III. Odkrywanie literatury
Literatura,
historia, polityka – jeszcze do niedawna ta nierozłączna trójca przyciągała i
ośmielała Japończyków do studiowania tak trudnego języka, wyposażonego w 7
nieśmiertelnych przypadków z dodatkiem niesłychanej formy „męsko-osobowej”.
Zainteresowanie historią Polski nadal istnieje w Japonii, a zapewne będzie się
utrzymywać jeszcze długo, pozostałe zaś dwa żywioły zeszły już na plan dalszy
(okazuje się, że socjalizm też był dla nas swego rodzaju atrakcją). Jest to
paradoks, że tak się stało właśnie wtedy, gdy nareszcie udało się u nas zinstytucjonalizować
studia polonistyczne; właśnie wtedy, gdy wreszcie mogliśmy pracować jako
poloniści – przecież wszyscy byliśmy wychowani przede wszystkim na literaturze
i poprzez literaturę dotarliśmy do Polski.
A
teraz – nasza młodzież poprzez Polskę może dojść do literatury. Osoba, która
chce zrozumieć etos i logikę normujące zachowania Polaków, musi w końcu sięgnąć
do ich literatury – najpierw do jej warstwy bezpośrednio opisującej lub też
odzwierciedlającej semiotycznie kody i normy kultury polskiej. Ale na tym nie
koniec. Następnie oczekuje się od studenta, aby on w utworze literackim i w
pochodnych tekstach odnoszących się do niego odkrył i zanalizował czynniki
mitotwórcze, utrwalające i powielające owe „specyfiki” polskie. Wydaje mi się bowiem, że w kulturze polskiej normy warunkujące
myślenie i zachowanie uzależniane były przede wszystkim od tradycji
literackiej; w Polsce literatura piękna odgrywała decydującą rolę w
kształtowaniu i utrzymywaniu hierarchii wartości i kodu zachowania. Znane nam są
wprawdzie polskie stereotypowe wywody historyczno-geopolityczne, a jednak czy
to wszystko – położenie geograficzne, historyczne uwarunkowania, polityczne
doświadczenia i nawet tak ważny czynnik jak religia – nie uzyskuje formy, nie
zostaje artykułowane w świadomości Polaków dopiero poprzez ich werbalizację,
poprzez literaturę? Funkcja literatury jako dyskursu społeczno-kulturalnego
jest podstawowa w polskiej kulturze i niezwykle ważna.
Podkreślam zatem w swoich pracach dydaktycznych dla
zaawansowanych studentów, że literatura nie tylko ma służyć im w pracy jako
zapis rzeczywistości, ale w dużym stopniu ona sama jest „sprawczynią” obecnego
stanu rzeczy; jest twórczynią tych tradycyjnych myśli i obrazów posiadanych
przez Polaków. Nie narzucam już obowiązkowych dla wszystkich lektur, tylko
wskazuję studentowi, wedle jego konkretnych potrzeb, materiały literackie i
najczęściej czytam je z nim w ramach konwersatorium – to Źwierciadło Reja, to Kazania sejmowe Skargi, to Anhellego
Słowackiego, Wesele Wyspiańskiego,
itd. Warto dodać, że w takiej pracy ogromnie przydatne są polskie podręczniki
szkolne, co najmniej z dwóch względów: po pierwsze mamy w nich gotowe wypisy o
odpowiedniej długości z dzieł literackich, a po drugie wybór tych tekstów i
sposób ich traktowania same sobą znakomicie naświetlają wspomniany już aspekt
funkcji literatury jako dyskursu, a także proces kształcenia współczesnych
Polaków. Studenci sami odnajdują w tych tekstach kluczowe słowa do zagadnień,
które ich nurtują. Nawet ci, którzy deklarują niechęć wobec literatury albo
czują się niepewnie w tej dziedzinie, odkrywają w niej skarbnicę ludzkich uczuć
i zachowań, w tym wypadku oczywiście Polaków. Nawet ci, którzy piszą o czymś
zgoła innym niż polska mentalność czy tożsamość narodowa, poznają autentyczną
siłę literatury. Np. student omawiający „grzyby polskie” ochoczo analizował i
bardzo dokładnie przetłumaczył scenę grzybobrania w Panu Tadeuszu, i w końcu poddał się urokowi języka wieszcza (poz.
7). Rzeczą naturalną jest, że studentka zafascynowana obrazem Jacka
Malczewskiego Melancholia dochodzi do poezji Asnyka
i po drodze także poznaje poematy Słowackiego – tak ważnego dla tego malarza
przewodnika (poz. 29). Jeśli ktoś chce w swojej pracy
omówić symbolikę poloneza i mazura, bo kocha muzykę, sam gra na różnych
instrumentach i dla własnej przyjemności uczy się tańców polskich – ten nie
obejdzie się bez wertowania nie tylko Pana Tadeusza, ale także nawet
tomików Lenartowicza (poz. 35).