IV. Tłumaczyć kultury

 

           W roku akademickim 1999/2000 wprowadziłem ćwiczenia zatytułowane „Tłumaczyć kulturę polską” dla studentów zaawansowanych, czyli powyżej III roku studiów i dla doktorantów. Podane w programie cele tych zajęć były następujące (cytuję z informatora dydaktycznego dla studentów): „W jaki sposób można, czy też nie można, konwertować na język japoński te wartości i wyrażenia, pojęte w kulturze polskiej jako swoiste i specyficzne? I z tym krytycznym stosunkiem do przedmiotu wszyscy uczestniczący w ćwiczeniach są proszeni o przedkładanie swojego tłumaczenia tekstu za każdym razem do wspólnej dyskusji. Ponadto ćwiczenia mają niejako zastępować przegląd historii kultury polskiej”. Innymi słowy, ucząc się sztuki translatorskiej chcieliśmy zgłębiać zagadnienia kulturowe – ambitne zadanie zarówno dla mnie jak i dla studentów. Na tych zajęciach bardzo się przydał zbiór tekstów pt. Myśli o Polsce i Polakach zredagowany przez Jerzego Roberta Nowaka (6). Pracowaliśmy nad fragmentami tekstów Jerzego Kosińskiego, Melchiora Wańkowicza, Czesława Miłosza, Stefana Wyszyńskiego, Karola Wojtyły, wziętymi z tej książki, oraz innymi tekstami wybranymi pod kątem poszczególnych zainteresowań i potrzeb słuchaczy, a mianowicie tekstami takich autorów jak: Olga Tokarczuk, Andrzej Mleczko, Aleksander Kwaśniewski (prezydent RP), Wisława Szymborska, Roman Polański, Maria Kownacka, Witold Gombrowicz, Kornel Ujejski. Dalej tłumaczyliśmy: M. Musierowicz, J. Lechonia, B. Schulza, S. I. Witkiewicza, M. Kuncewiczową, J. Kitowicza, J. Kochanowskiego i innych autorów, a także teksty anonimowe, podania, libretta operowe, pieśni ludowe, itd.

W roku ubiegłym podzieliłem te ćwiczenia na dwie części zmieniając tytuł zajęć na „Tłumaczyć kultury”. Zamierzam je kontynuować dalej w takiej formie i w przyszłości. Pierwsza część ćwiczeń traktuje o tłumaczeniu kultury polskiej tak jak poprzednio, natomiast w drugiej części zajmujemy się odwrotną stroną, czyli sprawą tłumaczenia i komentowania rzeczy japońskich po polsku, posługując się przeważnie tekstami napisanymi przez Polaków na temat kultury japońskiej, bądź też przekładami literatury japońskiej. Poruszamy się więc tu i tam, pomiędzy Polską i Japonią, jako wnikliwi podróżnicy-obserwatorzy, wnikamy w głąb obu „terenów” niczym antropolodzy, odkrywając jednocześnie siebie i innych.

           W tych ćwiczeniach translatorskich uczestniczą także Polacy. Są to najczęściej absolwenci polskich japonistyk – warszawskiej, krakowskiej i poznańskiej –odbywający podyplomowy stypendialny staż naukowy albo będący doktorantami na różnych uniwersytetach w Tokio. Nieoceniona jest obecność tych japonistów na zajęciach, bowiem właśnie dzięki ich kontroli nad naszą interpretacją i tłumaczeniem tekstów i faktów, jakość naszej pracy jest, że tak powiem, zagwarantowana. Także prócz studentów dobrowolnie bierze udział w ćwiczeniach pani Grażyna Ishikawa, zamieszkała w Tokio i współpracująca z nami lektorka języka polskiego. Mamy więc i native speakers jako „informantów” i doradców pod ręką, a dla nich zaś zajęcia te stanowią okazję do udoskonalania swojej japońszczny i techniki przekładowej, ba, jeszcze nawet „dają one bardzo dużo do myślenia, zmuszają do przemyśleń i poszukiwań”, jak twierdzi koleżanka Ishikawa, jest to bowiem właśnie miejsce, gdzie w postaci bardzo konkretnej, niemalże nie znoszącej kompromisu, odbywa się zderzenie kultur. Każdy uczestniczący w tych ćwiczeniach ma obowiązek przesłania swojego tłumaczenia tekstu w postaci pliku elektronicznego najpóźniej półtorej godziny przed rozpoczęciem zajęć, żebyśmy mieli już wydrukowane wszystkie teksty-propozycje do porównania i dyskusji. Zajęcia trwają przeciętnie 180 minut. Sądzę, że te moje ćwiczenia zdają egzamin.

           Przestałem więc wykładać historię literatury polskiej jako pełny kurs. Znikło słowo „literatura” w tytułach zajęć. W oczach studentów literatura, ani też jej historia chyba nie jawi się już jako władcza bogini. A jednak... napotykają ją wszędzie; im lepiej chcą poznać Polaków, im głębiej wchodzą w nurt rzeki Kultury Polskiej, tym silniej odczuwają jej obecność i siłę. Dobrze, jeśli odkrywają to sami. Już nie jestem wiernym rzecznikiem literatury polskiej ani jej obrońcą. Marzę jedynie o tym, aby kiedyś być tak dobrym przewodnikiem po strefie granicznej, jak ci górale-flisacy na tratwach ze spływu pienińskiego. Oni są tak dobrzy w tym, co robią, a przecież nie widać wcale ich trudu...

          (Niniejszy artykuł jest zmodyfikowaną i zaktualizowaną wersją tekstu wydrukowanego pt. Detronizacja literatury na polonistyce japońskiej i jej kontratak w: „Polonistyka w świecie – Nauczanie języka i kultury polskiej studentów zaawansowanych”, red. Jan Mazur, Lublin 2000, s. 215-223.)

 

Przypisy:

(1)  Małgorzata Anna Packalén, Polska poezja współczesna w Szwecji, „Polonistyka”, 1999, nr 2, s.113.

(2)     Przekład Czesława Miłosza, Haiku, Kraków 1992, s.44.

(3)     Por.: T. Sekiguchi, Polonistyka w Japonii, „Język polski w kraju i za granicą”, Warszawa 1997, t.2, s. 209-217.

(4)     Por.: T. Sekiguchi, O tokijskiej polonistyce, „Teksty Drugie”, IBL 1995, nr 2, s. 142-145.

(5)  Por.: Wprowadzenie elementów KPJO na zajęciach dla japońskich studentów (referat wygłoszony na Pierwszej Konferencji Polonistów Zagranicznych i Polskich – zwołanej z inicjatywy Grupy Bristol, 20-23 września 1996, Instytut Polonijny UJ, Kraków) oraz Polska w dziejach samopoznania Europejczyków – próba omówienia wybranych elementów kultury polskiej w uniwersalnym kontekście (referat wygłoszony na Międzynarodowej Konferencji Naukowej „Polonistyczna Edukacja Językowa i Kulturowa Cudzoziemców. Poziom średni: Stan obecny – Problemy – Postulaty”, 19-21 września 1997, Studium Języka Polskiego dla Cudzoziemców UŁ, Łódź – referat został wydrukowany w: Acta Universitas Lodziensis. Kształcenie Polonistyczne Cudzoziemców 10, 1998, s. 257-264).

(6)  Katowice 1994, Wydawnictwo Unia.