nie unosi się pychą;/ nie dopuszcza się bezwstydu,/ nie szuka swego,/ nie unosi się gniewem,/ nie pamięta złego;/ nie cieszy się z niesprawiedliwości,/ lecz współweseli się z prawdą./ Wszystko znosi,/ wszystkiemu wierzy,/ we wszystkim pokłada nadzieję,/ wszystko przetrzyma./ Miłość nigdy nie ustaje,/ [nie jest] jak proroctwa, które się skończą,/ albo jak dar języków, który zniknie,/ lub jak wiedza, której zabraknie./ Po części bowiem tylko poznajemy/ i po części prorokujemy./ Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,/ zniknie to, co jest tylko częściowe./ Gdy byłem dzieckiem,/ mówiłem jak dziecko,/ czułem jak dziecko,/ myślałem jak dziecko./ Kiedy zaś stałem się mężem,/ wyzbyłem się tego, co dziecięce./ Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;/ wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz./ Teraz poznaję po części,/ wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany./ Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy:/ z nich zaś największa jest miłość.)

[23]    Jan F. Lewandowski, 100 filmów polskich, s. 190 (Trzy kolory: Niebieski), Katowice 1997.

[24] Lidia Burska, Korczak, jekiego mniej znamy, Teksty Drugie, t.3, Warszawa 1998, IBL PAN, s.145.

[25] Janusz Korczak. Pisarz, wychowawca, myśliciel. Studia, pod red. H. Kirchner, Warszawa 1997, IBL.

[26] Tak jak Burska pisze, sam Korczak określał swój cel życia „powołaniem” czy „służbą”.

[27] Lidia Burska, Korczak, jekiego mniej znamy, Teksty Drugie, t.3, Warszawa 1998, IBL PAN, s.148.

[28] „Dorośli wcale nie powinni czytać mojej powieści, bo są w niej rozdziały niestosowne, więc nie zrozumieją i będą się wyśmiewali. Ale jak chcą koniecznie, niech spróbują. Przecież dorosłym nie można zabronić, bo nie posłuchają - i co im kto zrobi?” – Janusz Korczak, dzieci.best.pl/Biblioteka/Korczak_Janusz/ krol_macius/0.htm

[29]    Stanisław Jerzy Lec, Myśli nieuczesane odczytane z notesów i serwetek po trzydziestu latach, Warszawa 1996.

[30]    Stanisław Jerzy Lec (1909-1966) poeta i satyryk; autor sceptycznych aforyzmów filozoficzno-moralnych, niosących oprócz treści uniwersalnych charakterystykę czasów dogmatyzmu i zniewolenia (Myśli nieuczesane), wierszy satyryczno-refleksyjnych i fraszek. (por. Multimedialna Encyklopedia PWN na dwóch płytach, Warszawa – Wrocław 2000).

[31]    Gazeta Wyborcza, Piątek – niedziela 2-4 maja 2003, s. 18.

[32]    Karl Dedecius (1921-) historyk literatury i tłumacz literatury polskiej na niemiecki. Kierownik założonego przez siebie Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich w Darmstadt. Od roku 1959 utrzymywał prywatny kontakt z Lecem.

[33]    Por. Gazeta Wyborcza, Piątek – niedziela 2-4 maja 2003, s. 18.

[34]    Jak wyżej.

[35]    Podobnym tematem zajmowała się J. Puzynina w artykule: O magii językowej Stanisława Jerzego Le­ca, Prace Filologiczne, t. XXXII, Warszawa 1985, s. 277-281.

[36]    Por. Słownik Języka Polskiego, pod red. M. Szymczaka, Warszawa 1998.

[37]    Inny Słownik Języka Polskiego, pod red. M. Bańki, Warszawa 2000.

[38]    Słownik Języka Polskiego, pod red. M. Szymczaka, Warszawa 1998.

[39]    Jak wyżej.

[40]    Por. Słownik Języka Polskiego, pod red. M. Szymczaka, Warszawa 1998.

[41]    Gazeta Wyborcza, Piątek – niedziela 2-4 maja 2003, s. 19.

[42] Maciej Kuciel, Poeta świętych i grzeszników, Ks. Jan Twardowski, Rzeczpospolita, Nr 94, 20.04.2000.

[43] Wiersze, które niosą nadzieję, rozmowa z Marią Jentys, Magazyn Literacki nr 4/99.

[44] Maciej Kuciel, Poeta świętych i grzeszników, Ks. Jan Twardowski, Rzeczpospolita, Nr 94, 20.04.2000.

[45] Kiedy mówisz. When You Say, ks. Jan Twardowski, Wydawnictwo Literackie, październik 2000.

[46] Ryszard Matuszewski, Poezjozielnik, Gazeta Wyborcza, poniedziałek-środa 24-26 grudznia 2001, s.14.

[47] Jak wyżej, s.15.

[48] http://www.culture.pl/pl/culture/artykuly/os_twardowski_jan 

[49] Pożegnanie z Tadeuszem. Rozmowa z Marią Borowską. Polityka 25 (2303), 23 czerwca 2001, s. 49.

[50] Jak wyżej, s.48-50.

[51] Jak wyżej, s.49.

[52] Zmarła Maria Borowska, http://koneser.czardybon.net/news_dirget.phtml/2773

[53] Tadeusz Borowski, Portret Przyjaciela, Utwory wybrane, Biblioteka Narodowa, Wrocław-Warszawa-Kraków 1991, s.407-413. Portret przyjaciela wydano najpierw w Nurcie nr 1. w roku 1947. Utwór w Bibliotece Narodowej jest oparty na tomie Pewien żołnierz, op. cit.

[54] Jak wyżej, s.408.

[55] Jak wyżej, s.409.

[56] Jak wyżej, s.413.