(Ponizsze cytaty pochodzą z odpowiedzi na pytania ankiety
przeprowadzonej wsród studentów polonistyki w 2002 i w 1998 roku.)
„Byłam w Polsce trzy tygodnie we wrześniu 2002 roku.
Dwa tygodnie spędziłam na kursie językowym na Uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika
w Toruniu. Jestem zadowolona z tego kursu, bo nie tylko uczyłam się polskiego,
ale także mogłam zwiedzić rózne ładne miasta razem z kolegami i koleżankami.
W Polsce
nieraz zabłądziłam albo miałam jakiś problem, ale ludzie których prosiłam o
pomoc uprzejmie odpowiadali na moje pytania. Tylko na początku, kiedy
przyjechałam do Torunia nie wiedziałam jak dojechać z dworca do informacji
turystycznej. Pytałam o drogę wielu ludzi, ale każdy dawał mi inną odpowiedź.
Miałam bardzo ciężki plecak i byłam bardzo zmęczona.
Pojechałam
do Żelazowej Woli i zwiedziłam domek, gdzie urodził się Chopin. Bardzo mi się
podobał ten domek, ale byłam bardzo zdziwiona, że tam były broszurki i
objaśnienia napisane po japońsku.
Po kursie w
Polsce zaczęłam korespondować e – mailem z jedną Polką, która była
przewodniczką mojego kursu w Toruniu. Ona jest studentką, bardzo miła. Pisanie
i czytanie listów po polsku to dla mnie bardzo dobre i interesujące ćwiczenie.h
(Miho Ogawa)
„Byłam w Polsce tego lata od 31 lipca do 28 sierpnia.
Przez 4 tygodnie byłam w Cieszynie w letniej szkole Uniwersytetu Śląskiego.
Niestety, nie jestem zadowolona dlatego, że każdy student miał inne potrzeby i
prośby do organizatorów kursu.
To brzmi
ogólnie, ale myślę, że najcenniejsze było to, że zobaczyłam Oświęcim. Obozy Oświęcim
– Brzezinka zajmują duży teren, ale budynki i piece były mniejsze niż się
spodziewałam. Ale przez to jeszcze silniej odczułam, że to my – ludzie je
zbudowaliśmy.
Kilka razy zdarzyło
się, że Polacy z drwiącym uśmiechem rzucali niemiłe słowa pod adresem moim i
innych Japończyków. To było bardzo smutne.h(Haruka Yamashita)
„Byłam w Polsce na kursie Szkoły Letniej Języka Polskiego w
Krakowie.Czułam się ciężko na lekcji bo posłano mnie
do wyższej klasy niż się spodziewałam. Wykład z gramatyki nie był za trudny,
ale nie mogłam zrozumieć co mówi nauczyciel i czasami co robimy. Myślę, że mój
największy problem był taki, ze mam za mały zasób słownictwa. Ale to było
interesujące, że na kursie było dużo ludzi z różnych krajów. Rozmawialiśmy na
ciekawe tematy.h (wypowiedź anonimowa)
„Byłem w Polsce w marcu. W Polsce jest tanio więc codziennie jadłem
ciastka.h (wypowiedź anonimowa)
„Byłam w Polsce w zimie, słuchałam kolęd w kościele, bardzo mi się
podobało.h (wypowiedź anonimowa)
„Byłam w Polsce w lecie w zeszłym roku i w tym roku. W zeszłym roku mój
język polski był bardzo słaby i dlatego miałam dużo problemów, ale w tym roku
mój pobyt był wspaniały. Rodzina, która opiekowała się mną powitała mnie bardzo
serdecznie i wszyscy byli bardzo mili.h (wypowiedź anonimowa)
„Byłem w Polsce po raz pierwszy w sierpniu 2000 r. przez miesiąc w
Cieszynie, potem w Katowicach 10 miesięcy i znów miesiąc w Cieszynie. Jestem
zadowolony, ponieważ Cieszyn jest bardzo pięknym miastem, chyba najpiękniejszyn
pod słońcem. Program Letniej Szkoły Języka i Kultury Polskiej
Uniwersytetu Śląskiego jest co rok bardzo dobrze organizowany przez sympatycznych
nauczycieli. Zawiera dużo trudnych zajęć, wycieczki, smaczne posiłki, konkursy,
wesołe śpiewanie piosenek (również ludowych), degustację czegoś dobrego i
taniec w dyskotece z fajną atmosferą.
Jedna z nauczycielek ze Szkoły Letniej zaprosiła mnie na
ślub i wesele swojej kuzynki w Radomce. Wesele trwało do piątej rano. Zjadłem
tort, piłem czystą wodę i winny soczek, potańczyłem...
Siostra koleżanki z akademika zaprosiła mnie na
studniówkę w Jastrzębiu (na Śląsku). Dobrze bawiłem się z uczniami. W początku
balu tańczyliśmy ...jasne, że poloneza. Wcześniej ćwiczyłem taniec na korytarzu
w akademiku z inną koleżanką. Tak, jak podczas wesela piłem trunek bardziej
rozgrzewający niż woda.
Uczestniczyłem w Olimpiadzie Języka Polskiego dla Cudzoziemców
w Szklarskiej Porębie, którą co dwa lata organizuje Anna Dąbrowska z
Uniwersytetu Wrocławskiego. Napisałem bardzo trudny egzamin pisemny, a następnego
dnia zdawałem egzamin ustny. Zostaliśmy podzieleni na cztery grupy: doktoranci
polonistyki, studenci, których rodzice są Polakami, Słowianie, i reszta (prawdziwi
cudzoziemcy). Dzięki Bogu jakoś mi sie udało i dostałem książki i wyróżnienie w
kategorii prawdziwych cudzoziemców.
Z okazji juwenaliów na Ligocie w Katowicach wystąpił
„KULTh. Tego dnia koło akademików było pełno ludzi, którzy nie wyjechali na
wakacje.
Bardzo trudziłem się nad załatwieniem wizy. Termin był
bliski, więc nawet trzy razy jechałem do stolicy z Katowic. Straciłem tyle
czasu i forsy.
Zaskoczyło mnie to, że na Śląsku, np.w Cieszynie jeszcze żyje gwara:
W antryju na bifeju
stoi szolka tyju - W przedpokoju na
kredensie stoi filiżanka herbaty.
aszynbecher albo
aszka – popielniczka
koło -rower
halba- pół litra wódki
Ty, dziołcha, kaj
idziesz? –Ty, kochana, gdzie idziesz?
„Eszczeh jest mnóstwo słów śląskich. Zaskoczyły mnie, bo całkiem inaczej
brzmią niż język powszechnopolski pod względem akcentu, intonacji i słownictwa..h(Kyoichi
Numata)
(wybrała
Renata Sowińska - Mitsui)